„Oczywiście, że się baliśmy”. Krakowscy chirurdzy opowiadają, jak ruszyli na ratunek

Opracowanie: Cezary Faber Publikacja: Dzisiaj, 8 listopada (18:38)
„Strach był, natomiast my w pracy działamy pod wpływem stresu, więc z tym sobie jakoś dajemy radę” - powiedział dr Mateusz Wierdak, chirurg urazowy, który udzielał pomocy poszkodowanym podczas sobotniej strzelaniny w Krakowie. On i prof. Michał Pędziwiatr byli w rejonie skrzyżowania ulic Dietla i Stradomskiej, gdzie doszło do wymiany ognia pomiędzy policjantami a sprawcą ataku.
Chirurdzy prof. Michał Pędziwiatr (L) i dr Mateusz Wierdak (P) na spotkaniu z mediami przed siedzibą Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie (fot. Art Service) /PAP
Sześć osób nie żyje, a 16 zostało rannych po tym, jak 24-letni Michał O. wjechał w sobotę czarnym Subaru na płytę Rynku Głównego w Krakowie i otworzył ogień do przypadkowych przechodniów.
To była sytuacja wypadku masowego. Bardzo trudna, bo nie w jednym miejscu, tylko tak naprawdę w kilku miejscach w jednym czasie. (...) Moim zdaniem przy tak skomplikowanej akcji ratunkowej i tylu ofiarach wszystkie służby postąpiły wzorowo i tylko dzięki temu więcej ofiar nie było - mówił w niedzielę w Krakowie dr Mateusz Wierdak, chirurg urazowy, który udzielał pomocy poszkodowanym podczas sobotniego ataku.
Podczas zdarzenia był z rodziną w pobliskiej restauracji. Na miejscu był też prof. Michał Pędziwiatr, chirurg. Obaj relacjonowali, że po usłyszeniu strzałów ruszyli na pomoc poszkodowanym.
Na pytanie dziennikarzy, czy nie bali się pójść na miejsce zdarzenia, prof. Pędziwiatr odparł: „Oczywiście, że się baliśmy, ale nie myśleliśmy o tym”. Strach był, natomiast my w pracy działamy pod wpływem stresu, więc z tym sobie jakoś dajemy radę - dodał dr Wierdak.
Lekarze podkreślili, że „cichymi bohaterami” są wszyscy medycy, którzy w sobotę poświęcili swój wolny czas i stawiali się na dodatkowych dyżurach.
W Szpitalu Uniwersyteckim i we wszystkich szpitalach w Krakowie byli ludzie, którzy przyjechali na miejsce: pielęgniarki, lekarze. I to im należy się podziękowanie. Liczba zespołów zabiegowych w krakowskich szpitalach była wyższa niż liczba ofiar, które przyjechały do szpitali. Czyli byliśmy gotowi na to, żeby przyjąć być może kolejnych (rannych), jeśli tacy by byli, i to trzeba podkreślić - mówił prof. Pędziwiatr.
„Zrobiliśmy to, co umieliśmy”
Jak opowiadali chirurdzy, wspólnie z policją oraz przechodniami zaangażowali się w udzielanie pierwszej pomocy rannym, korzystając m.in. z apteczek przekazanych im przez funkcjonariuszy z radiowozów policyjnych.
Gdy jeden z lekarzy poinformował, że jest chirurgiem urazowym, funkcjonariusze przekazali mu koordynację działań medycznych, a sami skupili się na zabezpieczaniu terenu.
Lekarze mówili, że niektórzy przechodnie twierdzili, iż było dwóch zamachowców, a inni - że było ich jeszcze więcej. Tam było czterech poszkodowanych. (…) Bandytów w maskach, zakapturzonych nie widzieliśmy, więc dlatego była trochę konsternacja. Natomiast my nie byliśmy od tego, żeby ścigać tych przestępców, tylko żeby udzielać pomocy, więc zrobiliśmy to, co umieliśmy - relacjonował dr Wierdak.
Dodał, że widok rannych uruchomił w lekarzach „wyuczone strategie”. Jeśli mamy pacjenta postrzelonego, trzeba najpierw ocenić, skąd tak naprawdę krwawi, i spróbować zatamować krwawienie. Drugą rzeczą, która jest bardzo istotna, jest (…) zabezpieczenie pacjenta przed wychłodzeniem - tłumaczył.
Strzelanina w centrum Krakowa
Do dramatycznych wydarzeń w centrum Krakowa doszło w sobotę po godzinie 15. Zamaskowany mężczyzna wjechał czarnym Subaru na Rynek Główny, a następnie zaczął strzelać do przypadkowych osób.
Samochód przemieszczał się przez centrum miasta aż do skrzyżowania ulic Dietla i Stradomskiej, gdzie zderzył się z innym pojazdem. Następnie doszło do wymiany ognia z policjantami. Rannych zostało dwóch funkcjonariuszy oraz sam napastnik.
Kilka godzin później w mieszkaniu rodziny zamachowca w Ostrowcu Świętokrzyskim policjanci znaleźli ciała trzech członków jego najbliższej rodziny - rodziców i siostry. Małopolski wydział zamiejscowy PK prowadzi śledztwo w sprawie zamachu w Krakowie i zabójstwa w Ostrowcu Świętokrzyskim.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.