Roszady w rządzie. Tusk "testuje" nie tylko prezydenta. Co dalej z Hołownią i ambasadorami?
Pałac nie zamierza specjalnie zwlekać z zatwierdzeniem mini-rekonstrukcji w rządzie. Chodzi o awans ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego na wicepremiera, a także powołanie Agnieszki Bartol na stanowisko ministra funduszy (co musi być jeszcze poprzedzone przyjęciem dymisji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz).
Jak słyszymy, do uroczystości w Pałacu może dojść jeszcze w tym tygodniu lub najdalej na początku przyszłego. Otoczenie prezydenta do niedawna jeszcze czekało, aż wpłyną papiery z Kancelarii Premiera w sprawie zmian w resorcie funduszy. Rzecznik rządu Adam Szłapka potwierdził nam jednak, że stało się to we wtorek. Ale dodatkową komplikacją jest napięty kalendarz głowy państwa. W piątek Karol Nawrocki wylatuje do Senegalu. Z kolei na wtorek 3 listopada prezydent zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego, a kolejnego dnia wylatuje na dwudniowy szczyt grupy V4.
WIDEO
Burza po ustaleniach WP. Politycy zabrali głos
WIDEO
Zdaniem rozmówców z obozu rządzącego, Tusk – uruchamiając scenariusz pt. "Domański na wicepremiera" – piecze kilka pieczeni na jednym ogniu.
Po pierwsze, utarł nosa PiS, który wnioskował o odwołanie ministra, a w odpowiedzi usłyszał, że awansuje. Po drugie, zdaniem naszych rozmówców, doprowadziło to do przesilenia w Polsce 2050, którego efektem jest odejście Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu i wyrzucenie jej z partii, a także zagarnięcie resortu funduszy, do tej pory pozostającego w domenie Polski 2050. Wreszcie po trzecie, Tusk testuje w ten sposób prezydenta w kontekście tego, czy będzie on wkładał kij w szprychy przy okazji rekonstrukcji rządu. A zanosi się na to, że nie będzie.
Rządowe układanki
Skoro Karol Nawrocki nie chce utrudniać Donaldowi Tuskowi meblowania własnego rządu, pozostaje pytanie, co dalej w tej sprawie.
W ostatnim czasie wróciły medialne spekulacje, że Szymon Hołownia może otrzymać tekę wicepremiera i wejść do rządu, np. na stanowisko ministra kultury. Ale z naszych rozmów wynika, że tak niekoniecznie musi się stać. – Tusk wie, że jeśli zrobiłby Hołownię wicepremierem, to o podobną funkcję zaczną się dobijać Paulina Hennig-Kloska i jej Unia Centrum, bo inaczej byłaby to jedyna formacja koalicyjna bez swojego wicepremiera. Dlatego wolał zapewnić, że kolejnego wicepremiera nie będzie – przekonuje rozmówca z koalicji.
Nie ma też na razie przesłuchów, by Hołownia miał przejąć któryś z resortów. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej właśnie odebrał mu sam Tusk, wyznaczając na to stanowisko Agnieszkę Bartol, z kolei do zmian w resorcie kultury premier ma się jakoś specjalnie nie palić. – Kierownik nie ma problemu z minister Cienkowską, na rękę jest mu to, że ona ma dobre kontakty w świecie artystycznym, poza tym ma swojego człowieka w postaci wiceministra Wróbla, który patrzy jej na ręce, w związku z tym Tusk woli mieć dalej spokój na tym odcinku - tłumaczy rozmówca z Polski 2050.
Sam Hołownia, pytany przez nas, odpowiada wprost: "Nie wybieram się do rządu".
Na razie nasi koalicyjni rozmówcy sugerują, że polityk ma pozostać na stanowisku wicemarszałka i skupić się na porządkowaniu sytuacji w partii po burzliwym rozejściu z Pełczyńską-Nałęcz.
– On nie ma chwilowo mocnych kart w ręku, by domagać się nie wiadomo czego w rozmowach z Tuskiem. Przed chwilą musiał praktycznie za darmo oddać resort funduszy, może wprowadzi tam jednego czy dwóch wiceministrów i na tym koniec – przekonuje rozmówca z koalicji.
– Na pewno chcielibyśmy zachować jakieś wpływy w MFiPR, zwłaszcza jeśli chodzi o Społeczne Inicjatywy Mieszkaniowe i Krajowy Zasób Nieruchomości. Do tego potrzebny nam tam choćby jeden wiceminister. Na dalsze zmiany na razie się nie zanosi – słyszymy w Polsce 2050.
Rzecznik rządu Adam Szłapka stwierdził we wtorek, że "wszystkie zmiany w rządzie na poziomie ministrów, które miały się wydarzyć, zostały ogłoszone przed posiedzeniem rządu".
Problem z ambasadorami
Z naszych rozmów wynika, że w dalszym ciągu Hołownia robi zabiegi pod ewentualną nominację na stanowisko ambasadora w Watykanie. – Sondował tę sprawę u nas – przyznaje rozmówca z Pałacu. Podobne relacje płyną z samej Polski 2050.
– Szymon komunikuje tę sprawę "na miękko", że były jakieś wstępne rozmowy i jeśli coś się z nich wykluje, to da znać – opowiada działacz tej formacji.
Problem w tym, że tu też Hołownia może finalnie nic nie ugrać, bo o ile wcześniej były sygnały, że pomimo sporu na linii rząd-Pałac o nominacje dla 46 ambasadorów Hołownia może okazać się wyjątkiem i jego ewentualną kandydaturę Nawrocki by przyjął, o tyle teraz ze strony Pałacu wróciła narracja, że albo dojdzie do całościowego porozumienia w sprawie ambasadorów w bezpośredniej rozmowie prezydent-premier, albo blokada będzie trwać. To samo słyszymy ze strony rządu. – Prezydent idzie w zaparte, raczej postanowił, że do końca kadencji nie będzie zdjęta blokada – ocenia rozmówca.
To nastawienie, prezentowane dziś w nieoficjalnych rozmowach przez obie strony, prowadzi do potencjalnie jeszcze jednej komplikacji. Agnieszka Bartol, która za chwilę obejmie tekę ministra funduszy, zwolni obecnie piastowane stanowisko ambasadora Polski przy Unii Europejskiej. A to oznacza, że na tym miejscu pojawi się wakat, którego – z uwagi na klincz w sprawie nominacji ambasadorskich – być może nie da się szybko uzupełnić, choć rządzący starają się robić dobrą minę do złej gry.
– Dla Brukseli to nie ma znaczenia. Celebra i tradycyjne reguły dyplomatyczne są mniej ważne na poziomie UE niż w tradycyjnych państwach. Liczą się kontakty, zaufanie i umiejętności. A i tak jest na miejscu unijny komisarz Piotr Serafin, który otwiera wszędzie drzwi, choć oczywiście nieformalnie – tłumaczy rozmówca z koalicji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.