Ciągnął mężczyznę po ulicy. Przebadali kierowcę z Piekar Śląskich
Prokuratura ujawniła wyniki badań krwi kierowcy, który w Piekarach Śląskich przewiózł 38-latka na masce auta podczas próby obywatelskiego zatrzymania. Jak podaje "Fakt", 37-letni Marcin E. miał 1,69 promila alkoholu i środki psychotropowe. Śledczy chcą jego aresztu.
Pościg w Piekarach Śląskich
Źródło zdjęć: © Facebook
Wszystko zaczęło się 14 września w dzielnicy Brzeziny w Piekarach Śląskich. Kierowca jechał zygzakiem i uszkodził inne samochody. 38-letni Andrzej K. spróbował przerwać jazdę, zabierając kartę służącą do uruchamiania pojazdu, ale kierowca gwałtownie ruszył i ciągnął mężczyznę po ulicy; poszkodowany trafił później do szpitala z obrażeniami.
Zatrzymanie podejrzanego nastąpiło dopiero w Katowicach, przy ul. Stęślickiego. Mężczyzna odmówił dmuchania w alkomat, ale policjanci mieli wyczuć wyraźną woń alkoholu, dlatego pobrano krew do badań.
Alkohol i środki psychotropowe
Prokuratura Rejonowa w Tarnowskich Górach przekazała teraz wyniki. - Badania wykazały, że Marcin E. znajdował się w stanie nietrzeźwości. W organizmie 37-latka stwierdzono aż 1,69 promila alkoholu oraz środki psychotropowe - powiedziała "Faktowi" prok. Beata Huras z Prokuratury Rejonowej w Piekarach Śląskich.
W sprawie środków psychotropowych śledczy czekają na szczegółowe opinie biegłych, które mają doprecyzować, co dokładnie znalazło się w organizmie kierowcy.
Podejrzany został przesłuchany, ale nie odniósł się szczegółowo do przebiegu zdarzeń ani nie wyjaśnił okoliczności swojej jazdy.
Prokuratura postawiła Marcinowi E. dwa zarzuty: sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy oraz usiłowania spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 38-latka, a także kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości. Nie przyznał się do stawianych mu zarzutów - zasłaniał się niepamięcią.
Śledczy zapowiadają wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego. Mężczyźnie za zarzucane mu czyny grozi nawet 20 lat więzienia.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.