Czarzasty ogłasza narodową debatę w Sejmie. "Pamiętamy rzeczy skandaliczne"

Włodzimierz Czarzasty ogłosił organizację narodowej debaty o zdrowiu, która ma zgromadzić około 400 przedstawicieli środowiska medycznego i pacjentów.
Podczas debaty mają być omawiane kwestie kolejek do świadczeń, wynagrodzeń lekarzy, rejestru aktywności medyków oraz propozycje zmian legislacyjnych.
Dyskusja o zarobkach lekarzy nasiliła się po ujawnieniu sprawy Dawida Kacprzyka, który otrzymał wysokie wynagrodzenie pracując w kilku placówkach jednocześnie.
Marszałek Sejmu poinformował na wtorkowej konferencji prasowej, że zaproszenia na debatę przyjęli m.in. przedstawiciele organizacji pacjenckich, szpitali, izb i związków zawodowych, a także profesorowie i rektorzy uczelni medycznych. Jak przekazał, zarejestrowało się już około 400 osób.
- Chodzi o to, żeby środowiska medyczne i pacjenckie wypracowały długoterminowe rozwiązania w polskim systemie ochrony zdrowia, niezależne od polityki, partii czy układów politycznych - mówił.
Czarzasty zapowiada zmiany w ochronie zdrowia. Pierwsze projekty już są
Debata ma odbyć się w momencie, gdy do Sejmu zaczynają trafiać propozycje zmian dotyczących ochrony zdrowia. Czarzasty poinformował, że pojawiły się już pierwsze projekty ustaw w tej sprawie.
Wśród obszarów, którymi mają zająć się nowe przepisy, wymienił kolejki do świadczeń oraz przypadki ich omijania.
- Pamiętamy rzeczy skandaliczne, które się działy. Omijanie kolejek i wprowadzanie osób znajomych w te kolejki - powiedział.
Kolejnym tematem mają być wynagrodzenia lekarzy. Czarzasty mówił o ograniczeniach dotyczących pensji i uposażeń medyków. Wśród zapowiadanych rozwiązań znalazły się również kwestie akcyzy i skierowania części wpływów z niej do systemu ochrony zdrowia.
Marszałek Sejmu wskazał także na pomysł stworzenia rejestru aktywności lekarzy.
- Chodzi o to, żeby lekarze w tym samym czasie, o tej samej godzinie, nie dokonywali operacji w trzech szpitalach, bo to zwykle jest niemożliwe - powiedział Czarzasty.
Lewica postuluje o limit wynagrodzeń lekarzy
To nie pierwszy raz, gdy Lewica podnosi temat zmian w systemie ochrony zdrowia. W czerwcu ugrupowanie proponowało m.in. wprowadzenie maksymalnego poziomu wynagrodzeń lekarzy, egzekwowanie ewidencji czasu ich pracy oraz przeanalizowanie sposobu wykorzystywania sprzętu medycznego.
Wówczas Czarzasty zaznaczał, że nie chodzi o kampanię wymierzoną w lekarzy, lecz o rozwiązanie problemów systemowych.
Dyskusja o zarobkach medyków nasiliła się po doniesieniach dotyczących Dawida Kacprzyka, lekarza i ówczesnego radnego KO, który w 2025 roku zarobił około 1,6 mln zł, m.in. pracując w warszawskim Szpitalu Południowym.
Wcześniejsze ustalenia wskazywały, że Kacprzyk łączył pracę w kilku placówkach medycznych, a w czasie wpisanych do grafików dyżurów miał jednocześnie uczestniczyć w sesjach rady dzielnicy oraz występować w mediach.
Po wybuchu sprawy Kacprzyk oddał szpitalowi 500 tys. zł w związku z wystawieniem korekt faktur. Później placówka zwróciła mu pieniądze. Lekarz tłumaczył, że korekty miały charakter tymczasowy i ostrożnościowy na czas prowadzonej weryfikacji.
"Polityczny WF": Lewica po cichu liczy na wygraną GibałyINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.