InquirerPower crunch forces Cebu firms to alter work hours, tap generatorsPunchAfter PUNCH report, Adamawa CP warns officers against extorting beer sellersESPN DeportesGP de España de F1: Las escuderías conocen el el circuito de MadringDaily MaverickTHE GATHERING 2026: ‘Not too late to turn around SA’s municipalities with the right people in charge’CNN TürkESMA'dan piyasa uyarısı: Ani düzeltme riski artıyorThe Jerusalem PostRosh Hashanah: The time to look inward and reveal what is unseenוואלהבכיר בממשלת תימן: החות'ים השתלטו על האי האסטרטגי מיוןInquirer EntertainmentPH-Australian film ‘First Light’ chosen as Australia’s official entry to 2027 OscarsVanguardObasanjo leads dignitaries to London launch of Charly Boy’s memoir ‘999’NOSKabinet steunt Europese leeftijdsgrens sociale mediaגיקטייםמודל ישראלי חדש יודע לדבר עברית טוב יותר מהמודלים של ענקיות הטכנולוגיהХабрМиллионы товаров и миллисекунды: как устроен специализированный движок каталога
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 11, 2026

Podejrzane pożyczki dla PKOl. Żona Piesiewicza może mieć kłopoty

Translate

W 2024 roku Polski Komitet Olimpijski pożyczył od trzech prywatnych podmiotów pieniądze opiewające na łączną kwotę ponad 5,8 mln zł. Nieoprocentowane pożyczki zawarto w ramach umowy o cesję wierzytelności. Jak donosi piątkowa "Rzeczpospolita", jedna z nich, o wartości 2 mln zł, udzielona została przez Agnieszkę Piesiewicz, żonę prezesa komitetu Radosława Piesiewicza.


Drugiej pożyczki udzieliła Ewa Bachańska, żona Grzegorza Bachańskiego, prezesa Polskiego Związku Koszykówki. Trzecia z kolei zawarta została ze spółką Massimo Found, której prezesem jest radca prawny Daniel Dębiski, a właścicielem Waldemar Bronowski, także radca prawny. W spółce obecnie jest kurator sądowy.

Podejrzane pożyczki dla PKOl. Prokuratura bada sprawę

W marcu ubiegłego roku prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia malwersacji finansowo-gospodarczych w Polskim Komitecie Olimpijskim, Polskim Związku Koszykówki i Polskiej Lidze Koszykówki S.A. W każdym z tych miejsc Radosław Piesiewicz pełnił funkcję prezesa.

ZOBACZ: Przejmie obowiązki Piesiewicza. PKOI wydał komunikat


Radosław Piesiewicz miał, wedle podejrzeń prokuratury, wystawiać nierzetelne faktury VAT na w sumie 9,3 mln zł w ramach prowadzonej przez niego jednoosobowej działalności gospodarczej. Faktury miały poświadczać nieprawdę o świadczeniu usług pośrednictwa handlowego przez Piesiewicza. Prokuratura jest zdania, że owe usługi były fikcyjne, ale nie postawiono zarzutów, a sam zainteresowany temu zaprzecza.


Jak ustaliła wspominana gazeta, wątkiem w śledztwie są właśnie trzy nietypowe pożyczki dla PKOl. Dłużnikiem organizacji ma być Międzynarodowy Komitet Olimpijski. "To tu stroną jest żona prezesa PKOl Agnieszka Piesiewicz" - podaje dziennik.

Jak działały pożyczki?

Z ustaleń gazety wynika, że pierwszą umowę podpisano 16 kwietnia 2024 roku. Pod dokumentem nie podpisał się prezes Piesiewicz, a skarbik Grzegorz Kotowicz i sekretarz generalny Marek Pałus. Dokument zawierał zapisy o "współpracy i przystąpienia do wierzytelności z warunkową umową cesji wierzytelności z Agnieszką Piesiewicz".

ZOBACZ: Ruch ministra sportu po aresztowaniu Piesiewicza. "Wzywam zarząd PKOl"


"Rzeczpospolita" przekazuje, że na podstawie umowy żona Piesiewicza weszła w prawa i obowiązki Polskiego Komitetu Olimpijskiego wobec Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wymagalnej wierzytelności w kwocie 535 tys. dolarów. Daje to prawie 2,2 mln zł po ówczesnym kursie dolara.


Pod kolejnymi umowami podpisał się już sam Piesiewicz. Dwie pożyczki z 24 i 26 kwietnia podpisano z Ewą Bachańską i Massimo Found. Treść dokumentów jest podobna, a pierwszy z nich opiewa na 700 tys. zł, z kolei drugi na 3 mln zł.

Czemu miały służyć pożyczki? PKOl odpowiada

"Rzeczpospolita" zapytała PKOl o cel pożyczek. "PKOl zdecydował się na ich zawarcie w celu poprawy bieżącej sytuacji finansowej. Warunki tych umów były dla PKOl korzystniejsze niż standardowe warunki umów o podobnym charakterze (kredyt, pożyczka, faktoring itp.)" - przekazano.


PKOl dodał, że Agnieszka Piesiewicz podpisała umowę jako osoba prywatna. Zapewnił także, że organizacja otrzymała całą kwotę, którą obejmowała umowa, a żona prezesa Piesiewicza, Ewa Bochańska i Massimo Found nie otrzymali wynagrodzenia z tytułu podpisania dokumentów.

ZOBACZ: Piesiewicz w areszcie. Członek zarządu PKOl ujawnia kulisy obrad. "Przerywano mi, byłem obrażany"


-  Skoro komitet dostał 100 procent, a druga strona nie wzięła wynagrodzenia, to ekonomicznie była to nieoprocentowana pożyczka pomostowa. Pieniądze wpłynęły do komitetu, a kontrahenci odebrali dokładnie tyle, ile dali. Zostaje pytanie ciekawsze: jak te umowy zaksięgowano? - powiedział radca Robret Nogacki w rozmowie z "Rzeczpospolitą".


- Tu ktoś oddał czas za darmo, a w organizacji żyjącej z publicznego zaufania pytanie "dlaczego za darmo" jest ważniejsze niż pytanie "ile" - dodał radca. Ile PKOl mógł zaoszczędzić na takich pożyczkach? - Osiem miesięcy nieoprocentowanego finansowania i pół miliona dolarów to przy ówczesnych stopach 20-30 tysięcy dolarów odsetek, których nikt nie wziął - odpowiedział Nogacki.

View the original on Polsat News

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.