Zabójstwo Moniki Silvy-Koniuszek. Władze Ekwadoru odmówiły wydania ciała Polki
Do wydania ciała Moniki Silvy-Koniuszek, zamordowanej w Ekwadorze 9 czerwca miało dojść w czwartek 10 września. Ze stołecznego Quito dotarła nawet specjalna trumna termiczna do transportu zwłok do Polski.
Przez ostatnie 94 dni ciało Polki znajdowało się w Centrum Medycyny Sądowej w Santa Elena. Jego wydania domagali się przedstawiciele CEPAM, organizacji specjalizującej się w obronie praw kobiet (w Ekwadorze każda gwałtowna śmierć musi być badana jako potencjalne kobietobójstwo, aby wykluczyć związek śmierci z płcią ofiary) oraz CDH (Stały Komitet na rzecz Obrony Praw Człowieka), które reprezentują rodzinę zmarłej aktywistki.
WIDEO
Wybuchy w stolicy Ekwadoru. Zostawili po sobie wiadomość
WIDEO
Niezrozumiały ruch prokuratury
W czwartek pod budynkiem prokuratury w Manglaralto zebrali się aktywiści i przyjaciele Silvy-Koniuszek. Wywiesili plakaty z jej wizerunkiem i czekali aż osiem godzin, by pożegnać Polkę. Ale w ostatniej chwili ekwadorski prokurator prowadzący sprawę cofnął wydaną ponad dwa tygodnie temu zgodę na wydanie ciała. Najpierw z powodu braku dokumentu z Ministerstwa Zdrowia. Gdy ten dotarł do prokuratury za pośrednictwem przedstawicieli CEPAM, prokurator zakwestionował pełnomocnictwa wydane przez rodzinę zmarłej.
– Zastanawiam się, kto tak naprawdę kontroluje wymiar sprawiedliwości w tym kraju? – oburzał się w mediach społecznościowych Alfonso Ortíz Cobo z ekwadorskiego Stałego Komitetu na rzecz Obrony Praw Człowieka. – Stawiają tak wiele przeszkód w sprawie o znaczeniu krajowym i międzynarodowym, nie przejmują się w najmniejszym stopniu opinią publiczną ani tym, co pomyślą władze polskiego rządu. A to oznacza, że istnieje bardzo potężna siła uniemożliwiająca postęp w poszukiwaniu sprawiedliwości, na jaką ta sprawa zasługuje.
W Ekwadorze cały czas toczy się postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Silvy-Koniuszek. Kilka dni po jego wszczęciu zostało utajnione, ale po naciskach dyplomatycznych ze strony m.in. ambasady UE w Quito ekwadorskie MSZ zgodziło się na współpracę ze stroną polską. Postępowanie w sprawie śmierci aktywistki wszczęła równolegle prokuratura okręgowa w Olsztynie.
Na początku czerwca Polka została znaleziona martwa w hostelu, który prowadziła w nadmorskim kurorcie w Montañita w Ekwadorze. Już następnego dnia John Reimberg, minister spraw wewnętrznych Ekwadoru, ogłosił, że popełniła samobójstwo.
Po interwencji Unii Europejskiej przeprowadzono drugą sekcję. Dokonali jej biegli sądowi i lekarze z Guayaquil w obecności dwóch lekarzy sądowych wysłanych przez Sąd Najwyższy Argentyny jako niezależni obserwatorzy techniczni. Wyniki powtórnej autopsji wskazały, że aktywistka została zamordowana. Wtedy ekwadorska prokuratura utajniła śledztwo.
Kartele chciały jej śmierci
Monika Silva-Koniuszek nie tylko angażowała się w sprawy środowiskowe, ale od lat tropiła tzw. mafie gruntowe w Ekwadorze. Nielegalny obrót publicznymi terenami przez skorumpowanych urzędników to jedna z popularnych form prania pieniędzy przez kartele narkotykowe w Ekwadorze. Wirtualna Polska opisała to w reportażu "Komu mogło zależeć na śmierci Moniki Silvy-Koniuszek".
Nasz reportaż szeroko cytowały ekwadorska prasa i telewizja. Ujawniliśmy, że od marca Polka dostawała pogróżki. Dlatego złożyła wniosek do ekwadorskiego MSW o ochronę, a na początku kwietnia zgłosiła się do ambasady USA w Quito. Przekazała wówczas Amerykanom poufne dokumenty, które jej zdaniem miały stanowić dowód na powiązania rodzinnej firmy Daniela Noboi, prezydenta Ekwadoru, z narkobiznesem.
Rajskie wybrzeże Ekwadoru stało się w ostatnich latach przystanią dla światowych organizacji przestępczych. Z ekwadorskich portów wypływa 70 proc. kokainy produkowanej w Peru i Kolumbii, z czego najwięcej trafia do USA i Europy. Większość tras przemytu kontrolują gangi z Albanii, które współpracują zarówno z Los Choneros, jak i Los Lobos, dwoma lokalnymi gangami. A te z kolei rywalizują o rynki detaliczne w popularnych kurortach jak Montañita, w której w sezonie roi się od młodych ludzi z całego świata. Rywalizacja jest krwawa.
Fala przemocy zalewa Ekwador od kilku lat. W efekcie w 2025 r. stał się czwartym najbardziej krwawym krajem na świecie według Globalnego Indeksu Przestępczości Zorganizowanej. A w nadmorskiej prowincji Santa Elena, w której mieszkała Silva-Koniuszek tylko w latach 2020–2025 wskaźnik "zgonów z powodu przemocy" wzrósł o 1126 procent.
Od marca 2026 r. Polka powtarzała we wpisach w mediach społecznościowych, że kartele narkotykowe wyznaczyły cenę za jej głowę. Dlatego próbowała wyjechać z Ekwadoru. Nie zdążyła.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.