Referendalna fala przetacza się przez Polskę. Żona Budki w opałach
W Gliwicach dobiegła końca zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania urzędującej prezydentki miasta. Za inicjatywą stoi lokalne stowarzyszenie "Gliwice 2026".
Aby formalna procedura referendalna mogła dojść do skutku, organizatorzy musieli zebrać podpisy co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców, co w przypadku Gliwic oznacza próg 12,7 tys. osób. Wynik zbiórki wyraźnie przekroczył to minimum – zebrano ponad 18 tysięcy podpisów. Karty trafią teraz do weryfikacji przez komisarza wyborczego.
Długa lista zarzutów pod adresem prezydentki Gliwic
Inicjatorzy akcji nie szczędzą krytyki pod adresem prezydentki, prywatnie żony europosła Koalicji Obywatelskiej Borysa Budki. W wypowiedziach cytowanych przez "Dziennik Zachodni" zarzucają jej złe zarządzanie miastem, nietrafiony kierunek rozwoju oraz niedotrzymywanie obietnic wyborczych.
Jednym z głównych punktów zapalnych stała się rezygnacja z planów budowy nowego szpitala miejskiego, mimo że wcześniej wydano na ten cel środki publiczne. Kuczyńska-Budka zaproponowała w zamian utworzenie szpitala akademickiego we współpracy ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym, co działacze stowarzyszenia uznają za pozorowanie działań i odwlekanie realnego rozwiązania problemu.
Lista pretensji jest jednak znacznie dłuższa. Inicjatorzy referendum wytykają władzom miasta m.in.: niegospodarność i nadmierne wydatki z budżetu na promocję oraz odbudowę Teatru Victoria, nieudzielenie prezydentce wotum zaufania, utrudnianie radnym dostępu do dokumentów spółek miejskich oraz dalsze dotowanie z miejskiej kasy klubu piłkarskiego Piast Gliwice, którego sytuacja finansowa uległa pogorszeniu przy jednoczesnym wyraźnym kryzysie formy sportowej.
Kuczyńska-Budka odpowiada krytykom. "To realizacja programu"
Do zarzutów stawianych przez organizatorów referendum odniosła się sama Katarzyna Kuczyńska-Budka. W komentarzu dla portalu OKO.press prezydentka Gliwic odpiera oskarżenia i podkreśla, że podejmowane przez nią decyzje to konsekwentna realizacja programu wyborczego z 2024 r. Wskazuje, że krytykowane posunięcia stanowią element przemyślanej, długofalowej strategii rozwoju miasta, a nie doraźnych działań.
Przypomnijmy, że Kuczyńska-Budka – z zawodu dziennikarka, a w przeszłości urzędniczka samorządowa i rządowa oraz radna miejska – objęła stery w gliwickim ratuszu po niezwykle zaciętym pojedynku w 2024 r. W drugiej turze wyborów samorządowych wygrała minimalną większością, zdobywając 50,56 proc. głosów.
Referendalna fala w polskich miastach
Jeśli złożone podpisy pomyślnie przejdą procedurę formalno-prawną, Gliwice staną się kolejnym dużym ośrodkiem, w którym o losie włodarza zadecyduje głosowanie referendalne.
Wcześniej do skutecznych referendów odwoławczych doszło m.in. w Krakowie, gdzie mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego, oraz w Częstochowie, gdzie fotel prezydenta stracił Krzysztof Matyjaszczyk. Podobne kroki próbowano podjąć także w Warszawie, jednak tamtejszym inicjatorom nie udało się zebrać wymaganej ustawowo liczby podpisów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.