"Szokująca prędkość na drodze powinna się kończyć szokującą kwalifikacją prawną"
Wyrok po tragedii na A1. Sebastian M. skazany
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Piotrek/Kontakt 24
Petycja jest następstwem wyroku sądu w Piotrkowie Trybunalskim, który skazał w środę Sebastiana M. za spowodowanie wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku.
Zginęła w nim trzyosobowa rodzina. O warunkowe zwolnienie skazany będzie mógł ubiegać się po odbyciu trzech czwartych kary. Według biegłych, Sebastian M. pędził swoim BMW ponad 300 kilometrów na godzinę.
Osiem lat więzienia to maksymalny wymiar kary za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Sytuacja zmienia się, gdy taki wypadek został spowodowany przez kierowcę będącego pod wpływem alkoholu lub narkotyków lub w przypadku ucieczki z miejsca zdarzenia. Wtedy kara wynosi od pięciu do 20 lat więzienia. Właśnie taką, najwyższą karę 20 lat więzienia wymierzył sąd innemu sprawcy śmiertelnego wypadku - Łukaszowi Żakowi. Żak pędził Trasą Łazienkowską w Warszawie z prędkością 226 km/h. Następnie uderzył w tył samochodu, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. W wypadku zginął ojciec.
Według opinii biegłych, Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Nie udzielił pomocy poszkodowanym i uciekł do Niemiec.
Oba wyroki są nieprawomocne, a obrońcy złożyli lub będą składać apelacje do sądu wyższej instancji.
Cztery dodatkowe okoliczności i do 20 lat więzienia
W petycji, która ma trafić do marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej., MJN proponuje cztery dodatkowe okoliczności, w których spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego skutkowałoby karą do 20 lat więzienia. Są to: przekroczenie o ponad 50 km/h dopuszczalnej prędkości, jazda w czasie obowiązywania zakazu prowadzenia pojazdów, uczestniczenie w nielegalnym wyścigu samochodowym lub sytuacja, w której pokrzywdzonym jest pieszy na przejściu albo na chodniku.
"Każdy z tych przypadków obejmuje rażące naruszenie przepisów i okazanie rażącej obrazy porządkowi prawnemu, co pozwala na zbudowanie obrazu szczególnej motywacji sprawcy" - napisali autorzy petycji.
Podkreślili, że "prewencja indywidualna w postaci fizycznej izolacji sprawcy od społeczeństwa stanowi podstawowy i jedyny środek odzyskania przez Polaków poczucia sprawiedliwości w obliczu kolejnych szokujących zdarzeń drogowych".
"Pasażer w pocisku, którego nikt nie kontroluje"
Prof. Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego i autor portalu DogmatyKarnisty.pl, podkreślił, że "szokująca prędkość na drodze powinna się kończyć szokującą kwalifikacją prawną".
- Apeluję do prawników w togach o zmianę sposobu patrzenia na przepisy i na to, co wyczyniają piraci drogowi. Ktoś, kto jedzie 300 kilometrów, nie jest kierowcą auta, lecz pasażerem w pocisku, którego nikt nie kontroluje. Strzelanie do ludzi z broni wzdłuż ulicy, jeśli ktoś wyłoni się zza winkla, to zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Więc tak samo trzeba traktować kogoś, kto pędzi 300 kilometrów na godzinę - godzi się na "zastrzelenie" innego użytkownika drogi. Zanim kierowca zorientuje się, że trzeba zareagować, będzie już "po fakcie" - powiedział.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.