Rolnik zaorał świeży asfalt. Sąd odmówił zwrotu ciągnika

Sąd w Gliwicach nie zgodził się na zwrot ciągnika rolnikowi, który latem zaorał świeżo położony asfalt w Ostropie.
Adwokat rolnika poinformował, że sąd uchylił dozór policyjny i poręczenie majątkowe, ale utrzymał zabezpieczenie ciągnika.
Prokuratura twierdzi, że droga, którą uszkodził rolnik, należy do lokalnego samorządu, mimo że rolnik uważa się za jej właściciela.
Sąd Rejonowy w Gliwicach rozpatrzył w czwartek rozpoznawał trzy zażalenia obrony Józefa Magiery (zgodził się na podawanie nazwiska), który latem w Ostropie (woj. śląskie) zaorał świeżo położony asfalt. Reprezentujący 60-letniego rolnika adwokat Adam Szewc poinformował, że dotyczyły:
zabezpieczenia majątkowego ciągnika należącego do rolnika,
zakwestionowania zatrzymania tego pojazdu,
zastosowania przez prokuraturę środków zapobiegawczych - dozór policji i poręczenie majątkowe.
Rolnik zaorał świeży asfalt. Sąd nie chce oddać mu ciągnika
Po posiedzeniu sądu mecenas Szewc powiedział dziennikarzom, że sąd uchylił dozór i poręczenie majątkowe. Utrzymał natomiast w mocy decyzję prokuratury w sprawie ciągnika. Ocenił, że należy dodatkowo uzasadnić, że traktor jest dla Magiery narzędziem pracy na roli.
- Pomimo naszych twierdzeń i wyjaśnień podejrzanego, jest to na tym etapie jeszcze niewystarczające. Musimy to udokumentować - dodał obrońca. Zapowiedział, że taki wniosek zostanie złożony i prokurator będzie musiał rozważyć zwrot ciągnika.
Magiera przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że odzyskanie ciągnika jest dla niego najważniejsze - chciałby wykorzystać dobrą pogodę i pracować jeszcze w polu.
Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji przez sąd mecenas Szewc przekonywał, że 45-letni ciągnik jest niezbędny jego klientowi do prowadzenia gospodarstwa rolnego, a zgodnie z przepisami prawa takie narzędzia pracy nie powinny być przedmiotem zabezpieczenia na poczet ewentualnych grzywien lub naprawienia szkody. - Ten ciągnik ma większą wartość emocjonalną i sentymentalną, aniżeli wartość majątkową - przekonywał adwokat.
- Myślę, że ta praworządność w końcu wróci, a nie, że zamyka się ludzi za swoje - powiedział dziennikarzom Magiera przed wejściem do sądu. Wyraził przekonanie, że prokuratura przedstawiła mu zarzut i wniosła o areszt na podstawie zeznań świadków, a nie dokumentów. To, co go spotkało, określił jako "bolszewizm". - To, co wykonałem, to była obrona własnej ziemi, a to, co oni pokazali, to znaczy, że to państwo jeszcze nie jest demokratyczne - powiedział, pytany o aresztowanie.
Na posiedzeniu nie było przedstawiciela prokuratury. Szewc powiedział, że nie otrzymał też żadnej odpowiedzi na swoje zażalenia.
Rolnik zaorał świeży asfalt. Sąd nie chce oddać mu jego ciągnika
W sierpniu 60-letni rolnik pojazdem marki Ursus wjechał na teren budowy nowej drogi i pługiem zaorał ok. 200 metrów nawierzchni ul. Rybackiej w gliwickiej peryferyjnej dzielnicy Ostropa. Mundurowi zatrzymali go na gorącym uczynku.
Jak informowała gliwicka prokuratura, 60-latek przyznał się do zarzucanego mu czynu. Twierdzi, że jest właścicielem drogi, a prowadzone tam prace były nielegalne. Miał zapowiedzieć, że zamierza ponownie uszkodzić nawierzchnię. Prokuratura odpowiadała, że z dokumentacji wynika jednak, że to własność lokalnego samorządu.
"Polityczny WF": Powiedział wprost o drogim paliwie. "Nie możemy być niewolnikami"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.