Szwajcarzy mogli aresztować Josefa Mengele. Ale się guzdrali
Dokumenty prowadzą do Kloten pod Zurychem. W 1961 r. szwajcarskie służby interesowały się Martą Marią Mengele, żoną nazistowskiego lekarza z Auschwitz. W aktach pojawia się jej adres: Schwimmbadstrasse 9 w Kloten. Szwajcarska policja ds. cudzoziemców pisała do prokuratury federalnej w jej sprawie, zaznaczając, że planuje nakazać jej opuszczenie kraju do końca lipca 1961 r.
Według relacji zachowanej w pakiecie dokumentów policja miała obserwować mężczyznę podejrzewanego o to, że jest Josefem Mengele. Miał opuścić mieszkanie w Kloten razem z żoną i odjechać niebieskim Volkswagenem. Dopiero kilka godzin później policja otrzymała zgodę na zatrzymanie mężczyzny — Mengele był już jednak wówczas poza Szwajcarią.
Czytaj nas częściej w Google
Akta pokazują też, jak długo Mengele funkcjonował w cieniu, między państwami, procedurami i plotkami. W późniejszych dokumentach wraca temat Argentyny, Paragwaju, fałszywych nazwisk i sieci osób, które pomagały mu po wojnie. Szwajcarskie materiały nie są więc tylko archiwum jednej ucieczki. Są opowieścią o świecie, w którym sprawiedliwość poruszała się wolniej niż ludzie gotowi chronić zbrodniarza.
Jest w tym pakiecie także polski ślad. Wycinki prasowe z Warszawy informują, że Polska chciała zwrócić się do Paragwaju o ekstradycję Mengelego. Według depesz PAP jego domniemane miejsce pobytu miała ustalić Centralna Komisja Badania Zbrodni Nazistowskich w Polsce, korzystając z pomocy prawnej innych państw. Problem był dyplomatyczny: Polska nie miała wtedy relacji z Paragwajem, więc ewentualny wniosek ekstradycyjny musiałby zostać złożony za pośrednictwem ambasady innego kraju.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.