The Jerusalem PostBesieged by the Houthis, Yemen’s Taiz is teetering on the edge of humanitarian catastropheCNN TürkFenerbahçe’den Kelechi Iheanacho hamlesiInquirer100 koi released into Burnham Lake in Baguio to control algae growthPunchThree killed, four injured in Osun building collapseEl ComercioQué canales TV transmiten Barcelona vs Alavés: horarios del partido por la fecha 11 de LaLigaBollywood HungamaDiljit Dosanjh addresses Satluj controversy at Delhi concert; says “Don't teach Punjabis how to fight”ESPNTransfer rumors, news: Man United to replace Fernandes with Fermin?한겨레168명 숨진 홍콩 아파트 화재 참사 공식 보고서 공개…“인간 부주의로 발생한 참사”ZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFUOLFrança vive novo dia de manifestações em meio a temor de confrontos violentos e saquesColliderOne of the Best Horror Movies of the Decade Is Officially Streaming Free Just in Time for Halloweenالنهارتركيا... اصطدام حافلة سياحية بشاحنة وإصابة عشرة أشخاص
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 31, 2026

Państwo epoki X [OPINIA]

Translate

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Zacznijmy od faktów, a nie od emocji, bo te uświadomią nam, co się wczoraj wydarzyło. I nie, nie mówię o scenach przed budynkiem, o policji i manifestantach, ani nawet o przepychankach (znanych jedynie ze sprzecznych opowieści otoczenia prezydenta i sędziów TK), ale o twardych faktach. A te są takie, że od wczoraj w polskiej polityce nie rządzi już ani praworządność, ani konstytucja, ani nawet reguły, ale naga siła. Carl Schmitt i jego wizja polityki właśnie zatriumfowali całkowicie i to będzie miało głębokie konsekwencje w przyszłości.

Nie ma też większych wątpliwości, że w obecnej sytuacji autorytetu odbitego (przez policję i przekraczające granice prawa – na co zwrócił uwagę prof. Marcin Matczak – decyzje) Trybunału już jako poważnej instytucji nie ma. Jego decyzji nie będą teraz uznawać prezydent, Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej, a także pewna, licząca się grupa zaangażowanych obywateli. Jeśli zaś dojdzie w Polsce do zmiany władzy, to dojdzie także do zmiany w TK. Ten jego układ – jeśli Koalicja Obywatelska nie wygra wyborów – utrzyma się najdalej do końca przyszłego roku. A nowa władza (jeśli taka będzie) zrobi to, jak i ta, nie z powodu troski o praworządność, ale dlatego, że będzie mogła.

"Tu ani prawo, ani sprawiedliwość nie miały znaczenia"

Szukanie winnych tej sprawy i ich wskazywanie z triumfem nie ma większego sensu, bo akurat w tej sprawie zawiniły obie główne strony sceny politycznej. Najpierw Koalicja Obywatelska wybrała sędziów na zapas, potem PiS wybrał sędziów dublerów i uczynił z TK przybudówkę swojej frakcji. Koalicja, gdy dostała władzę, nie wybierała nowych sędziów, a gdy zaczęła ich wybierać – to także wbrew konstytucji – prezydent zaczął wybierać, od kogo przyjmie, a od kogo nie, zaprzysiężenie. Tak, aby wreszcie premier wybrał na sędziego, który ma oceniać także jego działania, swoją prawą rękę, a do tego człowieka, który nie jest w stanie udokumentować swojej pracy jako radca koniecznej do spełniania funkcji sędziego, a prezydent – też wbrew konstytucji – zablokował jego nominację.

Dlaczego oni wszyscy to zrobili? Nie, nie dlatego, że troszczyli się o praworządność, ale dlatego, że mogli. Tu ani prawo, ani sprawiedliwość nie miały znaczenia, a liczyło się przejęcie instytucji i podporządkowanie ich sobie i swojej władzy. Szumne hasła o konieczności oczyszczenia z układów, pluralizmu czy praworządności tylko ukrywały uznanie (analogiczne po obu stronach), że władza musi być nasza i że istnienie niezależnych (od nas) instytucji temu szkodzi. To wszystko musiało (bo taka była logika wydarzeń, z której nikt nie chciał wyjść) doprowadzić do scen, jakie widzieliśmy przed budynkiem TK.

Co będzie dalej? Odpowiedź jest prosta. Dalej będzie tylko ostrzej, bo logika tych wydarzeń się nie zmieniła. Koalicja rządowa uznała, że musi – bo taki jest nacisk twardego komentariatu zgromadzonego na portalu X – ostatecznie pokazać, że przejmuje instytucje, bo inaczej okaże swoją indolencję, a gdy przekroczyła już i granicę użycia siły do wprowadzenia sędziów, to nie może się cofnąć.

Ale i opozycja nie ma wielkiego ruchu, bo jeśli nie uda jej się wywołać silnego sprzeciwu społecznego (a ten w ich przypadku musi pojawić się na ulicach), to okaże się słaba. Prawica – i to także jest istotne – dostała wyraźny sygnał do zjednoczenia, a obecność wszystkich jej przedstawicieli pod TK jasno uświadamia, że pojawia się silna wspólna platforma prawicy.

Czy się ona utrzyma? Niekoniecznie, bo inne napięcia są silne, ale politycy prawicy dostali jasny sygnał, że obecna koalicja respektuje argumenty siły, a to oznacza, że dalsza rozsypka jest dla nich już nie tylko politycznie, ale i osobiście niebezpieczna. I wreszcie prezydent ma swoje interesy, bo to już gra między nim a premierem, a on nie może sobie pozwolić wizerunkowo na kolejną przegraną w walce o ustępstwa.

Niebezpieczeństwo na naszych oczach

Logika sytuacji prowadzi nas więc ku eskalacji, i to na ulicach. Ten scenariusz jest zresztą idealny z perspektywy Putina, i z całą pewnością jego służby zrobią wszystko, by prawdopodobieństwo jego realizacji wzmocnić. Jeśli zaś do niego nie dojdzie, to jedynie dlatego, że praworządność nie grzeje aż tak bardzo większościowe grupy elektoratu, a i pogoda nie jest specjalnie sprzyjająca do wielkich akcji. To jest w tej chwili główne źródło nadziei.

Ale ta nadzieja nie przekreśla jeszcze jednego niebezpieczeństwa, jakie się realizuje na naszych oczach. Otóż od teraz obie strony mają świadomość, że w ich starciu nie chodzi już tylko o miejsca w Sejmie i związane z tym apanaże, ani nawet o zwycięstwo i władzę, ale o osobistą przyszłość. Eskalacja polityczna już nastąpiła i jest absolutnie jasne, że jeśli zwycięży opozycja, to będzie dążyć do postawienia przed sądami zwyczajnymi i Trybunałem Stanu polityków obecnej władzy. A jako że i ta władza robiła często pewne rzeczy, bo mogła, to ta nowa – zgodnie z zasadą, że każda nowa władza robi to samo, co poprzednia, ale trochę bardziej – będzie to robić jeszcze ostrzej. Areszty – tym razem tych drugich – wrócą. Ale zwycięstwo koalicji rządzącej obecnie też nie gwarantuje uspokojenia, bo i ona będzie jeszcze ostrzej realizować swoje postulaty i jeszcze bardziej grać siłą.

Rok do wyborów będzie więc bardzo trudny, a jako że nasze spory będą rozgrywać inne służby, to raczej nie powinniśmy się szykować na nic dobrego. Będzie ostrzej, mniej praworządnie i coraz bardziej niebezpiecznie.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.