Huti umacniają kontrolę nad wąskim gardłem Morza Czerwonego. ONZ zwołuje posiedzenie
W oficjalnym porządku obrad ONZ nie ma wzmianki o Jemenie ani Morzu Czerwonym. Posiedzenie odbywa się jednak po tym, jak wspierani przez Iran Huti w zeszłym tygodniu umocnili swoją kontrolę nad cieśniną Bab al-Mandab poprzez zajęcie portu Mokka nad Morzem Czerwonym oraz wyspy Majjun, znanej również jako Perim.
Przedstawiciele Jemenu i Huti twierdzą, że grupa ta wkroczyła również na wyspy Wielki i Mały Hanisz, choć informacja ta nie została niezależnie zweryfikowana.
Czytaj nas częściej w Google
Według danych ONZ przez cieśninę o szerokości około 30 km przechodzi około 8,7 proc. światowego handlu morskiego, a łączy ona Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i Oceanem Indyjskim.
Rijad bije na alarm
Postępy te zbiegły się w czasie z nową falą ataków rebeliantów Huti na Arabię Saudyjską. W poniedziałek ugrupowanie to poinformowało, że wystrzeliło dziesiątki pocisków i dronów w kierunku bazy lotniczej w Chamis Muszajt. Władze saudyjskie ogłosiły alarm w czterech południowych miastach, a koalicja pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej poinformowała, że rannych zostało 13 cywilów. Huti twierdzą, że Rijad odpowiedział dziesiątkami ataków.
Saudyjski książę koronny Muhammad ibn Salman zadzwonił do prezydenta USA Donalda Trumpa dwukrotnie w zeszłym tygodniu, prosząc go o przeprowadzenie ataków na cele rebelinatów, ale Waszyngton jak dotąd powstrzymuje się od bezpośredniej interwencji wojskowej. W sobotę Trump powiedział dziennikarzom, że Huti "nie chcą z nami walczyć" i "wolałby, żebyśmy się w to nie angażowali", dodając, że "przepuszczają większość statków".
Wielu przywódców i organizacji Huti twierdziło, że żegluga przez cieśninę Bab al-Mandab pozostaje bezpieczna, a jedynym ograniczeniem w cieśninie jest ich zakaz dotyczący statków saudyjskich.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.