Jest kandydat na stanowisko sędziego w TK. Sejm opublikował oficjalne pismo
Premier ogłosił we wtorek, że dotychczasowy minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek odchodzi z Rady Ministrów, a jego obowiązki przejmie Joanna Knapińska, szefowa Rządowego Centrum Legislacji. Podczas czwartkowej konferencji Tusk poinformował, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z Rady Ministrów i jego kandydowanie na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W poniedziałek na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że Maciej Berek jest już kandydatem na sędziego TK; zgłosiła go grupa posłów klubu KO — kandydaturę ma zaopiniować sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka.
Według wstępnego porządku obrad Sejm może dokonać nowego sędziego TK na miejsce sędziego Justyna Piskorskiego (we wrześniu kończy się mu kadencja) na pierwszym posiedzeniu izby, które rozpocznie się 2 września. Oprócz Berka na sędziego TK będzie kandydować też Artur Kotowski, który ponownie został zgłoszony przez klub Prawa i Sprawiedliwości.
W poniedziałek w Monitorze Polskim opublikowano postanowienie prezydenta Karola Nawrockiego z piątku, 14 sierpnia, o odwołaniu z urzędu ministra Berka. Postanowienie zostało wydane na podstawie art. 161 Konstytucji RP, który stanowi, że prezydent, na wniosek premiera, dokonuje zmian w składzie Rady Ministrów.
Donald Tusk zachwala Macieja Berka, krytycy zarzucają mu hipokryzję
Berek określany był jako "prawa ręka" Donalda Tuska. Podczas czwartkowej konferencji premier podkreślił, że Berek to "jeden z najwybitniejszych polskich prawników praktyków", który ze "swojej apolityczności i niepartyjności" uczynił znak rozpoznawczy. Premier przyznał, że Berek — jako kandydat na sędziego TK — ma tę "wadę", że był ministrem w rządzie. Zaznaczył równocześnie, że nie zmienił poglądu, iż w TK nie powinno być "najmniejszych śladów polityki", ale — dodał — nie mógł już dłużej patrzeć na sytuację wokół Trybunału.
Tusk podkreślił, że Berek nie jest ani partyjnym, ani jego osobistym kandydatem na sędziego TK. Wskazał, że sam udzielił tylko zgody na wycofanie się Berka z rządu. Maciej Berek w marcu 2025 r. stanął zaś na czele powołanego w kancelarii premiera rządowego zespołu dotyczącego deregulacji. Od tego czasu patronował przygotowywanym przez rząd projektom deregulacyjnym. W lipcu 2025 r., przy okazji rekonstrukcji rządu, został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Premier postawił przed nim wówczas zadanie kontroli i rozliczania pracy ministrów.
Przeciwnicy tej kandydatury wypominają Tuskowi, że kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego uczynił prawnika, który, choć formalnie bezpartyjny, jest politykiem. W czasie kampanii wyborczej premier zapowiadał odpolitycznienie polskiego sądu konstytucyjnego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.