Bohaterowie z Krakowa: Jakub Kulik i Artur Morański. „Cała Polska trzyma za Was kciuki”

Autor: Cezary Faber Publikacja: Dzisiaj, 7 listopada (23:09)
Starszy posterunkowy Jakub Kulik i starszy posterunkowy Artur Morański - tak nazywają się policjanci, którzy zostali ranni w sobotniej strzelaninie w centrum Krakowa. „Prawdziwi bohaterowie” - napisał premier Donald Tusk, podkreślając, że obaj funkcjonariusze uratowali wiele istnień ludzkich, nie zważając na ryzyko utraty życia.
Miejsce zatrzymania sprawcy ataku przy ulicy Stradomskiej w Krakowie (fot. Art Service) /PAP
W sobotę po południu w centrum Krakowa, m.in. na Rynku Głównym, 24-letni mężczyzna, jadąc samochodem, zaczął strzelać do przypadkowych ludzi.
Zginęło co najmniej 6 osób, a 16 zostało rannych - w bilans ten wlicza się sprawcę, który został postrzelony i trafił do szpitala.
Wśród poszkodowanych jest dwóch policjantów, którzy wykazali się bohaterstwem i doprowadzili do zatrzymania sprawcy. To - jak przekazał premier Donald Tusk - starszy posterunkowy Jakub Kulik i starszy posterunkowy Artur Morański.
„Prawdziwi bohaterowie. Uratowali prawdopodobnie wiele ludzkich istnień, nie zważając na ryzyko utraty życia” - napisał szef rządu.
Stan obu funkcjonariuszy jest poważny, ale - jak zapewnił premier - „są pod bardzo dobrą opieką”. „Cała Polska trzyma za Was kciuki” - zaznaczył.
Policja zapobiegła znacznie większej masakrze
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podkreślił w sobotę wieczorem, że błyskawiczna reakcja policjantów zapobiegła znacznie większej masakrze.
Pierwsze strzały policjanci oddali do napastnika po trzech minutach od zgłoszenia. Straż pożarna i pogotowie również były po trzech minutach - zaznaczył.
Zaraz po tej informacji dyspozytor zadysponował do tej interwencji 30 załóg policyjnych. To była pierwsza załoga, która podjęła interwencję i weszła w reakcję ze sprawcą, ale już było 30 załóg, które wspierały tych policjantów - przekazał natomiast komendant główny policji Marek Boroń.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.