וואלהלפחות 16 בני אדם נהרגו בפיצוץ מכונית תופת בפקיסטןInquirerCatholic bishops hope Mindanao moves forward together after BARMM pollsRTP DesportoLiga das Nações. Jesus anuncia primeira lista de convocados à frente da seleçãoThe Jerusalem PostThousands of Christians rally for Israel in Amsterdam as anti-Zionist protesters clash with policeBollywood HungamaIIFA 2027 set for January 22-23 in Abu Dhabi; Karan Johar and Varun Dhawan to hostDaily MaverickThe Monday Cane — performative justice that prioritises retribution over protectionESPNAnthony Edwards calls out Sixers' James, Brown and more in Adidas adLa PresseTokyo | Des poubelles robotisées mobiles à la rescousse d’une gareOnetEric Zemmour znów chce walczyć o Pałac Elizejski. Le Pen zyskuje rywala na prawicyWirtualna PolskaZełenski: będziemy z Polską partnerami w koalicji antybalistycznejNOSJan G. uit Overasselt aangehouden in Duitsland voor drugssmokkel7sur7Stéphane Plaza condamné en appel à 18 mois de prison avec sursis pour violences conjugales
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 18, 2026

Rosja dąży do konfliktu nuklearnego? "Tak, ale presji nie generuje Putin"

Translate

Łukasz Szpyrka, Interia: Wojna Polski z Rosją jest przesądzona?

Ppłk rezerwy Maciej Korowaj, analityk wojskowy, ekspert do spraw bezpieczeństwa: - Konflikt z Rosją jest przesądzony.

Konflikt a wojna to nie to samo?

- Pojęcie "wojna" ma różne znaczenia. Jeżeli mówimy o konwencjonalnym starciu zbrojnym, jakie obserwujemy obecnie w Ukrainie, to taki scenariusz u nas jest mało prawdopodobny. Natomiast wszelkie formy konfliktu przebiegającego pod progiem otwartej wojny są jak najbardziej realne.

Możemy wykluczyć konflikt kinetyczny na skalę tego w Ukrainie?

- Dopóki Rosja pozostaje zaangażowana w działania zbrojne w Ukrainie, jest mało prawdopodobne, aby zdołała wygospodarować wystarczające siły do równego zaatakowania państw bałtyckich czy Polski.

Wygranie wojny kinetycznej z NATO jest nierealne, ale w ramach wojny zrównoważonej można doprowadzić do erozji odporności państwa bez nadmiernego obciążania własnego potencjału

Konflikt podprogowy, o którym pan mówi, już trwa?

- Zgodnie z rosyjską doktryną Nowej Wojny, sformułowaną na początku XXI wieku, konflikt w pierwszej kolejności rozgrywa się pod progiem starcia kinetycznego. Komponent kinetyczny również występuje w tej doktrynie, ale nie stanowi środka dominującego, lecz ostateczny. Cały pozostały arsenał - presja polityczno-gospodarcza, operacje hybrydowe oraz działania specjalne - jest realizowany równolegle.

A więc stale znajdujemy się w tym konflikcie, a wydarzenia z niedzieli czy czwartku, czyli ataki tuż przy polskiej granicy, tylko to potwierdzają.

- Trwa stałe rosyjskie oddziaływanie w przestrzeni informacyjnej, prowadzone są operacje wywiadowcze, dywersyjne oraz kinetyczne, mające na celu raczej testowanie naszych zdolności niż wywołanie otwartej wojny. Rosja działa w szarej strefie poniżej progu art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, eksplorując nasze słabości oraz bierność. Decydenci w Moskwie doskonale zdają sobie sprawę, że w przypadku uruchomienia artykułu 5. Rosja nie byłaby w stanie prowadzić długotrwałego starcia ze wszystkimi państwami NATO.

Rosja boi się NATO?

- Rosja obawia się pełnoskalowego konfliktu militarnego, w którym musiałaby zaangażować całe swoje siły przeciwko przeciwnikowi dysponującemu przewagą potencjału w każdym obszarze.

I dlatego dąży do wewnętrznego konfliktu w NATO? Z informacji z ostatnich tygodni, m.in. po wizycie szefa CIA w Moskwie, wynika, że USA nieustannie zapewniają parasol ochronny nad Warszawą.

- Bezpośredniego starcia nie będzie. Co nie oznacza, że część rosyjskich elit nie dąży do wywołania konfliktu o charakterze egzystencjalnym. W Rosji coraz częściej dostrzega się, że klasyczna wojna w Ukrainie nie przynosi założonych celów politycznych. W związku z tym należy szukać innych rozwiązań.

- Wygranie wojny kinetycznej z NATO jest nierealne, ale w ramach wojny zrównoważonej można doprowadzić do erozji odporności państwa bez nadmiernego obciążania własnego potencjału. Rosjanie, świadomi braku sukcesu w Ukrainie, przygotowują grunt pod kryzys egzystencjalny z wykorzystaniem szantażu nuklearnego.

Między szantażem nuklearnym a rzeczywistym zagrożeniem nuklearnym jest jednak jakaś przestrzeń.

- Warto przypomnieć, że sama groźba użycia broni jądrowej skłoniła w przeszłości prezydenta Joe Bidena do wymuszenia na Ukrainie wyhamowania kontrofensywy, co powstrzymało m.in. pełne odbicie obwodu zaporoskiego. Rosja rozważa użycie broni jądrowej w wymiarze demonstracyjnym i globalnym, dążąc do doprowadzenia do sytuacji analogicznej do kryzysu kubańskiego w wersji 2.0.

Rosja gwałtownie przyspieszy, aby utrudnić podejmowanie decyzji w ramach struktur kolektywnych. Władimir Putin wspomniał kiedyś, że "wola kroczy przed decyzją". Chodziło mu o to, że wola daje impuls do natychmiastowego działania, podczas gdy decyzyjność kolektywna wymaga czasu

Eskalacja miałaby doprowadzić do kryzysu, a kryzys dałby odpowiedź - albo w lewo, albo w prawo.

- Doprowadzenie do takiego kryzysu dałoby Rosji pretekst do podjęcia bezpośrednich negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi i osiągnięcia celów politycznych na zasadzie win-win.

- W latach 60. XX wieku kryzys kubański doprowadził do porozumień o ograniczeniu broni średniego zasięgu oraz jej wycofania z Europy i Turcji, co zneutralizowało jedyny straszak Zachodu wobec konwencjonalnej przewagi Paktu Warszawskiego. Taki układ pozwolił ZSRR na kontynuowanie wyścigu zbrojeń i wywieranie presji na Europę aż do końca lat 80.

Jeśli dobrze pamiętam kryzys kubański, trwał kilkanaście dni. Czekamy na taki eskalacyjny moment?

- Dokładnie tak. Rosja gwałtownie przyspieszy, aby utrudnić podejmowanie decyzji w ramach struktur kolektywnych. Władimir Putin wspomniał kiedyś, że "wola kroczy przed decyzją". Chodziło mu o to, że wola daje impuls do natychmiastowego działania, podczas gdy decyzyjność kolektywna wymaga czasu. Zwiększenie tempa eskalacji paraliżuje procesy decyzyjne państw konsultujących swoje kroki w grupach.

Przekładając to na język sportowy - zastosują agresywny pressing.

- Dokładnie, jest to forma pressingu. Jesteśmy obecnie przygotowywani mentalnie poprzez stałe podnoszenie napięcia, zmęczenie presją hybrydową, dywersją oraz operacjami wywiadowczymi.

- Rosja intensywnie rozbudowuje środki odstraszania jądrowego, zwiększyła udział dyżurów bojowych sił strategicznych oraz przeprowadza masowe ćwiczenia obrony cywilnej i resortu ds. sytuacji nadzwyczajnych. Od marca prowadzone są na niespotykaną skalę manewry budujące odporność państwa, jakich nie obserwowano od czasu inwazji z 2022 roku.

Zastanawia mnie jedno. Cel.

- Rosyjska doktryna przewiduje pojęcie ograniczonego konfliktu nuklearnego na wydzielonym teatrze działań, który nie prowadzi do globalnej wymiany strategicznej. W naszym regionie takim teatrem jest akwen Morza Bałtyckiego, który nie posiada kluczowego znaczenia dla bezpośrednich interesów strategicznych USA.

- Rosjanie zakładają, że eskalacja jądrowa na Bałtyku wywoła jedynie symetryczną odpowiedź USA, nie przekształcając się w globalną wojnę nuklearną. W praktyce Rosja dąży do sprowokowania NATO. Ewentualną odpowiedź militarną NATO Rosja przedstawi jako "pierwsze uderzenie" na swoje terytorium.

A wiadomo, że po "pierwszym uderzeniu" trzeba oddać.

- Oczywiście. Zgodnie z zaktualizowaną doktryną nuklearną odpowiedź jądrowa Rosji może nastąpić nawet w przypadku ataku konwencjonalnego na obszar jej interesów. Eskalacja może przybrać formę próby jądrowej na Nowej Ziemi lub demonstracyjnego wybuchu na Bałtyku, co miałoby wywołać panikę w Europie i zmusić państwa zachodnie do negocjacji z Moskwą.

Rosyjscy analitycy doceniają jednak Polskę i piszą o tzw. antykruchości polskiego systemu społeczno-politycznego. Głęboka polaryzacja polityczna jest naszą słabością, lecz w sytuacji kryzysowej potrafimy gwałtownie się zjednoczyć i podjąć kroki całkowicie nieprzewidywalne dla Moskwy

Dziś można odnieść proste wrażenie, że obie strony zmierzają do konfrontacji, a jedyne pytanie brzmi, kto wykona pierwszy ruch?

- Nie mówimy o klasycznym starciu konwencjonalnym, do którego ani NATO, ani Rosja nie są obecnie przygotowane. Jedynym niewykorzystanym, lecz przetestowanym kognitywnie środkiem pozostaje broń jądrowa i wszystko wskazuje na to, że Rosja przygotowuje się do takiego wariantu.

Brzmi to niesłychanie niebezpiecznie. Z drugiej strony, z punktu widzenia Rosji, wykorzystanie broni jądrowej może być dla tego państwa elementem, który pomoże jej wrócić do roli globalnego mocarstwa.

- Z punktu widzenia Kremla odwróciłoby to dotychczasowy niekorzystny bieg wydarzeń. Kluczowe znaczenie mają jednak wewnętrzne uwarunkowania polityczne w samej Rosji. Stawiam kontrowersyjną tezę, że presji na eskalację nie generuje bezpośrednio sam Putin, lecz jego najbliższe otoczenie.

Nie Putin?

- Otoczenie Władimira Putina wzbogaciło się na wojnie, lecz obecna niestabilność budzi wśród oligarchów narastający niepokój. Elity dążą do szybkiego rozstrzygnięcia i zamrożenia sytuacji. Putin preferuje długotrwały konflikt o niskiej intensywności, gdyż umożliwia mu on ręczne zarządzanie oligarchami i przerzucanie odpowiedzialności za niepowodzenia na niższe szczeble.

- Wracając do konfliktu egzystencjalnego, pełna odpowiedzialność spada bezpośrednio na dyktatora, co w przypadku porażki grozi utratą władzy. Presja wywierana przez elity na wykonanie gwałtownego kroku staje się jednak dla niego coraz trudniejsza do zignorowania.

Chce pan powiedzieć, że Władimir Putin to ta racjonalna twarz Rosji?

- Jest racjonalny w zakresie kalkulacji ryzyka utraty własnej władzy.

W Rosji trwają wybory. Czy ich wynik może wpłynąć na wydarzenia najbliższych tygodni?

- Wybory są sprawdzianem stabilności nowego establishmentu oraz tzw. planktonu oligarchicznego - lokalnych biznesmenów zasilających budżety regionalne. Plankton ten finansuje wysiłek wojenny oraz potrafi mitygować ewentualne niezadowolenie społeczne na prowincji. Putin dąży do sformatowania tego układu, aby stworzyć bufor bezpieczeństwa przed podejmowaniem decyzji o eskalacji i zabezpieczyć się przed ryzykiem oddolnych buntów.

Czyli przygotowuje sobie grunt pod ewentualne kolejne niepowodzenie?

- Chce zapewnić sobie pełną kontrolę w regionach. W historii Rosji ewentualna zmiana władzy w kryzysie następuje niemal wyłącznie poprzez przewrót pałacowy.

Kto obecnie znajduje się najbliżej prezydenta Rosji?

- W tym gronie są m.in. Nikołaj Patruszew oraz Aleksiej Diumin, uważany przez niektórych za przygotowywanego następcę. Istnieje cała grupa wpływowych postaci powiązanych z oligarchami oraz administracją prezydencką. Żadna z tych osób nie jest jednak na tyle silna, by przeprowadzić samodzielny przewrót, ani na tyle słaba, by można było ją zignorować.

W ostatnich dniach wywołał pan wielkie poruszenie kilkoma wpisami, gdzie na czynniki pierwsze rozkłada pan kolejne ruchy Rosjan wobec Polski. Niestety, pańskie przewidywania się sprawdzają. Używa pan trzech rosyjskich pojęć: glazomier, bystrota oraz natisk. Czy pierwszy etap - glazomieru - mamy już za sobą?

- Etap glazomieru powoli dobiega końca, choć sama obserwacja i analiza przeciwnika trwa nieustannie.

Wyjaśnijmy czytelnikom: glazomier oznacza ocenę sytuacji i mierzenie potencjału przeciwnika przy minimalnym nakładzie środków. Takie "badanie na oko".

- Tak. Bystrota z kolei polega na testowaniu szybkości i sprawności reakcji drugiej strony. Następnie przychodzi natisk, czyli precyzyjnie zaaplikowany nacisk mający wymusić pożądane zachowanie.

Według pana jesteśmy na drugim etapie - bystroty. I ten obraz jest skrajnie niepokojący. Rosjanie wciągnęli nas w grę, w której każdy nasz ruch odpowiada jednemu z ich scenariuszy.

- Rosjanie doskonale prowadzą tego typu operacje kognitywne. Czytają nas i nawet jeśli wydaje nam się, że wybieramy jakiś scenariusz, to po prostu wpadamy w ich plan A, B lub C. Zajmuję się analizą ich metod od ponad dwóch dekad. Gdyby nie głęboka korupcja oraz wewnętrzne podziały w samej Rosji, osiągaliby swoje cele jeszcze skuteczniej.

Dążeniem Moskwy jest sprowokowanie NATO do wykonania ruchu, który pozwoli przedstawić Sojusz jako agresora przed rosyjskim społeczeństwem, co ułatwi pełną mobilizację aparatu państwowego

W tym starciu całkowicie straciliśmy inicjatywę, zdolność wyprzedzania ruchów?

- Nie do końca. Prawdą jest, że na etapie bystroty mają nad nami przewagę. Rosyjscy analitycy doceniają jednak Polskę i piszą o tzw. antykruchości polskiego systemu społeczno-politycznego. Głęboka polaryzacja polityczna jest naszą słabością, lecz w sytuacji kryzysowej potrafimy gwałtownie się zjednoczyć i podjąć kroki całkowicie nieprzewidywalne dla Moskwy.

- Przykładem była operacja hybrydowa na granicy z Białorusią, po której Rosja spodziewała się nastrojów antyimigranckich, tymczasem po wybuchu wojny w 2022 roku Polacy masowo otworzyli domy dla Ukraińców i przekazali ciężki sprzęt wojskowy. Musiało to ich zaskoczyć. Mimo to polaryzacja paraliżuje sprawność decyzyjną i wydłuża czas reakcji państwa, co Rosja starannie wykorzystuje.

Czas reakcji polskich władz bywa rozczarowujący, co pokazała niedzielna konferencja prasowa premiera. O godz. 17 wciąż nie wiedzieliśmy, co rano wydarzyło się na polsko-ukraińskiej granicy.

- Wydarzenie to ukazało bezradność struktur państwowych. W profesjonalnie zarządzanym państwie na miejsce natychmiast wysyła się oficera wywiadu, który w kilka godzin dostarcza rzetelne ustalenia szefowi służby.

- Tymczasem premier organizuje godzinne wystąpienie z udziałem generałów, którzy publicznie przyznają, że nie wiedzą, w co uderzył obiekt. Problem tkwi w braku wyciągania wniosków z informacji wywiadowczych. Mamy świetnych analityków w służbach, ale ich raporty utykają w biurokracji między resortami i nie docierają do decydentów.

Okienko eskalacyjne otworzy się po wyborach w Rosji i potrwa do połowy przyszłego roku. Ponadto Rosjanie planują ogromne manewry wojskowe na wiosnę 2027 roku. Przed nami półroczny okres intensywnego nacisku

Bo tego typu ruchy można przewidzieć?

- Oczywiście. Przewidzieć, przygotować się do nich, a nawet ustalić ewentualną komunikację. To jest właśnie efekt bystroty - Rosjanie przetestowali bezwładność polskiego aparatu państwowego.

W jednym ze swoich wpisów zadeklarował pan: "Mam wiele pomysłów, ale wszystkich publicznie nie ujawnię". Czy jest to oferta wsparcia dla rządzących?

- Chcę zmotywować decydentów do wykazania inicjatywy. Nasi znakomici eksperci i wojskowi posiadają gotowe scenariusze odpowiedzi, ale na poziomie politycznym brakuje odwagi i wyobraźni do ich realizacji. Kwestie bezpieczeństwa zostały wciągnięte w bieżący spór polityczny, co stwarza Rosji idealne warunki do prowadzenia własnych operacji.

Na czym ma polegać ostatni etap - natisku?

- Natisk polega na wywarciu tak silnej presji, by wywołać erozję odporności państwa bez przekraczania progu, który wywołałby bezpośrednią odpowiedź militarną NATO. Rosja testuje granice naszej cierpliwości politycznej.

- Dążeniem Moskwy jest sprowokowanie NATO do wykonania ruchu, który pozwoli przedstawić Sojusz jako agresora przed rosyjskim społeczeństwem, co ułatwi pełną mobilizację aparatu państwowego.

Jest ktoś, kto mógłby wcisnąć hamulec?

- Koło eskalacyjne jest bardzo trudne do zatrzymania. Stany Zjednoczone podejmują działania odstraszające, rozmieszczając siły rakietowe w Europie Północnej, np. w Norwegii oraz prowadząc manewry sił strategicznych. Kluczowa rola przypada jednak Pekinowi.

Jeśli Chiny wywrą presję na Moskwę, Władimir Putin wstrzyma działania?

- Jestem o tym przekonany. Aleksander Łukaszenka po rozmowach na Kremlu natychmiast udaje się do Pekinu, mając świadomość, że w przypadku ewentualnej wymiany jądrowej to terytorium Białorusi stanie się celem uderzeń odwetowych. Pekin może wykorzystać ten kryzys do wystąpienia w roli głównego gwaranta bezpieczeństwa w Europie, osłabiając pozycję dyplomatyczną Stanów Zjednoczonych.

Kiedy rozpocznie się etap natisku?

- Okienko eskalacyjne otworzy się po wyborach w Rosji i potrwa do połowy przyszłego roku. Ponadto Rosjanie planują ogromne manewry wojskowe na wiosnę 2027 roku. Przed nami półroczny okres intensywnego nacisku. Może wydarzyć się naprawdę sporo, ale nie jestem w stanie wskazać konkretnej daty.

Wracam do pierwszego pytania z pewną konkluzją. Wojna jest nieunikniona.

- Koło eskalacyjne zostało rozkręcone. Nie oznacza to jednak automatycznego wybuchu otwartej wojny. Władimir Putin obawia się pełnej eskalacji ze względu na ryzyko utraty władzy, podczas gdy dół aparatu państwowego naciska na radykalizację. Właśnie dlatego szef CIA podczas wizyty w Moskwie rozmawiał z szefami służb, m.in. z Siergiejem Naryszkinem, a nie z samym Putinem. To oni mają realną władzę. To m.in. oni naciskają na Putina.

Za chwilę polubimy Putina.

- Rosyjscy decydenci w swoich kalkulacjach kierują się chłodnym racjonalizmem. Dół chce starcia lub demonstracji siły. Putin na razie potrafi to równoważyć, bo nie chce stracić władzy. Pytanie jak długo.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

"Polityczny WF": Mogą nie ufać UE. Ale haseł o zabieraniu mięsa nie kupiąINTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.