"Degradacja polskich placówek". Były dyplomata alarmuje

Wciąż nie widać końca sporu o nominacje ambasadorskie między rządem a prezydentem. – Chargé d’affaires znaczy dużo mniej niż ambasador (…). To jest degradacja polskich placówek – podkreślił w programie "Newsroom WP" były ambasador RP na Łotwie i w Armenii Jerzy Marek Nowakowski. Jak dodał, przed laty sam był "ofiarą" podobnego sporu.
Gość WP przestrzegł rząd przed uleganiem Karolowi Nawrockiemu w tej sprawie. - Jest to spór dość fundamentalny, bo to będzie miało dalszy ciąg. Jeżeli rząd zgodziłby się na negocjowanie poszczególnych kandydatów ambasadorskich, no to za chwilę będzie negocjował sędziów (…). Tutaj krok wstecz oznacza uruchomienie bardzo niebezpiecznej lawiny z punktu widzenia politycznego – stwierdził Nowakowski.
Wskazał, że w przeszłości zdarzało się, że prowadzone były negocjacje między rządem a prezydentem w sprawie nominacji ambasadorskich, jednak dotyczyły one "pojedynczych przypadków". – Taka sama historia była z prezydentem Kwaśniewskim. Byłem uważany za przeciwnika politycznego, wobec tego moja kandydatura w 2001 r. prezydentowi się nie podobała i poległa w ramach negocjacji politycznych – powiedział gość WP.
- Chargé d’affaires znaczy dużo mniej niż ambasador. Sytuacja tych wszystkich powołanych osób jest dyskusyjna z punktu widzenia protokołu (…). W protokole liczy się, kto ma dłuższy staż ambasadorski. Wobec tego to jest degradacja polskich placówek – mówił Nowakowski.
Wskazał, że przedstawiciele Polski zagranicą, nieposiadający statusu ambasadora, muszą m.in. dłużej oczekiwać na spotkanie z głową państwa.
Spór o ambasadorów
Spór o nominacje ambasadorskie między rządem a prezydentem RP trwa od marca 2024 r. Wtedy Sikorski zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu zostanie wycofanych.
Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślił natomiast, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta".
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz chargé d'affaires – taka sytuacja jest np. w USA, gdzie były szef MON w rządzie PO-PSL Bogdan Klich zastąpił Marka Magierowskiego. Andrzej Duda wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nie uważa Klicha za odpowiednią postać na stanowisku ambasadora w USA. Podobne stanowisko zajmuje prezydent Karol Nawrocki.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.