Szwecja na rozdrożu. Prawicowi nacjonaliści tracą, ale nadal mogą wejść do rządu. Rozpoczyna się polityczna układanka
Tak jak się spodziewano, wyścig okazał się bardzo wyrównany. Z przewagą zaledwie jednego mandatu partie opozycyjne prowadzą w szwedzkich wyborach parlamentarnych według aktualnego stanu (po przeliczeniu 95 proc. głosów) przed rządzącym blokiem prawicowym pod przewodnictwem premiera Ulfa Kristerssona. Ostateczna jasność co do rozkładu sił będzie znana dopiero w środę, po przeliczeniu głosów oddanych za granicą. Już teraz wiadomo jedno: utworzenie rządu będzie niezwykle trudne.
Wynik ten był oczekiwany z niecierpliwością również dlatego, że wybory te były traktowane jako sprawdzian nastrojów społecznych pod kątem udziału prawicowo-nacjonalistycznej partii Szwedzcy Demokraci (SD) w rządzie. Do tej pory partia ta wspierała rząd mniejszościowy złożony z Umiarkowanej Partii Koalicyjnej Kristerssona, Chrześcijańskich Demokratów i Partii Liberalnej, ale sama nie miała w nim żadnych ministrów. Szef SD, Jimmie Akesson, domagał się, by to się teraz zmieniło.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.