CNN TürkMavi Vatan’da kritik karar: 3 bölgede ilan edildi!PunchUS missionary kidnapped in Niger reunited with wife, returning home – TrumpRTP DesportoVolta a Portugal. Anicolor vence a geral e português brilha na última etapaThe Jerusalem PostAmerican 'Heroes,' 'Nashville' actress Hayden Panettiere dies at 36ESPN DeportesSi 'Hormiga' decide irse (a Grecia), yo estaría feliz por él: MilitoDaily MaverickTHEATRE REVIEW: Prima Facie puts SA’s sexual violence crisis and broken legal system on stageוואלההשחקנית היידן פנטייר הלכה לעולמה בגיל 36한겨레전망 끝내주는 부산 천마산 복합전망대, 올라가다 끝장날 판SözcüBu acıya yürek dayanmaz! 3 küçük çocuğa mezar ola korkunç kazada kamyon şoförünün ifadesi ortaya çıktı.20 Minuten«Wir dachten, unser letztes Stündlein hätte geschlagen»UOLLeitura dramática apresenta texto inédito de Plínio Marcos sobre Rolando BoldrinComplete SportsMadrid Coach Mourinho Approves Move For Arsenal midfielder
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, August 17, 2026

"Nasi przyjaciele nie żyją". Wstrząsające relacje z wypadku

Translate
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech

Pani Zofia po wypadku autokaru: bardzo byliśmy zżyci ze sobą, a teraz nasi przyjaciele nie żyją

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/ZOLTAN MATHE

To jest straszne, jak się widziało tych ludzi pod autobusem, nie można im było pomóc - powiedziała w TVN24 pani Zofia, która została ranna w wypadku autokaru na Węgrzech. Swoje relacje przedstawili również inni poszkodowani.

Reporterka TVN24 Olga Mildyn rozmawiała z panią Zofią poszkodowaną w wypadku. - Mnie bardzo bolała w ogóle noga i położyłam się w tej chwili między siedzeniami na dole na kocu. Położyłam się i leżałam, i dosłownie z 15 minut oczy tak zamknęłam i słychać był taki szum, świst - relacjonowała pani Zofia.

- A potem to już co? Wszystko się wyłamało. Ja zostałam przysypana siedzeniami i ludźmi na te siedzenia - mówiła. - Krzyczałam, że ratunku, ratunku, bo mnie to wszystko dusiło - dodała poszkodowana.

Jak opisywała, z autokaru wyciągnęli ją inni pasażerowie. Powiedziała też, że jest mocno poobijana i poraniona.

Pani Zofia przekazała, że osoby uczestniczące w pielgrzymce "to była bardzo zgrana grupa". - Bardzo byliśmy zżyci ze sobą, a teraz nasi przyjaciele nie żyją - powiedziała. - To jest straszne, jak się widziało tych ludzi pod autobusem, nie można im było pomóc - dodała.

Relacje po wypadku autobusu na Węgrzech

W wypadku ranna została też pani Helena. - Rozmawiałam przez telefon z Polską, z koleżanką, i nagle: "bum". Autobus się przewrócił, przekoziołkował. Uderzyłam głową, ale byłam na tyle przytomna, że widziałam, co się stało. Wszystkie siedzenia były powyrywane, ludzie byli pod fotelami. Wszyscy krzyczeli: "ratunku" - powiedziała w rozmowie z dziennikarzami.

Pani Helena ma pękniętą kość ramienia, połamane żebra i uszkodzony kręgosłup.

- Autobus przewrócił się raz, potem drugi. Zdążyłam się czegoś przytrzymać, ale siedzenie zostało wyrwane razem z całą konstrukcją, trzymałam się tej ramy. W środku było ciemno, nic nie było widać. To jest nie do wyobrażenia widzieć, jak ten autobus wyglądał od środka - relacjonowała.

Siedzenia w autokarze były oderwane, szyby powybijane. Mimo obrażeń kobieta miała jeszcze na tyle siły, by pomóc dwóm osobom wydostać się spod foteli. - Swoją siostrę wyciągnęłam za nogi. Powiedziałam jej: "ty ratuj się rękami, a ja będę cię wyciągać za nogi". Pomogłam też wydostać jednego mężczyznę. Przeciągnęłam go za nogi, ale tylko kawałek. Później pomogli już strażacy - opowiadała ocalała z wypadku.

Później, wspinając się po tym, co zostało z autobusu, sama zdołała wydostać się z wraku. - Ludzie byli poprzywalani fotelami. To był jeden krzyk, jeden jęk - mówiła. - Tragedia ogromna, tego nie da się przeżyć - dodała.

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech

Źródło zdjęcia: PAP/EPA/ZOLTAN MATHE

Na Węgry przyjechały rodziny pielgrzymów. - Szwagierkę odnaleźliśmy, jest w szpitalu w Egerze - mówiła dziennikarzom jedna z krewnych. Ona jest w takim szoku, że nie idzie się z nią dogadać w ogóle - dodała z płaczem. W rozmowie z dziennikarzami relacjonowała, że czekają na dalsze informacje, a jej krewni spali w momencie wypadku.

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. "Krzyk ludzi dookoła, wołanie o pomoc"

W wypadku ucierpiał także pan Grzegorz. Jak powiedział w TVN24, jego stan zdrowia nie jest najgorszy. - Jestem poobijany, ale nie jest źle - mówił.

Pytany o to, co pamięta z momentu wypadku, powiedział, że "niewiele". - Ciężko powiedzieć cokolwiek, co w danym momencie było. Poczuliśmy tylko, że autobus się przewraca i tyle - relacjonował.

Co działo się po wypadku? - Krzyk ludzi dookoła, wołanie o pomoc. Próbowaliśmy pomagać tym, którzy dadzą radę, żeby powychodzili. Służby naprawdę bardzo szybko przyjechały i pomagały później w wyciąganiu wszystkich pozostałych osób - opisywał.

Jak relacjonował pan Grzegorz, podróżował z rodziną. Przekazał, że jej członkowie nie mają poważnych obrażeń. Pan Grzegorz poinformował też, że w autokarze były pasy bezpieczeństwa.

"Jeżeli tylko trzeba będzie, Polonia pomoże"

Na miejscu tragedii pojawili się także mieszkający na Węgrzech Polacy, którzy zaoferowali wsparcie poszkodowanym i ich rodzinom. - To jest po prostu niemożliwe. Człowiek nie może tego przeżyć, wytłumaczyć sobie, że mógł być taki wypadek. Ja w pracy się dowiedziałam. Wyszłam wcześniej z pracy i przyjechałyśmy z córką. Jeżeli możemy w czymś pomóc, pomożemy i wszystko zrobimy, żeby była jakaś pomoc - mówi Polka mieszkająca na Węgrzech. - Najgorsze to, że oni nie mogą się porozumieć. Dlatego jesteśmy tutaj z córką. Będziemy tłumaczyć, ile tylko możemy. Co możemy pomóc, to pomożemy. Jeżeli tylko trzeba będzie, Polonia pomoże. Mamy swoją grupę i działamy - mówi kobieta. 

Zginęło 12 osób

W niedzielę około godziny 1 na węgierskiej autostradzie M3 między Budapesztem a Miszkolcem doszło do wypadku autokaru, którym podróżowali pielgrzymi z Podkarpacia. W pojeździe było 59 polskich obywateli - 57 pasażerów i dwóch kierowców. Zginęło 12 osób, 10 pasażerów jest w stanie ciężkim, w tym pięć osób w stanie zagrożenia życia. Poszkodowani przebywają w szpitalach na Węgrzech.

Pojazd wiozący turystów, którzy wracali z pielgrzymki do Bośni i Hercegowiny, zmierzał w kierunku miasta Nyiregyhaza na wschodzie Węgier. W okolicy miejscowości Mezokeresztes wpadł do rowu i przewrócił się. Według wstępnych informacji węgierskiej policji kierowca zasnął podczas jazdy. Osoba kierująca autokarem została zatrzymana

Ranni w szpitalach

Węgierskie szpitale przekazały informacje o stanie poszkodowanych w wypadku polskiego autokaru. W Centrum Klinicznym Uniwersytetu w Debreczynie przebywa obecnie pięć osób. Jedna z nich ma w poniedziałek przejść operację.

Do szpitala w Egerze trafiło 11 osób. Pięć z nich zostało już wypisanych, a sześć pozostaje na oddziale urazowym. Ich stan jest stabilny, choć poważny, i nie zagraża życiu.

Z kolei w szpitalu w Nyíregyházie przebywa 20 Polaków. Osiemnastu z nich odniosło lekkie obrażenia i, jak przekazała placówka, jeszcze dziś mogą zostać wypisani. Dwie pozostałe osoby zostaną na obserwacji z powodu urazów głowy.

View the original on TVN24

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.