"Taki spokojny". Sąsiedzi nie mogą uwierzyć w tragedię w Kielcach
- Z ustaleń śledczych wynika, że zmarli to 55-letni mężczyzna, jego 52-letnia żona oraz dwaj synowie w wieku 16 i 18 lat.
- Sąsiedzi rodziny nie kryją wstrząsu. W rozmowie z Radiem Eska podkreślają, że nic nie zwiastowało tragedii, a 55-latek uchodził za spokojnego człowieka.
- Prokuratura w rozmowie z WP przyznała, że najbardziej prawdopodobną wersją jest samobójstwo rozszerzone. Policja ostrożnie komunikuje, że "nie przesądza o przebiegu zdarzenia".
Tragedia, która rozegrała się we wtorek rano na osiedlu Pod Dalnią w Kielcach, wstrząsnęła lokalną społecznością. W mieszkaniu i na balkonie bloku przy ulicy Jagiełły znaleziono ciała czteroosobowej rodziny. Sąsiedzi ofiar są całkowicie zdruzgotani i nie potrafią pojąć, co doprowadziło do tak makabrycznego finału.
W rozmowach z dziennikarzami Radia Eska mieszkańcy osiedla zgodnie podkreślają, że rodzina wydawała się spokojna, bezkonfliktowa, a z zewnątrz nic nie zapowiadało nadchodzącego dramatu. Ich uwaga skupia się przede wszystkim na 55-letnim ojcu rodziny.
- Dobrze im się powodziło, nie wiadomo, co się mogło wydarzyć. Może to depresja? Tego mężczyznę wszyscy znali, chodził z psem po osiedlu, mówiliśmy sobie "dzień dobry", wydawał się spokojnym człowiekiem - relacjonują zszokowani mieszkańcy bloku reporterom Radia Eska.
- Taki spokojny gościu był - dodaje krótko, wciąż nie dowierzając w to, co się stało, inny z mieszkańców kieleckiego osiedla.
Ciało na balkonie, w lokalu kolejne trzy
Zgłoszenie, które we wtorek z samego rana postawiło na nogi kieleckie służby, dotyczyło właśnie 55-latka. Świadkowie poinformowali policję o wstrząsającym widoku martwego mężczyzny przy balkonie jednego z mieszkań.
Wejście do lokalu było początkowo bardzo utrudnione. Mundurowi nie zdecydowali się na wyważenie drzwi, ponieważ wewnątrz przebywał agresywny pies (z którym, jak wspominają sąsiedzi, 55-latek często spacerował po osiedlu). Dopiero gdy zwierzę zostało bezpiecznie odłowione przez pracowników schroniska, policjanci mogli wejść do środka.
Tam natknęli się na kolejny makabryczny widok. Wewnątrz mieszkania znaleziono ciała 52-letniej kobiety oraz dwóch nastolatków w wieku 18 i 16 lat. Dziennikarze "Faktu" szybko ustalili, że zmarli to najbliżsi mężczyzny z balkonu, co później potwierdzili śledczy.
Samobójstwo rozszerzone? Trwa śledztwo
Świętokrzyska policja opublikowała we wtorek oficjalne, bardzo zwięzłe stanowisko, w którym mocno tonuje nastroje. "Ustalane są okoliczności zdarzenia oraz przyczyny śmierci tych osób. Na obecnym etapie nie przesądzamy o przebiegu zdarzenia" - ucięli spekulacje mundurowi.
Na miejscu tragedii specjaliści prowadzili szczegółowe oględziny. Zabezpieczano dowody, które pozwolą odtworzyć przebieg zdarzeń i ujawnią ewentualne narzędzia, jakie zostały użyte do pozbawienia ofiar życia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.