PunchMy wife cared for some actresses she knew I was dating — Yinka QuadriESPN DeportesMLB Playoffs 2026: así llegan Brewers y Dodgers a la NLCSESPNComparing A'ja Wilson's MVP run to all-time greatsInquirerFrom Donki to Nike: Analyst says VP had ‘unusual’ purchases in 2025Bollywood HungamaRanveer Singh brings home a Rs. 1.95 crore electric luxury sedan; all you need to know about his BMW i7ZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFCNN TürkCristiano Ronaldo, 1000 gol hedefine 1 adım daha yaklaştıThe Jerusalem PostPremature birth may cause lifelong kidney damage, Israeli researchers findNew Straits TimesFahmi: RM150m Postal Fund to begin operations in first quarter of 2027Il Sole 24 OreAffitti brevi, calo a settembre in tutta Europa ma in Italia crescono ancora3DNewsНесмотря на задержки, Amazon обещает запустить спутниковый интернет-сервис в ближайшее времяLa NaciónCalifornia: el programa de Newsom que paga hasta US$10.000 por 450 horas y admite a ciertos dreamers
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 10, 2026

161 lat temu grupa Walijczyków wyjechała do Argentyny. Miała jedną misję

Translate

Wiosną 1865 r. na statku "Mimosa" w Liverpoolu wypłynęło około 150 Walijczyków. Ich celem nie była tylko emigracja. Chcieli stworzyć własną społeczność i ocalić język, który w ojczyźnie coraz bardziej ustępował angielskiemu.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Walia w połowie XIX w. znajdowała się pod silnym wpływem angielskim, a język walijski stopniowo tracił znaczenie w edukacji i życiu publicznym. Walijscy działacze polityczni i kulturalni szukali sposobu, by ochronić własny język i kulturę.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Pomysł był radykalny: założyć własną kolonię. Gdzieś daleko, gdzie nikt nie będzie im narzucał języka angielskiego. Gdzie będą mogli budować szkoły, kościoły i sądy we własnym języku. Gdzie dzieci będą uczyły się po walijsku.

Argentyna zaoferowała ziemię. Rząd w Buenos Aires chciał zaludnić "bezludną" Patagonię i chętnie zgodził się na warunki Walijczyków. Podpisano umowę. Walijczycy dostali prawo do nauczania w swoim języku i zarządzania własną kolonią. Jednak jak podają źródła teren nie był "pusty" — zamieszkiwały go społeczności rdzennych mieszkańców, m.in. Tehuelche. Źródła podkreślają, że osadnicy osiedlali się na terenach zamieszkanych i korzystali później z pomocy Tehuelche.

28 lipca 1865 r. "Mimosa" dotarła do wybrzeży Patagonii. 153 osadników wysiadło ze statku przy Punta Cuevas, w pobliżu dzisiejszego Puerto Madryn. Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyli, była sucha, wietrzna pustynia.

Głód, powodzie i kobieta, która uratowała kolonię

Pierwsze lata były katastrofą. Ziemia w dolinie rzeki Chubut okazała się znacznie trudniejsza w uprawie niż obiecywali argentyńscy urzędnicy. Brakowało wody pitnej, zbiory padały, zapasy się kończyły. Kolonia wyglądała jakby miała upaść z powodu braku żywności. Ratowały ją kolejne misje z zaopatrzeniem. Część osadników chciała wracać. Argentyński rząd kilka razy wysyłał statki z zaopatrzeniem.

Historia kolonii zmienił się dzięki kobiecie. Rachel Jenkins jako pierwsza wpadła na pomysł, który zmienił historię kolonii i zapewnił jej przyszłość. Zdecydowano się na nawadnianie pól kanałami z rzeki Chubut. Dzięki irygacji sucha pampa zaczęła rodzić plony. Kolonia zaczęła się utrzymywać.

Pod koniec XIX w. kolonia rozrosła się. Walijski był językiem szkół, kościołów i codziennego życia. Powstały miasta z walijskimi nazwami: Trelew, Trevelin, Gaiman, Esquel i Puerto Madryn. Trelew to skrót od "Tref Lewis" (Miasto Lewisa), na cześć Lewisa Jonesa, jednego z założycieli kolonii.

W 1902 r., trzydzieści pięć lat po przyjeździe, część pionierów zmęczyła się i wyemigrowała do Kanady. Pozostali wybrali obywatelstwo argentyńskie, żeby zabezpieczyć swoje prawa do ziemi.

Peron i powrót języka

W pierwszej połowie XX w. walijski coraz mocniej przegrywał w szkołach i życiu publicznym z hiszpańskim. Argentyński system edukacji sprzyjał asymilacji i stopniowemu ograniczaniu roli języka używanego przez walijskich osadników. Pokolenie dorastające w latach 30. i 40. wciąż mówiło po walijsku w wielu domach, kościołach i lokalnych społecznościach, ale coraz rzadziej był to język szkoły czy oficjalnych instytucji.

Kolej była gospodarczą arterią walijskiej kolonii, łącząc dolinę rzeki Chubut z wybrzeżem. Została znacjonalizowana przez państwo argentyńskie w 1920 r., a jej działalność ostatecznie zakończono w 1958 r. Zamknięcie linii było ciosem dla lokalnej gospodarki i przyczyniło się do dalszych przemian społecznych. Wielu mieszkańców przenosiło się do większych miast. Ale język nie zginął.

Pod koniec XX w. Walia przypomniała sobie o swojej zamorskiej kolonii. Brytyjska Rada i walijski rząd zaczęli wysyłać do Patagonii nauczycieli języka walijskiego. Uruchomiono programy wymiany. Młodzi Walijczycy z Argentyny mogli przyjeżdżać do Walii na naukę, a walijski rząd finansował kursy języka w Chubut. To, co przez 130 lat przetrwało w izolacji, nagle dostało instytucjonalne wsparcie.

Gaiman jest dziś stolicą "walijskiej Patagonii". Miasteczko liczące kilka tysięcy mieszkańców słynie z herbaciarni, gdzie podaje się tradycyjne walijskie ciasta, torty i bułeczki. Działa tu szkoła podstawowa, w której dzieci wciąż uczą się języka walijskiego. Działa muzeum historyczne dokumentujące dzieje kolonii. Co roku w październiku odbywa się Eisteddfod, walijski festiwal kultury i literatury, tradycja przeniesiona z Walii i kultywowana w Patagonii nieprzerwanie od 1875 r. To najstarszy Eisteddfod poza granicami Walii.

Patagonian Welsh (Cymraeg y Wladfa) to odmiana języka walijskiego mówiona głównie w prowincji Chubut, jedyna znacząca enklawy walijskojęzyczna poza Wielką Brytanią. Przez 160 lat izolacji od macierzystego języka walijski patagoński rozwinął własne cechy, połączył dialekty z północnej i południowej Walii i wchłonął część słownictwa hiszpańskiego. Pozostaje jednak wzajemnie zrozumiały ze standardowym walijskim mówionym w Walii.

Jak to możliwe, że języki rozdzielone przez 160 lat i 12 tys. kilometrów wciąż się rozumieją? Częściowo dlatego, że walijski był językiem używanym w kościele i w języku pisanym. Poza tym osadnicy i ich potomkowie traktowali język jak coś świętego, w końcu przyjechali tu po to, by ocalić język.

Kim są dzisiejsi Walijczycy z Patagonii?

Według British Council około 50 tys. mieszkańców Patagonii ma walijskie korzenie. Co najmniej 5 tys. osób w regionie nadal mówi po walijsku, dzięki czemu Chubut pozostaje największym skupiskiem użytkowników tego języka poza Walią.

Przez większą część XX w. Patagonia była odcięta od świata, zarówno ekonomicznie, jak i komunikacyjnie. Pod koniec XX w., dzięki międzynarodowemu zakazowi połowów wielorybów, wody przy Puerto Madryn zaczęły przyciągać wieloryby i turystyka stała się głównym źródłem dochodu regionu.

Dziś Puerto Madryn założone przez walijskich osadników jako pierwszy punkt lądowania Mimosy jest bramą do rezerwatu Półwyspu Valdés, gdzie można obserwować wieloryby południowe, słonie morskie i pingwiny. Do pobliskiego Gaiman przyjeżdżają turyści z całego świata, po walijską herbatę i kawałek niezwykłej historii.

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.