The Jerusalem PostBesieged by the Houthis, Yemen’s Taiz is teetering on the edge of humanitarian catastropheCNN TürkFenerbahçe’den Kelechi Iheanacho hamlesiInquirer100 koi released into Burnham Lake in Baguio to control algae growthPunchThree killed, four injured in Osun building collapseEl ComercioMirar Bayern Munich vs Borussia Dortmund gratis con Luis Díaz: horarios y canales TV del clásico de la BundesligaBollywood HungamaDiljit Dosanjh addresses Satluj controversy at Delhi concert; says “Don't teach Punjabis how to fight”ESPNTransfer rumors, news: Man United to replace Fernandes with Fermin?한겨레168명 숨진 홍콩 아파트 화재 참사 공식 보고서 공개…“인간 부주의로 발생한 참사”ZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioUOLFrança vive novo dia de manifestações em meio a temor de confrontos violentos e saquesColliderOne of the Best Horror Movies of the Decade Is Officially Streaming Free Just in Time for Halloweenالنهارتركيا... اصطدام حافلة سياحية بشاحنة وإصابة عشرة أشخاص
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 31, 2026

"Renia" to największa dynia w Polsce. Syn i ojciec opowiadają, jak rosła

Translate

"To jest uprawa Krzysztofa, ja mu tylko pomagam"

Rekordowa dynia "Renia" podczas Bania Fest 2026 w Krapkowicach

Źródło wideo: FB - Gmina Wągrowiec

Źródło zdj. gł.: FB - Gmina Wągrowiec

Ich okaz waży 918 kilogramów - to tyle, co dorosły żubr. Pan Tomasz i jego syn Krzysztof ustanowili rekord Polski w kategorii "najcięższa dynia". Ojciec pomaga przy trudniejszych zadaniach technicznych, ale za uprawę odpowiada 16-letni syn. Opowiedzieli, jak z małego ziarenka wyrósł taki kolos.

Rodzina Olejniczaków prowadzi gospodarstwo rolne pod Wągrowcem (Wielkopolska). Głównie zajmują się uprawą ziemniaków. Niedawno zrobiło się o nich głośno. Podczas Bania Fest 2026 w Krapkowicach pan Tomasz i jego 16-letni syn Krzysztof wygrali drugi raz z rzędu konkurs na najcięższą dynię. Ich "Renia" ważyła 918 kilogramów. To również największa dynia w Polsce.

- Mój syn już jako taki mały chłopiec widział dynie u nas w ogrodzie. Bardzo mu się one podobały i chciał koniecznie prowadzić własną uprawę. Zależało mu, żeby mieć coraz większe i większe te okazy. Kiedy miał dziesięć lat po raz pierwszy pojawiliśmy się na konkursie w Krapkowicach - opowiada nam Tomasz Olejniczak.

Wtedy podczas pierwszej konkursowej przygody, ich dynia była "mała". Ważyła "tylko" 136 kilogramów. Nie miała szans z kolosami, które przywieźli pozostali uczestnicy. - Pamiętam jak wtedy z na nich zazdrością patrzyliśmy. Ale nie zamierzaliśmy się poddać - wspomina Tomasz.

I tak się stało. Z tą różnicą, że od kilku lat za uprawą dyni na konkurs stoi właśnie nastoletni Krzysztof.

Syn przejął stery, tata wspiera

Pierwsze dynie sadzili po prostu w ogrodzie. Ale jak mówi pan Tomasz, dla takiej rośliny to warunki polowe. Najpierw postawili w ogrodzie mały tunel, potem zamienili go na szklarnię, którą w kolejnych latach sukcesywnie rozbudowywali. - Od razu było więcej miejsca, łatwiej mogliśmy utrzymać temperaturę, a Krzysztof sam zamontował nawodnienie kropelkowe - mówi pan Tomasz.

- Pomagam już tylko przy trudniejszych pracach, na przykład związanych z elektryką czy spawaniem. Kwestią uprawy i dbaniem o nią zajmuje się Krzysztof, który ciągle zgłębia tajniki uprawy dyni, co chwilę ma jakieś racjonalizatorskie pomysły - chwali syna pan Tomasz.

A jeśli chodzi o samą pielęgnację? Jak mówią zgodnie ojciec i syn - najważniejsze jest podłoże. Oni sami korzystają z podłoża popieczarkowego zmieszanego z ziemią.

- Musi być odpowiednio przepuszczalne i napowietrzone. Potem trzeba przycinać pędy, żeby nie zarosło za gęsto. Do tego dochodzi obcinanie dodatkowych zawiązek, bo na jednej może być tylko jedna dynia - wylicza Krzysztof i opowiada dalej: Do tego regularne nawadnianie.

"To jest uprawa Krzysztofa, ja mu tylko pomagam"

"To jest uprawa Krzysztofa, ja mu tylko pomagam"

Źródło zdjęcia: FB - Gmina Wągrowiec

Jak mówi nastolatek, w zależności od etapu rozwoju rośliny, na pielęgnację dyni poświęca od 30 minut do nawet czterech godzin dziennie. Im jest większa, tym mniej prac ogrodowych. Ale wcale nie traktuje tego jak obowiązek. - Bardzo dużo czasu spędzam w szklarni z dynią. Sprawia mi to po prostu przyjemność- stwierdza.

Gdy uprawa rośnie konieczne jest też jej kontrolowanie. - Dwa razy zlecaliśmy badanie, żeby sprawdzić, dlaczego w pewnym momencie doszło do zastoju. Do badań przekazaliśmy liść. Okazało się, że brakuje manganu. Jeden oprysk wystarczył, żeby roślina znów zaczęła rosnąć - mówi pan Tomasz.

W szklarni znajduje się też termostat, do którego podłączony jest wentylator wyciągowy. To on chłodził uprawę w najgorętsze dni lata. - Nawadnianie sam składałem. Na ziemi w szklarni leżą wężyki z nacięciami. Są rozłożone dokładnie co 20 centymetrów i powolutku kapie z nich woda. Mam też termohigrometr, który mierzy przez cały czas temperaturę i wilgotność. Dzięki temu mogę w aplikacji w telefonie odczytywać i gromadzić dane, a nawet przygotowywać raporty - opowiada Krzysztof.

Dynia "Renia" waży 918 kilogramów

Dynia "Renia" waży 918 kilogramów

Źródło zdjęcia: FB - Gmina Wągrowiec

Dynia "Renia". Od nasionka do kolosa

Technika i wiedza to jedno. Ale jak przekonuje Krzysztof, bardzo ważne jest też samo nasionko i jego genetyka. Wśród osób uprawiających dyniowe kolosy, bardzo popularną odmianą jest Atlantic Gigant.

- Moje nasionko pochodziło z dyni, z której wyrósł okaz uznany za rekord świata. Udało mi się nawiązać kontakt z producentem i po prostu je od niego kupiłem - mówi nastolatek.

Nasionko wysiał 14 marca do doniczki w domu. - Do tunelu w szklarni roślina trafiła już 21 marca. Z kolei sam owoc rósł 120 dni. W momencie zbioru obwód dyni wynosił około 530 cm, a waga 918 kilogramów - opowiada syn pana Tomasza.

Dynia przy pomocy ładowarki trafiła do busa. Pan Tomasz i Krzysztof zawieźli ją do oddalonych o ponad 350 kilometrów Krapkowic, gdzie okazała się największa w Polsce

- Nie spodziewaliśmy tego - mówi Krzysztof. - Ale bardzo się z tego cieszymy. Jak człowiek coś sadzi albo sieje i wyrasta z tegoada się do ziemi jedno malutkie nasionko, a z tego wyrasta piękna roślina i daje plon i to tak zawsze cieszy, cieszy oko, jak to, jak to rośnie - dodaje jego ojciec.

Na razie tegoroczna rekordzista stoi na podwórku. Co jakiś czas pojawia się ktoś, kto chce ją zobaczyć albo zrobić sobie zdjęcie. Później wyląduje na polu jako nawóz.

Jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa

Dla niektórych zwycięstwa w konkursach i rekord Polski to byłby szczyt marzeń. Ale nie dla nich. Kiedy pytam, czy za rok też spróbują zawalczyć o tytuły, odpowiadają zgodnie.

Tomasz: Oczywiście! Tym razem liczymy, że kolejna dynia będzie ważyć już tonę.

Krzysztof: Pewnie! Przygotowania już trwają. Kupiłem też nasionko. Ta sama odmiana i z tego samego źródła.

To, czy uda się powtórzyć sukces, dowiemy się za rok.

Aktualny rekord świata w przypadku dyni to 1431,5 kilograma. Taki olbrzym wyrósł w tym roku na polu Rona Wallace'a w Stanach Zjednoczonych.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.