Puste półki w sklepach i problemy z produkcją makaronu. Włoscy transportowcy protestują

Opracowanie: Maciej Nycz Publikacja: Dzisiaj, 20 października (17:07)
Południe Włoch mierzy się z problemami w wyniku protestu kierowców ciężarówek. Regały w niektórych sklepach świecą pustkami, bo zakłócone są łańcuchy dostaw. Problem z zaopatrzeniem mają również stacje benzynowe i fabryki. „Większość włoskiej produkcji makaronu stanęła w miejscu lub jest tego bliska” - powiedział dziennikowi „La Repubblica” Cosimo Rummo, dyrektor generalny działającej w Kampanii i znanej z produkcji makaronu firmy Rummo.
Amantea, prowincja Cosenza, Calabria - puste półki w markecie popularnej sieci (fot. Gorąca Linia RMF FM) /materiały udostępnione
Producenci makaronu mają poważne problemy
Jak odnotowuje Reuters, protesty branży transportowej na południu Włoch mają dwa główne powody. Chodzi o gwałtowny wzrost cen paliw, a co za tym idzie - także podwyżkę kosztów życia.
Rummo to znany we Włoszech i poza ich granicami producent makaronów, który we wtorek ogłosił wstrzymanie działalności. Firma została do tego zmuszona poprzez zakłócenia w dostawach. Cosimo Rummo, jej dyrektor generalny twierdzi, że z podobnymi problemami zmagają się również duże firmy z tej branży w Apulii. Ten region wraz z Kampanią i Sycylią stanowi centrum włoskiej produkcji makaronu.
La Molisana, firma produkująca makaron w regionie Molise, utrzymuje produkcję mimo zakłóceń w dostawach. Reuters odnotowuje jednak, że musiała zmniejszyć jej tempo i sięgnąć po zapasy surowców.
Włoski rząd obiecuje transportowcom duże pieniądze
We wtorek z przedstawicielami protestujących przewoźników spotkał się włoski wiceminister infrastruktury Edoardo Rixi. Zapowiedział szybkie uruchomienie pakietu pomocowego o wartości ponad 150 milionów euro.
Trwający od kilku dni protest transportowców, którego początkiem były blokady dróg, autostrad i portów, jest coraz mocniej odczuwalny dla zwykłych mieszkańców południa Włoch. Na stacjach benzynowych pojawiają się kolejki i problemy z zaopatrzeniem, a w supermarketach półki zaczynają świecić pustkami. Zdjęcia z marketu w Amantei, na których widać braki w dostawach, dostaliśmy od słuchaczki na Gorącą Linię RMF FM.
Uderzenie w nastoletnich chuliganów po wydarzeniach w Mediolanie
Protest transportowców i związane z nim zakłócenia w dostawach do sklepów i fabryk to nie jedyny problem, z jakim zmagają się obecnie włoskie władze. Po zamieszkach i dewastacji sklepów w centrum Mediolanu planują zaostrzenie prawa, by skuteczniej walczyć z takimi sytuacjami. Na celowniku są zwłaszcza młodzi ludzie wchodzący w konflikt z prawem.
Wicepremier Matteo Salvini zapowiedział, że osoby poniżej 18. roku życia będą mogły być zatrzymywane na 12 godzin nawet w sytuacji, gdy nie popełniły przestępstwa. Muszą jednak istnieć dowody na to, że stanowią zagrożenie.
W obawie przed powtórzeniem się zamieszek w najbliższy weekend, do Mediolanu ma zostać skierowanych 500 dodatkowych żołnierzy.
Włoski minister obrony Guido Crosetto wyraził we wtorek opinię, że niedawne zamieszki i akty wandalizmu w Mediolanie, wywołane przez grupy młodych ludzi, to rezultat „wojny hybrydowej" i wpływu algorytmów oraz portali społecznościowych na nastolatków.
Po zamieszkach wywołanych w sobotę i niedzielę przez setki młodych ludzi w Mediolanie zatrzymano ponad 270 osób. Jak podały włoskie media za policją, 220 z nich to nieletni. Według prasy młodzież umawiała się na protesty w mediach społecznościowych.
Bogaci się bogacą, a biedni biednieją
Niepokoje i protesty we Włoszech są związane z sytuacją gospodarczą tego kraju. Reuters zauważa, że kraj boryka się z rosnącą koncentracją bogactwa wśród osób o najwyższych dochodach oraz stagnacją realnych wynagrodzeń osób o niskich i średnich zarobkach.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.