Proces Lindsay Clancy unieważniony. Ławniczka ujawnia kulisy decyzji

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 12 września (21:26)
Proces Lindsay Clancy, pielęgniarki oskarżonej o zabójstwo trojga swoich dzieci, zakończył się bez wyroku. Ława przysięgłych w Massachusetts nie była w stanie osiągnąć jednomyślności. Jedna z ławniczek opowiedziała o przebiegu obrad i ujawniła, dlaczego przysięgli nie zdołali dojść do porozumienia.
Lindsay Clancy, sędzia William Sullivan, fot. GREG DERR/X/Fox News /East News
Ława przysięgłych nie osiągnęła porozumienia
Sprawa 36-letniej Amerykanki od miesięcy budzi ogromne emocje w Stanach Zjednoczonych. Lindsay Clancy, pielęgniarka z Massachusetts, przyznała, że zabiła swoje dzieci: 5-letnią Corę, 3-letniego Dawsona i 8-miesięcznego Callana, jednak jej obrona przekonywała, że w chwili tragedii kobieta była niepoczytalna i cierpiała na psychozę poporodową.
Po tygodniu narad 12-osobowa ława przysięgłych nie była w stanie wydać jednomyślnej decyzji. Sędzia William Sullivan uznał więc proces za nieważny.
Przysięgli rozważali kilka możliwości: uznanie Clancy za winną morderstwa z premedytacją, skazanie jej za łagodniejsze przestępstwo albo uniewinnienie z powodu niepoczytalności.
Jak wynika z relacji jednej z ławniczek, Pauli Devlin, decydujący okazał się sprzeciw jednego z czarnoskórych przysięgłych. W rozmowie z CBS kobieta powiedziała, że mężczyzna kwestionował argumentację dotyczącą niepoczytalności oskarżonej i uważał, że zachowanie Clancy nie wskazywało na stan, w którym nie byłaby świadoma swoich czynów. Zwracał uwagę na to, że kobieta miała wcześniej zaplanować zabójstwo dzieci, a następnie próbować odebrać sobie życie, skacząc z drugiego piętra domu. Clancy przeżyła upadek, ale doznała poważnych obrażeń i została częściowo sparaliżowana.
Częściowo chcieliśmy uzyskać wyrok, ponieważ wszyscy domagają się sprawiedliwości dla tych dzieci. Te dzieci nigdy nie opuściły naszych serc - powiedziała.
Dodała, że tragedii można było być może uniknąć, gdyby wcześniej odpowiednio zareagowano na problemy psychiczne Clancy. Nic z tego by się nie wydarzyło, gdyby Lindsay nie zgubiła się w systemie i gdyby system jej nie zawiódł - oceniła ławniczka.
Twierdziła, że słyszała głos
Do tragedii doszło po narodzinach najmłodszego dziecka Clancy. Kobieta mówiła wcześniej lekarzom o problemach psychicznych oraz myślach samobójczych. W sądzie przekonywano, że cierpiała na ciężką psychozę poporodową.
Clancy zeznała, że słyszała głos nakazujący jej zabić dzieci. Po dokonaniu zabójstwa próbowała odebrać sobie życie: podcięła sobie żyły, a następnie wyskoczyła przez okno domu.
Jej obrona argumentowała, że stan psychiczny kobiety uniemożliwiał jej rozpoznanie znaczenia podejmowanych działań. Prokuratura przedstawiała jednak inną ocenę wydarzeń.
W trakcie procesu biegli psychiatrzy powołani przez obie strony przedstawiali odmienne opinie dotyczące stanu psychicznego Clancy w chwili popełnienia zbrodni. To właśnie kwestia jej poczytalności stała się jednym z najważniejszych elementów procesu.
Obrona chciała usunięcia ławnika
W trakcie obrad doszło również do sporu dotyczącego jednego z przysięgłych. Szóstego dnia narad obrońcy Clancy przekonywali, że to właśnie jego stanowisko uniemożliwia osiągnięcie porozumienia.
Prawnicy domagali się usunięcia ławnika, argumentując, że nie stosuje się on właściwie do zasady, zgodnie z którą oskarżonego należy uniewinnić, jeśli istnieją uzasadnione wątpliwości co do jego winy. Sędzia nie przychylił się jednak do tego wniosku.
Po unieważnieniu procesu sąd apelacyjny w Massachusetts odmówił również wstrzymania decyzji sędziego Williama Sullivana.
Co dalej z Lindsay Clancy? Apel do Donalda Trumpa
Unieważnienie procesu nie oznacza zakończenia sprawy. Prokuratura musi teraz zdecydować, czy ponownie postawi Clancy przed sądem, odstąpi od dalszego prowadzenia sprawy czy też zaproponuje rozwiązanie w ramach ugody.
Adwokat kobiety Kevin Reddington zwrócił się także do prezydenta Donalda Trumpa z apelem o ułaskawienie swojej klientki. W tym przypadku jest to jednak przede wszystkim gest symboliczny. Prezydent USA ma bowiem kompetencje do ułaskawiania osób skazanych za przestępstwa federalne, podczas gdy sprawa Clancy toczy się przed sądem stanowym w Massachusetts.
Sam Trump unieważnienie procesu skomentował z niesmakiem: Wstyd. Straszna tragedia. Zrobiła coś strasznego. Nie może być gorzej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.