Tak się kręci ta wojna. Atak Rosji o świcie, ranni i zabici w Kijowie, rozmowy o pokoju z Putinem
Środa miała upłynąć pod znakiem doniesień medialnych o próbie zorganizowania przełomowej tury rozmów o zakończeniu wojny w Ukrainie. Dzień rozpoczął się jednak zwyczajnie… od zmasowanego rosyjskiego ataku dronowego i rakietowego. Celem był m.in. Kijów oraz instalacje energetyczne w kilku miastach. Rano mer Kijowa Witalij Kliczko potwierdził, że dron trafił w 24-piętrowy budynek mieszkalny. Według władz wojskowych zginęły dwie osoby, a jedna została ranna.
Nie ostygły jeszcze gruzy w Kijowie, a tymczasem Steve Witkoff, specjalny wysłannik Donalda Trumpa, dotarł do Petersburga w Rosji, gdzie spotkał się z Władimirem Putinem. Wcześniej został przywitany przez Kiriłła Dmitrijewa, jednego z kluczowych przedstawicieli Kremla w kontaktach z administracją USA. Przypomnijmy, że Witkoff odbył wcześniej "konstruktywne" rozmowy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim podczas wtorkowego spotkania w Oslo. W rozmowach uczestniczyli również przedstawiciele państw europejskich i NATO oraz przywódcy Norwegii i Finlandii.
DLA CIEBIE
GAC EMZOOM - poznaj jego możliwości
DLA CIEBIE
Według doniesień amerykańskich mediów Ukraina przedstawiła w Oslo nowe pomysły i propozycje. Z tego wszystkiego miałyby się wyłonić "znaczące postępy" w wypracowaniu skoordynowanego podejścia do rozmów z Rosją. Kreml liczy, że amerykański wysłannik przedstawi rosyjskiemu przywódcy informacje o rozmowach z Ukraińcami i Europejczykami. Moskwa deklaruje gotowość do dalszych konsultacji z Waszyngtonem. Pojawiają się również doniesienia o możliwym trójstronnym spotkaniu Donalda Trumpa, Władimira Putina i przywódcy Chin Xi Jinpinga.
Rozmowy o pokoju i ataki w tle. Absurd? Tak wygląda presja
– Rosja nie odpuści, cały czas wykorzystuje ataki jako środek nacisku na Ukrainę. Do momentu rozpoczęcia formalnych rozmów pokojowych Moskwa nie zamierza rezygnować z tej presji – mówi w rozmowie z WP prof. Piotr Mickiewicz z Uniwersytetu Gdańskiego, politolog zajmujący się bezpieczeństwem międzynarodowym i sprawami Rosji.
Zdaniem prof. Piotra Mickiewicza sam format takich rozmów może być dla amerykańskiego prezydenta istotniejszy niż ich rzeczywiste rezultaty.
– Trump działa w trybie udowadniania, przede wszystkim własnym obywatelom, że jest jednym z trzech globalnych przywódców rozwiązujących problemy świata. Jednocześnie próbuje wykazać, że za wszystko, co złe, odpowiada Zełenski – mówi ekspert w rozmowie z WP.
Środę Trump zapewne uzna za udany dzień w polityce. Najpierw zapowiedziano, a potem rzeczywiście Władimir Putin nakazał uwolnienie Stephena Jamesa Hubbarda, Amerykanina z Michigan, zatrzymanego przez Rosjan po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Moskwa oskarżyła go o walkę po stronie ukraińskiej armii i skazała na sześć lat więzienia. Według TASS Hubbard przygotowywał się już do powrotu do Stanów Zjednoczonych.
Rosja może skorzystać na rozmowach
Według prof. Piotra Mickiewicza rozmowy w formule wielkiej trójki – USA, Rosji i Chin – mogą być przede wszystkim politycznym posunięciem. Ich uczestnicy zyskaliby możliwość zaprezentowania się jako przywódcy zdolni do rozstrzygania najważniejszych konfliktów na świecie. Jednocześnie przedstawione propozycje mogą okazać się znacznie korzystniejsze dla Kremla niż dla Ukrainy.
Wśród najważniejszych przeszkód na drodze do porozumienia pozostaje kwestia terytorialna. Władimir Putin nadal domaga się, aby Ukraina oddała Rosji pełną kontrolę nad obwodem donieckim. Kijów wielokrotnie odrzucał ten warunek.
– Nawet jeśli w tym układzie trójstronnym zostanie osiągnięte jakieś porozumienie, nie będzie ono wiązało nikogo poza tymi trzema państwami – zauważa prof. Mickiewicz.
Rozmówca WP podkreśla, że ostateczne ustalenia musiałyby zostać zaakceptowane również przez Ukrainę i europejskich partnerów. Bez ich zgody porozumienie wypracowane przez największych światowych graczy nie musi doprowadzić do zakończenia wojny.
"Warunki pokoju będą nie do przyjęcia"
Prof. Mickiewicz nie wyklucza, że obie strony będą deklarować gotowość do zawarcia pokoju. Problemem może się jednak okazać cena porozumienia. – Obie strony zgodzą się na pokój, ale warunki jego zawarcia będą nie do przyjęcia dla każdej z nich – ocenia rozmówca WP.
Zdaniem eksperta nie należy również oczekiwać, że sama perspektywa rozmów automatycznie skłoni Rosję do ograniczenia działań zbrojnych. – Dopóki nie dojdzie do formalnych rozmów pokojowych z udziałem Ukrainy, Rosji i patronów tego procesu, Moskwa będzie nieustannie atakować Ukrainę. To dla Kremla normalny środek nacisku – mówi prof. Mickiewicz.
Putin nadal żąda, aby Ukraina oddała pełną kontrolę nad obwodem donieckim jako warunek konieczny do zawarcia jakiegokolwiek porozumienia o zawieszeniu broni. Wołodymyr Zełenski taki warunek wielokrotnie odrzucał.
W ocenie eksperta kluczowe pozostaje więc nie to, czy dojdzie do kolejnych spotkań, ale czy ich rezultaty będą możliwe do zaakceptowania przez strony wojny i czy przełożą się na rzeczywiste warunki zakończenia rosyjskiej agresji.
Wcześniej Wołodymyr Zełenski udał się do Oslo, mając nadzieję na naprawienie stosunków z administracją Trumpa, które w ostatnich tygodniach ponownie znalazły się w trudnej sytuacji. Trump obwinił ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie za wzrost cen oleju napędowego w Stanach Zjednoczonych. Analitycy twierdzą jednak, że główną przyczyną wysokich cen energii na świecie jest wojna USA i Izraela z Iranem.
Trump ogłosił na początku tego miesiąca "zawieszenie broni w dostawach energii" między Rosją a Ukrainą, na co żadna ze stron wcześniej nie wyraziła zgody. Ta pozorna przerwa w atakach szybko się załamała, gdy rosyjska armia kontynuowała uderzenia na ukraińską sieć energetyczną.
Ukraina oskarżyła w ostatnich dniach Stany Zjednoczone o wstrzymywanie niezbędnego wsparcia wojskowego i wywiadowczego w związku z nową falą ataków na rosyjskie rafinerie. Zełenski powiedział jednak na konferencji prasowej po spotkaniu w Oslo, a także wcześniej podczas rozmowy telefonicznej z sekretarzem stanu USA Marco Rubio, że Ukraina ponownie otrzymuje wczesne ostrzeżenia przed rosyjskimi atakami rakietowymi.
Złe wieści dla Ukrainy. Oto rosyjski arsenał do ataków zimą
Według danych ukraińskiego wywiadu wojskowego (GUR) z października Rosja zgromadziła do 700 pocisków balistycznych i kilka tysięcy pocisków manewrujących różnych typów. Jej arsenał obejmuje również około 6200 dronów uderzeniowych, w tym odrzutowych i konwencjonalnych Szahedów. Rosja nadal intensywnie uzupełnia zapasy: miesięcznie produkuje około 110 pocisków balistycznych oraz tysiące dronów.
Rosyjskie zasoby obejmują m.in. około 115 pocisków Iskander-M, 450 pocisków manewrujących Kalibr, ponad 600 pocisków przeciwokrętowych Oniks i ponad 120 hipersonicznych pocisków Cyrkon. Według GUR rozbudowany arsenał i trwająca produkcja pozwalają Moskwie utrzymywać zdolność do przeprowadzania kolejnych zmasowanych ataków na Ukrainę w nadchodzących miesiącach.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.