Nowe systemy na granicy wywołały falę szyderstw. Analityk odpowiada

Internauci wyjątkowo krytycznie komentowali zastosowanie koszy Hesco na przejściu granicznym w Dorohusku, wyśmiewając ich skuteczność.
Analityk Jarosław Wolski wyjaśnił, że systemy Hesco są od lat profesjonalnie używane w fortyfikacjach polowych i wielokrotnie uratowały życie żołnierzom.
Według analityka schrony Hesco na granicy są rozwiązaniem doraźnym, a właściwa ochrona wymaga żelbetowych schronów o większej odporności.
"Wczoraj wieczorem zakończyło się wzmacnianie posterunków Straży Granicznej na przejściu granicznym w Dorohusku. Dziękuję Wojsku Polskiemu i Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi za sprawnie przeprowadzoną operację" - poinformował w środę rano w serwisie X szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Wpis opatrzył zdjęciem jednego ze świeżo ustawionych schronów. Na reakcję internautów nie trzeba było długo czekać - media społecznościowe zalała fala szyderstw i komentarzy sugerujących, że fortyfikacja nie jest w stanie przetrwać potencjalnego uderzenia.
"Takie bazy to my budowaliśmy jako dzieci", "To wygląda jakbyś to na Temu zamówił", "Trochę wełny i siatka, to się rozleci po jednej zimie" - kpią komentujący. Czy jednak mają ku temu podstawy? Zapytaliśmy o to analityka zajmującego się obronnością i wojskiem, Jarosława Wolskiego.
Systemy Hesco na granicy w Dorohusku. "Ocaliły życie setek polskich żołnierzy"
Jak tłumaczy nasz rozmówca, system koszy Hesco - bo o nim mowa - jest stosowany w fortyfikacjach polowych od dekad. - Jest to absolutnie profesjonalny sposób stawiania fortyfikacji polowych, używany wszędzie tam, gdzie trzeba szybko postawić jakiś budynek o charakterze ochronnym - mówi.
- To miejsce, do którego - w razie ostrzeżenia o nalocie - mogą udać się m.in. celnicy i się tam schronić. Chodzi o obiekty o charakterze schronowym, mające zabezpieczyć chroniących się przed odłamkami - wskazuje Wolski.
Jak dodaje, w przeciwieństwie do sugestii niektórych z internautów, podwójna lub potrójna warstwa koszy jest w stanie zabezpieczyć przed trafieniem drona Gierań i Shahed, ze względu na ich stosunkowo małe głowice.
- Nie budzi wątpliwości odporność tego typu fortyfikacji, bo warto przypomnieć, że takie bastiony były stosowane w Iraku i Afganistanie i ocaliły życie setek polskich żołnierzy - mówi analityk.
"Działanie bardzo dobre, ale doraźne". Analityk obronności o schronach na granicy polsko-ukraińskiej
Schrony Hesco produkowane są przez brytyjską firmę Hesco Bastion Limited, m.in. w Polsce, która jest jedynym krajem Europy Środkowej z fabryką przedsiębiorstwa.
Obiekt położony jest w Kotlarni w województwie opolskim, a prowadzone tam prace związane są z zabezpieczeniem logistycznym wschodniej flanki NATO.
Jak wskazuje Jarosław Wolski, idea stosowania do ochrony koszy wypełnianych ziemią znana jest od wieków - stosowana była w nowożytnych fortyfikacjach XIV i XV wieku. - Przez lata ewoluowała i w 1989 r. powstał system Hesco - system rozkładanych koszy stalowych z wypełnieniem z geowłókniny, które są potem wypełniane ziemią lub piaskiem. Do osłony używany był od wczesnych lat 2000 - mówi analityk.
Specjalista podkreśla, że kosze są bardzo praktyczne, m.in. dzięki ich mobilności. W łatwy sposób można wysypać z nich ziemię i je złożyć, by następnie je przewieźć i postawić w innym miejscu.
Tu nasz rozmówca podkreśla, że należy pamiętać o tym, że mowa o obiektach fortyfikacji polowej, a nie stałej. Oznacza to, że schrony posłużyć mogą w praktyce około kilku lat.
- Trzeba pamiętać, że one nie mogą stać dekadami. To działanie bardzo dobre, ale doraźne. Kosze źle znoszą warunki zimowe - deszcz, odmarzanie, zamarzanie, dostaje się do nich woda - tłumaczy.
Jarosław Wolski o działaniach na granicy polsko-ukraińskiej. Wskazuje na konieczność budowy schronów żelbetowych
- To, co postawili nasi saperzy, jest zrobione profesjonalnie. Bez wątpienia należy jednak zadać pytanie - dlaczego dopiero teraz? - zastanawia się Jarosław Wolski.
Jak wskazuje, od dawna istniało ryzyko przeprowadzania przez Rosjan ataków na przejścia graniczne. Podkreśla, że nie ma tam infrastruktury schronowej dla obsad przejść granicznych.
- Uważam, że przy przejściach granicznych w takiej sytuacji powinny być postawione normalne, żelbetowe schrony o odpowiedniej odporności - takiej, żeby wytrzymały trafienie np. Iskanderem. Postawienie czegoś takiego nie jest problemem, to kwestia wylania odpowiednio grubej ściany z żelbetu. Odpowiednie obliczenia i wzory w Polsce są. To powinno być zrobione, jeśli obawiamy się takiego ataku - przekonuje specjalista.
Jarosław Wolski nie ma jednak wątpliwości, że w obecnej rzeczywistości systemy Hesco są niezbędnym elementem przejść granicznych. - Jeżeli ktoś się z tego śmieje, to tak naprawdę śmieje się z własnej niewiedzy - podsumowuje.
"Polityczny WF": Kasa od Krala i wypad na Ibizę. PiS-owi zabrakło ostrożności?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.