Nawrocki poszedł do sądu po głośnym artykule. Pierwsza jawna rozprawa

Sąd zdecydował, że wtorkowa rozprawa w procesie Karola Nawrockiego przeciwko Ringier Axel Springer Polska jest jawna dla opinii publicznej, jednak bez transmisji na żywo.
Pozew dotyczy artykułu Onetu z maja 2025 roku, w którym opisano rzekome zaangażowanie Karola Nawrockiego w proceder sprowadzania prostytutek dla gości sopockiego hotelu.
Karol Nawrocki domaga się od wydawcy przeprosin za naruszenie czci i godności.
Pierwsza rozprawa w samym procesie miała miejsce 15 września. Do tej pory wszystkie posiedzenia odbywały się za zamkniętymi drzwiami. Jak zadecydował sąd, wtorkowa rozprawa jest jawna dla opinii publicznej, ale nie może być pokazywana na żywo.
Pozew Karola Nawrockiego o ochronę dóbr osobistych został skierowany przeciwko spółce Ringier Axel Springer Polska i dotyczy materiału Onetu z maja zeszłego roku pt.: "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu".
Wedle tego tekstu, Nawrocki jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu miał uczestniczyć w "procederze sprowadzania prostytutek" dla gości.
Karol Nawrocki pozwał Onet, chodzi o Grand Hotel. Pierwsza jawna rozprawa
Jak wskazywał Onet, informację w tej sprawie przekazać mieli ówcześni koledzy Nawrockiego z hotelowej ochrony. "Ze względu na obawy o własne bezpieczeństwo nasi rozmówcy chcą pozostać anonimowi. Ale biorą odpowiedzialność za swe słowa - deklarują, że są gotowi złożyć zeznania przed sądem" - napisał wówczas Onet.
Po publikacji tekstu przez Onet w maju 2025 r. Nawrocki zapowiedział pozew w trybie cywilnym i złożenie prywatnego aktu oskarżenia w trybie karnym.
Szef działu prawnego spółki RASP Jakub Kudła informował, że w pozwie zwrócono uwagę m.in. na naruszenie czci i godności Nawrockiego. Dodał, że prezydent domaga się od spółki opublikowania przeprosin.
Sprawa Grand Hotelu. Świadek: Nawrocki zapytał, czy chcę wziąć w tym udział
Zeznania świadków, którzy przed sądem opowiadają o kwestiach przedstawionych w artykule na bieżąco relacjonuje Onet. - Pewnego wieczoru, gdy miałam zmianę przy recepcji, zauważyłam, że Karol wchodzi do hotelu z kobietą i mężczyzną. Było to nietypowe, bo nie wprowadzaliśmy gości do hotelu - mówiła jedna z przesłuchiwanych.
Według relacji obecny prezydent odprowadził mężczyznę, a następnie wraz z kobietą pojechał windą na wyższe piętro. Takie zachowanie nie należało do obowiązków pracowników ochrony.
- Kiedy Karol pojawił się na dole, zapytałam go, o co chodzi. On odpowiedział, że można sobie dorobić doprowadzając dziewczyny i zapytał, czy ja chcę też wziąć w tym udział - zeznała, dodając, że zaczęła wtedy podejrzewać, że mężczyzna to "opiekun z prostytutką".
Onet przytoczył także zeznania innego świadka, powołanego przez Karola Nawrockiego. Mężczyzna został zapytany przez sąd czy w hotelu pojawiały się prostytutki. - Tak, były (...). Zdarzyło mi się, że gość hotelowy prosił o odprowadzenie pani do taksówki - odpowiedział wprost.
Świadek zaprzeczył jednak, aby w hotelu działała siatka osób zajmujących się ich sprowadzaniem. Nie był świadkiem sytuacji, w której Nawrocki dzwonił po prostytutkę. Zaprzeczył też, aby obecny prezydent rozmawiał z nim o wynagrodzeniu za sprowadzanie kobiet.
Głośny materiał z czasów kampanii prezydenckiej
Materiał opublikowany został w czasie, gdy w kraju trwała kampania wyborcza, a Nawrocki wówczas był jednym z kandydatów na prezydenta.
Gdy zapowiadał w maju 2025 r. podjęcie kroków prawnych w związku z publikacją Onetu, politycy związani z koalicją rządzącą, w tym premier Donald Tusk, otwiera się w nowym oknie, twierdzili, że Nawrocki powinien wystąpić do sądu w trybie wyborczym.
Politycy PiS zaznaczali jednak, że popierany przez nich kandydat tego nie zrobi, bo - ich zdaniem - według linii orzeczniczej polskich sądów publikacje prasowe nie są uznawane za materiały wyborcze, w związku z czym taki wniosek zostałby najpewniej odrzucony.
Nowe dane o zarobkach lekarzy w Polsce. "Takiej skali się nie spodziewaliśmy"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.