25 osób z zarzutami. Ciąg dalszy akcji CBA w Elektrowni Ostrołęka

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 6 listopada (12:55)
Ponad miliard złotych strat i 25 osób z zarzutami – śledztwo w sprawie niedoszłej budowy bloku węglowego Elektrowni Ostrołęka nabiera tempa. Prokuratura oskarża byłe władze spółek energetycznych o nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków. Nikt z podejrzanych nie przyznaje się do winy.
Ciąg dalszy akcji CBA w Elektrowni Ostrołęka - na zdjęciu Zbigniew Szpiczko, fot. Artur Reszko, Tomasz Waszczuk /PAP
CBA na zlecenie prokuratury zatrzymało w czwartek 25 osób w związku z nadużyciami w elektrowni Ostrołęka. 25 osobom prokuratura postawiła zarzuty w śledztwie dotyczącym niegospodarności przy niedoszłej budowie bloku węglowego Elektrowni Ostrołęka.
Jak poinformował w piątek na konferencji prasowej rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Zbigniew Szpiczko, zarzuty stawiane w tej sprawie władzom spółek energetycznych z lat 2018-2019 dotyczą przede wszystkim nadużycia uprawnień lub niedopełnienie obowiązków i wyrządzenia szkody materialnej w wielkich rozmiarach.
Nikt z podejrzanych nie przyznał się do winy, część z tych osób składała wyjaśnienia. Nie było też wniosków o areszty - prokuratura zastosowała wobec osób m.in. poręczenia majątkowe od 30 tys. zł do 500 tys. zł.
Prowadzone od kilku lat śledztwo dotyczy inwestycji w nowy blok Elektrowni Ostrołęka. Obejmuje lata 2018-2019. Szkoda majątkowa, która dotyczyła Elektrowni Ostrołęka, Enei SA i spółki Energa SA, szacowana jest na ponad miliard zł.
Projekt bloku Ostrołęka C – NIK nie zostawił na nim suchej nitki
Sprawa jest związana ze śledztwem dotyczącym strat poniesionych podczas budowy jednego z bloków Elektrowni Ostrołęka. Chodzi o projekt Ostrołęka C, który miał być ostatnią dużą elektrownią węglową w Polsce. Na początku 2020 roku spółki Energa i Enea zdecydowały o wstrzymaniu jego finansowania.
W połowie sierpnia 2025 roku Najwyższa Izba Kontroli poinformowała, że działania zarządu spółki Elektrownia Ostrołęka związane z rezygnacją z budowy bloku węglowego Ostrołęka C i rozliczeniem przerwanej inwestycji były nielegalne i niegospodarne. Zarząd miał zaakceptować roszczenia generalnego wykonawcy opiewające na ponad 958 mln zł netto, nie weryfikując ani ich zasadności, ani wysokości. Co więcej, zdaniem kontrolerów główni udziałowcy spółki – Energa i Enea – otrzymywali niepełne i nieprawdziwe informacje dotyczące kosztów inwestycji, przez co zostali wprowadzeni w błąd. W związku z ustaleniami NIK sprawa trafiła do prokuratury.
Plany budowy dużego bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka pojawiły się już w strategii Energi na lata 2008–2015. Do koncepcji powrócono w 2016 roku, po zmianie władzy. Wspólna inwestycja Energi i Enei miała kosztować około 6 mld zł, a jej realizację powierzono konsorcjum GE i Alstom.
Prace budowlane rozpoczęły się w październiku 2018 roku, tuż przed wyborami samorządowymi. Niecałe półtora roku później, w lutym 2020 roku, inwestorzy zawiesili finansowanie projektu. Przeprowadzone analizy wykazały bowiem, że budowa bloku węglowego nie ma ekonomicznego uzasadnienia. W czerwcu 2020 roku oficjalnie zrezygnowano z pierwotnej koncepcji, decydując o zastąpieniu bloku węglowego jednostką gazowo-parową.
Inwestycja przyniosła Enei i Enerdze ogromne straty – odpowiednio 656 mln zł i 876 mln zł. W 2024 roku walne zgromadzenie Enei podjęło decyzję o dochodzeniu roszczeń od byłych członków zarządu i rady nadzorczej spółki.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.