The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, September 12, 2026

Zastrzelił własnego psa. "Było słychać strzał i przeraźliwy skowyt"

Translate

Policja zatrzymała i przesłuchała mężczyznę, który w Żarowie pod Stargardem w województwie zachodniopomorskim miał zastrzelić psa. Z nieoficjalnych ustaleń Onetu wynika, że mężczyzna przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, jednak ich treść nie jest znana.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W tej chwili nie wiadomo, z jakiej broni dokładnie strzelał, ponieważ mężczyzna zaraz po zdarzeniu pozbył się pistoletu. Służby mają przeszukać teren w rejonie rzeki Iny. Z naszych informacji wynika, że mężczyzna w przeszłości był karany.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

— Ma całkiem sporą kartotekę — mówi nasz informator z kręgów policyjnych.

Nagrania z okolicznych domów od piątku krążą po sieci. Nie widać na nich samego zdarzenia, ponieważ są to materiały z monitoringów pobliskich posesji. Słychać jednak dokładnie, jak ktoś przywołuje psa gwizdaniem, a po chwili pada strzał. W tym momencie rozlega się przeraźliwy skowyt zwierzęcia. Po chwili padają kolejne strzały i dopiero po jakimś czasie skowyt milknie.

— Nagle usłyszałam strzały i skowyt psa. Słyszeli to również inni mieszkańcy. To było około 21.37. Wcześniej było słychać gwizdanie, jakby ktoś przywoływał psa — mówiła w rozmowie z "Kurierem Szczecińskim" jedna z mieszkanek.

To właśnie okoliczni mieszkańcy zawiadomili policję. Z ich relacji wynika, że funkcjonariusze pojawili się na miejscu po około 20 minutach, jednak nie zostali wpuszczeni na posesję i odjechali.

— Myślę, że tę kwestię będzie wyjaśniać tzw. góra, bo przy zgłoszeniu dotyczącym strzałów takie rzeczy nie powinny mieć miejsca — mówi nasz informator.

Zdaniem mieszkańców właśnie ten czas mógł okazać się kluczowy dla dalszego postępowania. Według naszych ustaleń po odjeździe patrolu mężczyzna miał pozbyć się zarówno broni, jak i ciała psa. Dlatego dziś śledczy nie mają ani zwłok zwierzęcia, ani narzędzia, z którego oddano strzały.

Według relacji sąsiadów była to suka owczarka kaukaskiego. Po tym, jak nagranie trafiło do sieci, do sprawy włączyła się Fundacja na rzecz Zwierząt "Dzika Ostoja".

— Jesteśmy zaangażowani w wyjaśnienie tej sprawy i doprowadzenie do pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które mogą odpowiadać za to zdarzenie. Zaraz po pojawieniu się nagrania w sieci osoby związane z Fundacją, w tym przede wszystkim Michał Kudawski, prowadzący ośrodek rehabilitacji zwierząt w Szczecinie, a także członkowie władz Fundacji, podjęły szereg działań, by wesprzeć policję w prowadzonych czynnościach — mówi Onetowi adwokat Piotr Rycombel.

— Mogę jedynie potwierdzić, że uczestniczyłem już w pierwszych czynnościach procesowych. Przed nami kolejne działania. O szczegóły postępowania proszę pytać prokuraturę. Ta sprawa jest dla nas bulwersująca — dodaje.

Za zabicie zwierzęcia z naruszeniem przepisów ustawy o ochronie zwierząt grozi kara do trzech lat więzienia. Jeśli śledczy uznają, że sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem, zagrożenie wzrasta do pięciu lat pozbawienia wolności.

View the original on Onet

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.