Dawid Kacprzyk znalazł nową pracę? Szpital odcina się od lekarza
Kacprzyk kilka dni temu wpisał na jednym z popularnych portali z wyszukiwarką lekarzy szpital św. Anny w Warszawie jako miejsce, w którym przyjmuje pacjentów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Absolutnie to dementuję. Doktor Kacprzyk u nas nie pracuje w tej chwili. Pracował w naszej placówce w zeszłym roku. To były wówczas jednak zaledwie cztery dyżury. Dosłownie cztery dyżury, jakie miał na izbie przyjęć, i po nich skończyła się nasza współpraca. To było jeszcze przed wybuchem afery, związanej z tym lekarzem. Później nie mieliśmy już kontaktu — oświadczyła Jolanta Wiśniewska.
Czytaj nas częściej w Google
Członkini zarządu Mazowieckiego Centrum Rehabilitacji "Stocer", spółki prowadzącej Szpital św. Anny w Warszawie podkreśliła, że "nie wie, dlaczego Kacprzyk podaje w internecie, że jest inaczej". Dodała, że lekarz ten nie aplikował nawet na żadne stanowisko w stołecznej placówce.
— Nie wiem, skąd to całe zamieszanie. Nie prowadziliśmy ostatnio żadnych rozmów na temat tego, by pan Kacprzyk miał do nas wrócić. Nic takiego nie było. Dlatego nie wiem, po co on w internecie podaje, że u nas pracuje. Będziemy musieli chyba sami napisać do portalu i poprosić o sprostowanie informacji, które są ewidentnie błędne — dodaje Wiśniewska.
Afera w Szpitalu Południowym
Dawid Kacprzyk był koordynatorem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym. Jednak, jak przekazał w sierpniu Rafał Trzaskowski, regulamin placówki nie przewidywał takiego stanowiska. Audyt przeprowadzony w szpitalu wykazał, że lekarze pełnili dyżury trwające po kilkadziesiąt godzin bez przerwy, a rozliczanie czasu pracy odbywało się bez elektronicznego systemu wejść i wyjść.
Według dostępnych informacji Kacprzyk nie został jeszcze przesłuchany w związku z nieprawidłowościami ujawnionymi w Szpitalu Południowym.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.