Portret za ćwierć mln zł w Sejmie. Czarzasty broni zakupu
Kancelaria Sejmu kupiła portret Ignacego Daszyńskiego autorstwa Witkacego za 230 tys. zł, a po doliczeniu 20 proc. opłaty aukcyjnej łączny rachunek wyniósł 276 tys. zł. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty broni decyzji o zakupie, stwierdzając, że "takie rzeczy powinny być w polskim parlamencie".
Włodzimierz Czarzasty
Źródło zdjęć: © PAP | Leszek Szymański
Najważniejsze informacje:
- Zakup ogłoszono przy okazji sejmowych obchodów Roku Ignacego Daszyńskiego.
- Kancelaria chce w przyszłości pokazywać portret w planowanym centrum edukacji parlamentarnej Parlamentarium.
- Decyzja o wydatku podzieliła polityków, którzy różnie oceniają zakres zadań Kancelarii Sejmu.
Portret powstał po spotkaniach Stanisława Ignacego Witkiewicza z Ignacym Daszyńskim w 1936 r., krótko przed śmiercią polityka. Artysta zostawił po tych sesjach także osobisty komentarz. "Sześć godzin z żywym trupem byłego wielkiego człowieka. Bardzo męczące" – pisał Witkacy w listach do żony.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Ile kosztował portret Daszyńskiego
Na aukcji 19 maja obraz wylicytowano za 230 tys. zł. DESA Unicum podaje, że do tej kwoty dolicza się 20 proc. opłaty aukcyjnej, która wchodzi do ceny końcowej. To daje 276 tys. zł.
– W ubiegłym tygodniu kupiliśmy portret Daszyńskiego, namalowany przez Witkacego, bo uważamy, że takie rzeczy powinny być w polskim parlamencie – mówił w maju Włodzimierz Czarzasty.
Biuro Obsługi Medialnej Kancelarii Sejmu wyjaśniło, że praca ma "bezsprzecznie wysoką wartość artystyczną" i przedstawia jednego z Ojców Niepodległości, byłego premiera oraz marszałka Sejmu. Urzędnicy przypomnieli też, że w 2026 r. przypada 160. rocznica urodzin i 90. rocznica śmierci Daszyńskiego, a Sejm ustanowił ten rok Rokiem Ignacego Daszyńskiego. W odpowiedzi wskazali również na ryzyko sprzedaży obrazu nabywcy zagranicznemu i wywiezienia go z Polski.
Spór o zakup przez Kancelarię Sejmu
Zakup wywołał różne oceny wśród posłów. Jarosław Zieliński z PiS oceniał, że gromadzenie dzieł sztuki nie należy do zadań Kancelarii Sejmu i taki wydatek może wrócić przy kontroli budżetu przez NIK.
Inaczej sprawę oceniał Michał Wawer z Konfederacji. – Dobrą praktyką jest to, by dzieła wybitnych twórców, przedstawiające zasłużone postaci dla polskiej historii, znajdowały swoje miejsce w Sejmie – mówił poseł.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.