Daily MaverickTHE GATHERING 2026: Transforming The Wilds from a no-gone zone to a top rated parkESPN DeportesQuiñones anota para llegar a tres goles en Arabia; más actividad de mexicanosInquirerRidon, Diokno to present evidence on alleged Duterte unexplained wealthESPNGranddad, McConaughey and Arch Manning's dealings with fameRTP DesportoMundial2030. Mourinho gostava de final em Lisboa mas diz que deve ser em MadridThe Jerusalem PostNorway's Princess Astrid dies, aged 94, two days after king's funeralХабрКод как борьба. Кратчайшая история IT. 4. Кен Томпсон и Деннис РитчиScreen Rant8 Best New Witchy Books To Read After Seeing Practical Magic 2וואלהגבר בן 62 נפל מגובה במועצה אזורית באר טוביה - מצבו קשהAnime News NetworkVictoria of Many Faces Season 1 Anime Series ReviewRolling StoneVolunteers at the Gates of HellDeadlineUTA Signs ‘For All Mankind’s Toby Kebbell
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 11, 2026

Makabryczne eksperymenty i zbrodnie Josefa Mengelego. Co ujawniono w aktach?

Translate

Josef Mengele pełnił funkcję lekarza w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau od maja 1943 do stycznia 1945 r. Według szacunków podawanych przez śledczych oraz prasę z tamtych lat, przypisuje mu się odpowiedzialność za zagładę od 200 tysięcy do nawet 300 tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci. Interpol i sądy w Niemczech formalnie oskarżały go o bezpośrednie zamordowanie około 2 tysięcy ludzi oraz współudział w masowej zbrodni na niespotykaną skalę.

Dla niego setki tysięcy więźniów obozów koncentracyjnych stanowiły jedynie "ludzki materiał żywy" (menschlichem Lebendmaterial), z którym mógł postępować z absolutnym, bezwzględnym okrucieństwem.

Szwajcarska Federalna Służba Wywiadu udostępniła w internecie akta dotyczące Josefa Mengelego, niemieckiego zbrodniarza, lekarza SS, który w nazistowskim obozie Auschwitz-Birkenau przeprowadzał eksperymenty na więźniach, w tym na dzieciach. Opublikowane dokumenty liczą 217 stron.

Pan życia i śmierci na obozowej rampie. Czego dowiadujemy się z akl?

Początkowym etapem działalności Mengelego – i zjawiskiem, z którym najsilniej kojarzyła go większość ocalałych – były selekcje na obozowej rampie. Gdy na stację kolejową pomiędzy obozami Auschwitz i Birkenau wjeżdżały pociągi pełne deportowanych, Mengele często zjawiał się tam jako ochotnik. Dokumenty opisują go jako mężczyznę o subtelnych rysach twarzy i "niesamowicie zimnych oczach".

Mengele z lodowatym opanowaniem zarządzał wysypującymi się z wagonów tłumami. Ruchami dłoni w białych rękawiczkach posyłał ludzi na śmierć w komorach gazowych lub kierował ich do pracy w barakach. Decyzje o życiu i śmierci podejmował błyskawicznie, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia. Kobiety w ciąży, które do pewnego momentu udawało się chronić, nagle odsyłał prosto "do gazu".

Gdy w obozie wybuchła epidemia tyfusu i zachorowało na nią 1500 żydowskich kobiet, Mengele natychmiast kazał zabić je wszystkie, zamiast udzielić im pomocy medycznej. Swój fanatyzm i brak jakichkolwiek hamulców ujmował w cynicznych słowach: "Precz z tym gównem!" (Weg mit der Scheiße!).

Bliźnięta, karły i olbrzymi: obsesja badacza

Prawdziwym celem obecności Mengelego w Auschwitz nie była jednak obozowa rutyna, lecz jego absurdalne cele badawcze w dziedzinie "higieny rasowej" i genetyki. Jak zaznaczono w aktach, obóz koncentracyjny był dla niego idealnym poligonem doświadczalnym.

W dzień i w nocy przemierzał obozowe baraki i bunkry w poszukiwaniu ludzi o nietypowych cechach fizycznych: bliźniąt, osób niskorosłych (w dokumentach określanych jako karły lub liliputy) oraz olbrzymów.

Jego obsesja na punkcie tych grup była ogromna. Kiedy pewnego razu do obozu przywieziono parę węgierskich bliźniąt-karłów, zbrodniarz wykrzyknął z autentyczną radością: "Mam tu pracy na dwadzieścia lat!" Skupił się przede wszystkim na sekcjach zwłok tysięcy żydowskich bliźniąt. Traktował ich jak laboratoryjne zwierzęta.

Laboratorium zbrodni: amputacje, patogeny i oczy

Eksperymenty przeprowadzane przez Mengelego w obozie były niewyobrażalnie makabryczne. Z akt wyłania się długa lista okrucieństw. Aby odkrywać ogniska chorobowe, lekarz celowo zarażał ludzi niebezpiecznymi patogenami, amputował im kończyny na żywo lub wycinał organy, a swoje ofiary po prostu mordował na stole operacyjnym.

Oficjalne doniesienia wymieniają zbrodnie, w które aż trudno uwierzyć. W próbach sztucznego wykreowania wyidealizowanej "rasy germańskiej", Mengele nie cofał się przed wstrzykiwaniem chemikaliów lub barwników prosto w oczy bezbronnych dzieci. Jeden z ocalałych wspominał o innym potwornym eksperymencie: "Wstrzyknął mi płyn do gardła, po to, abym dostał narośli".

Jego laboratorium stało się symbolem absolutnego terroru. Przebywający w nim świadkowie relacjonowali z przerażeniem: "Na ścianach jego gabinetu zabiegowego wisiały ludzkie oczy, ponabijane na igły. Przez cały czas na mnie patrzyły".

Mengele nie miał litości w swoich dociekaniach "naukowych". Z akt dowiadujemy się m.in. o sytuacji, w której zmarł jeden z bliźniaków. Aby sprawdzić, czy drugi chłopiec ma identyczną chorobę, Mengele zabrał go samochodem pod krematorium i zabił strzałem z pistoletu przy samym wysiadaniu z auta.

Innych – jak grupę "cyrkowców" (osób niskorosłych) – jednego dnia hołubił i poświęcał im uwagę, a już następnego wysyłał na rzeź. Niekiedy przed samym morderstwem kazał czeskiej więźniarce malować ich portrety.

Dr Jekyll i Mr Hyde

Artykuły prasowe zgromadzone przez policję często określały Mengelego mianem obozowego odpowiednika doktora Jekylla i pana Hyde'a. Posiadał on przerażającą zdolność do budowania fasady opiekuńczości.

Dla wybranych "pacjentów" potrafił załatwić czyste kwatery i przynieść lepsze jedzenie. Zdarzało się, że siedział przy łóżkach ofiar całymi godzinami, pozornie je uspokajając i łagodząc ich strach przed nieuchronnym eksperymentem, a w rzeczywistości jedynie zimno obserwując powolne działanie podanej trucizny lub zastrzyku. Rano wjeżdżał do obozu dla kobiet na motocyklu, nucąc piosenki, a w kieszeni nosił cukierki dla obozowych dzieci.

Jego prawdziwa twarz ujawniała się jednak przy stole sekcyjnym. Świadkowie zeznali, że potrafił całymi godzinami stać tam pośród mikroskopów i próbówek, ubrany w fartuch zachlapany krwią, z rękami splamionymi posoką, w amoku szukając we wnętrznościach ofiar potwierdzenia swoich absurdalnych teorii rasowych. Nie czuł żadnych wyrzutów sumienia. Do jednego ze współpracowników rzucił kiedyś radośnie: "Mój przyjacielu, to idzie wciąż dalej i dalej!".

"Mengele siedzi […] godzinami obok mnie wśród mikroskopów, probówek, albo stoi całymi godzinami w zalanym krwią fartuchu i ze splamionymi krwią rękami przy stole sekcyjnym i szuka jak opętany" - czytamy w relacji patologa, dr. Miklósa Nyiszli.

Bezczelne zaprzeczenia

Mimo tych wszystkich potwornych dowodów i wstrząsających zeznań dziesiątek świadków, Mengele do końca uważał się za niewinnego. W przekazanym z Ameryki Południowej dokumencie, który złożył w jego imieniu Hans Sedlmeier (dawny prokurent z fabryki jego ojca w Günzburgu), zbrodniarz twierdził, że stał się ofiarą spisku.

W jego jedynym, przesłanym po latach oświadczeniu, mającym być ustosunkowaniem się do zarzutów frankfurckiej prokuratury, Mengele z pełnym cynizmem stwierdził: "Osobiście nikogo nie zabiłem, nie zraniłem ani nie uszkodziłem fizycznie". Przekonywał tam również, że w Auschwitz nie kierował Żydów do komór gazowych, lecz jedynie wybierał zdolnych do pracy na potrzeby przemysłu zbrojeniowego. O swoich ofiarach pisał z lekceważeniem, używając nazistowskiej nomenklatury.

Dla prokuratorów, władz Interpolu i ocalałych prawda zapisana w aktach była jednak jednoznaczna. Niezależnie od kłamstw ukrywającego się zbrodniarza, dowody potwierdziły, że Josef Mengele użył obozu w Auschwitz jako prywatnej, pozbawionej wszelkich ograniczeń rzeźni pod płaszczykiem nauki. Zamiast leczyć i chronić życie, wymyślał najbrutalniejsze metody zadawania cierpienia i śmierci.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.