Afera Zondacrypto. Przeszukanie u byłego funkcjonariusza CBA

"W śledztwie dotyczącym ZondaCrypto funkcjonariusze CBZC, działając na polecenie prokuratora ze Śląskiego Wydziału PZ PK, przeprowadzili kilka przeszukań na terenie Wrocławia" - poinformował Polsat News rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak.
"W toku czynności zabezpieczono sprzęt elektroniczny, który mógł być użytkowany przez Artura Ch. i może zawierać dane istotne dla prowadzonego śledztwa" - dodał. Informacje o przeszukaniu potwierdził również minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.
W rozmowie z portalem Onet, który jako pierwszy podał informację, Artur Chodziński poinformował, że nie został zatrzymany, ani nie usłyszał zarzutów. Zaznaczył również, że wiedział o planowej wizycie funkcjonariuszy i dobrowolnie wydał nośniki pamięci.
"Przekazałem dzisiaj policji przygotowane przeze mnie wcześniej dokumenty, nośniki danych i inne przedmioty, które mogą być istotne dla pełnego wyjaśnienia sprawy Przemysława K. Czynność trwała ok. 20 minut" - przekazał Chodziński na platformie X.
Afera Zondacrypto. Przeszukanie u byłego funkcjonariusza CBA Artura Ch.
Artur Chodziński jest jedną z osób, które znalazły się pod lupą śledczych badających sprawę Zondacrypto. Mężczyzna jest byłym wpływowym funkcjonariuszem CBA. Pracował on m.in. przy tzw. aferze podsłuchowej, która ostatecznie przyczyniła się do upadku poprzedniego rządu tworzonego przez Platformę Obywatelską i PSL.
Chodziński następnie pracował dla szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysława Krala w latach 2025-2026. W okresie tym miał on zarobić 600 tys. zł.
To właśnie były funkcjonariusz CBA miał namówić posła PiS Michała Moskala do spotkania z Kralem na Ibizie. Miał być również pośrednikiem między Zondacrypto a Zbigniewem Ziobrą. Były minister sprawiedliwości otrzymał niemal 500 tys. zł od giełdy kryptowalut na rzecz swojej fundacji Instytut Polski Suwerennej.
"Polityczny WF": Kasa od Krala i wypad na Ibizę. PiS-owi zabrakło ostrożności? INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.