Romans króla przyczynił się do wojny. Zazdrosny mąż pomógł wrogom Polski

Podobno była piękna. Na pewno bogata. Córka wojewody trockiego - Elżbieta ze Słuszków, wyszła za mąż bardzo młodo. W Rzeczpospolitej panował od niedawna Władysław IV Waza i zgodził się, by jego przyjaciel Adam Kazanowski poślubił 14-latkę.
Ślub odbył się w 1633 roku. W posagu Słuszczanka wniosła 50 tysięcy ówczesnych złotych. Dokładne przeliczenie kwoty na dzisiejsze złotówki nie jest możliwe, ale ostrożny szacunek pozwala sądzić, że to równowartość co najmniej kilku milionów współczesnych złotych.
Kazanowski miał też gdzie mieszkać, bo rok wcześniej król obdarował go rezydencją na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Regularnie też awansował, by w końcu zostać marszałkiem nadwornym koronnym. Fakty jasno wskazują na sympatię monarchy do Adama. Źródła tej sympatii zyskały wiele złych głosów. Na przykład kanclerz wielki litewski Albrycht Stanisław Radziwiłł w swoich pamiętnikach pisał, iż Kazanowski organizuje królowi grzeszne rozrywki i sprowadza młode kobiety do królewskich łaźni.
Wielki majątek i królewska słabość do Elżbiety
Kazanowski mógł liczyć na liczne dobra. Od króla dostawał kolejne starostwa. Został też administratorem żup wielickich, więc na brak gotówki nie narzekał. Najlepiej majątek szlachcica oddają opisy jego warszawskiego pałacu, który znacznie przebudował.
Francuski dworzanin Jean Le Laboureur pisał o nim tak: "Włochy (...) nie mają nic tak pompatycznego i wielkoksiążęcego. Przyznam, że czułem się jakby przeniesiony we śnie do jakiegoś czarodziejskiego pałacu".

Pałac Kazanowskich na XVII-wiecznej panoramie WarszawyMuzeum Narodowe w Warszawie domena publiczna
Od Krakowskiego Przedmieścia pałac oddzielony był fosą, za którą dziedziniec prowadził do czterokondygnacyjnego pałacu, ozdobionego dwoma wieżami. Wewnątrz, w sali stołowej była fontanna, z której lało się wino. Pałac miał też kaplicę, kancelarię, bibliotekę i oczywiście bogato wyposażone apartamenty. Na zewnątrz, na skarpie w stronę Wisły znajdował się ogród ze zwierzyńcem.
Opis majątku Kazanowskiego jest w naszej historii ważny, bo marszałek w 1649 roku zmarł. Wówczas pokaźny majątek odziedziczyła nasza główna bohaterka - Elżbieta. Historyk Paweł Jasienica w "Calamitatis Regnum" stwierdził, że do przejęcia całej fortuny doszło na skutek "niezbyt zgodnych z prawem machinacji Jana Kazimierza", czyli następcy Władysława IV na polskim tronie.
"Odrażająca figura", czyli Hieronim Radziejowski
Jan Kazimierz jak na władcę przystało - miał żonę. W zasadzie odziedziczył ją razem z koroną, bo Ludwika Maria Gonzaga była wdową po Władysławie. Panowie byli braćmi, więc Jan Kazimierz poślubił swoją do niedawna szwagierkę.
W temacie relacji Jana i Ludwiki współcześni im kronikarze wspominali o dużej zależności męża od małżonki. "Żona coraz bardziej bierze Miłościwego Pana pod pantofel i zaczyna go już przy ludziach łajać" - przytaczał Jasienica. Podkreślmy, że mówimy tu o królu.
Tymczasem nasza bohaterka - Elżbieta, rok po śmierci męża znalazła nowego partnera. W okolicach swoich trzydziestych urodzin wyszła za Hieronima Radziejowskiego, który na ślubnym kobiercu stawał już po raz trzeci. Dwie poprzednie żony zmarły.
"Była to jedna z najbardziej odrażających figur w naszych dziejach" - pisał Jasienica. Historyk wspominał, że na sejmie dyskutowano o jego okrucieństwie i przemocy wobec kobiet. Jednocześnie padały zarzuty polityczne. Ślub z Elżbietą odbył się w 1650 roku i w tym samym Hieronim został podkanclerzym koronnym. Podczas formalnej uroczystości doszło do skandalu. Marszałek wielki koronny Jerzy Sebastian Lubomirski stwierdził wówczas, że Radziejowski zwyczajnie kupił urząd.
Co więcej, krótko później poróżnił się z królem.
Królewski romans
Zastanawiające jest zaangażowanie Jana Kazimierza w sprawę spadkową Elżbiety. W Warszawie huczało od plotek, przytaczanych przez kilku pamiętnikarzy. Jasienica ujmuje to w jednym zdaniu: "podkanclerzyna wdała się podobno w romans z monarchą".
Dowodów na fizyczną bliskość pary nie ma, ale na pewno o ów romansie przekonany był sam Radziejowski. "Sam się postarał o skandaliczny rozgłos, zmierzając - jak się wolno domyślać - do poróżnienia pary królewskiej".
Wydarzenia nabrały tempa w 1651 roku. Podczas wyprawy przeciwko Kozakom konflikt nabrzmiewał i król rozkazał zająć korespondencję Radziejowskiego. Był tam list do królowej Ludwiki, w którym podkanclerzy krytykował władcę i co najistotniejsze - zasugerował, że Jan Kazimierz ma romans z Elżbietą. Ta zaś towarzyszyła wtedy wyprawie wojennej króla.
Panowie na krótko pogodzili się przed wygraną bitwą pod Beresteczkiem, której sukcesu Polska wykorzystać jednak nie mogła, bo Radziejowski zaraz po zwycięstwie podbuntował szlachtę i pomógł w decyzjach o rezygnacji z kampanii wojennej. Kilka miesięcy później Kozacy odbudowali swoje oddziały i znów stanowili zagrożenie.
Nie zakończył się też wątek miłosny. Elżbieta po ujawnieniu listu opuściła obóz króla i zamieszkała w klasztorze. Wniosła ponadto o unieważnienie małżeństwa.
Walka o pałac i batalia sądowa
Elżbieta nie poprzestała na ukryciu się w murach klasztornych. Poprosiła swojego brata o usunięcie niechcianego małżonka z majątku. W styczniu 1652 roku Jerzy Bogusław Słuszka zajął zbrojnie pałac Kazanowskich. Radziejowski próbował odbić rezydencję, ale bezskutecznie. Po tych wydarzeniach rozpoczęła się batalia sądowa.
Pałac był oddalony od Zamku Królewskiego zaledwie o kilkaset metrów. Na zamku przebywał król Jan Kazimierz oraz królowa Ludwika, która akurat była w ciąży. Walki obu stron uznano za znieważenie majestatu króla.
Jak wskazywał Jasienica, rodzeństwo Słuszków zostało skazane na ponad rok aresztu. Natomiast Radziejowskiego spotkała kara znacznie większa. Król postarał się, by skazano go na śmierć, a ponieważ Radziejowski ukrywał się i trudno było go odnaleźć, skończyło się na banicji i infamii. Hieronim zbiegł wtedy do Szwecji.
Potop. Krótka zemsta Radziejowskiego
Poczynania Radziejowskiego na północy Jasienica opisuje tak: "kręcił się po Skandynawii oraz po innych krajach Zachodu (...), jeden z najpodlejszych ludzi, jakich nasza historia kiedykolwiek oglądała. Podjudzał, agitował, doradzał sojusze z innymi wrogami własnego kraju".
Jeszcze w 1652 roku Radziejowski ze Sztokholmu pisał do przywódcy Kozaków Bohdana Chmielnickiego, doradzał wojnę z Polską i budowę sojuszu ze Szwecją.
Namowy dawnego magnata na pewno pomogły, a jego wiedza była przydatna po rozpoczęciu wojny, ale Jasienica podkreśla, że Szwecja i tak musiała walczyć, bo nie miała za co utrzymywać ogromnej, "ponad stan i możliwości państwa" armii. Wojna wybuchła w 1655 roku. Szwecja najechała Rzeczpospolitą, co w naszej historii określane jest mianem potopu, który zdewastował kraj. Właśnie wtedy zburzono między innymi pałac Kazanowskich.
Sam Radziejowski początkowo pełnił rolę pośrednika między polską szlachtą i szwedzką monarchią. Gdy dla Szwedów stało się jasne, że nie będą w stanie doprowadzić do koronacji własnego władcy na króla Polski, wpływy Radziejowskiego zmalały. Poróżnił się z Karolem Gustawem i w końcu sami Szwedzi go aresztowali. Uwolnili go dopiero w 1660 roku, kiedy zakończyła się wojna polsko-szwedzka.
Jan Kazimierz potrzebował zwolenników, spokoju i sposobu na odbudowę kraju. Wstawił się za dawnym wrogiem. Od tej pory Radziejowski był lojalny wobec dworu, darowano mu winy, ale z zastrzeżeniem, że nie ma szans na odzyskanie dawnego tytułu podkanclerzego.
W 1663 roku doszło do unieważnienia ślubu z Elżbietą. Hieronim zmarł w 1667 roku, prawdopodobnie na chorobę zakaźną.
"Polityczny WF": Hołownia wejdzie do rządu? Roszada możliwa już wkrótce INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.