KO straciła politycznie ważne stanowisko w Krakowie [OPINIA]
Łukasz Gibała został prezydentem Krakowa. W badaniach exit poll przewaga Gibały (61 proc.) nad Piątkowską (39 proc.) jest znacząca. Frekwencja wyniosła 44,7 proc. Zatem wszystko zgodnie z przewidywaniami i bez zaskoczeń. W swoim przemówieniu Prezydent-elekt uznał, że "Krakowianie odzyskali swoje miasto", a zaraz potem wezwał do zgody w imię interesu miasta. Wygrał znacząco, ale to teraz zaczyna się prawdziwe wyzwanie dla nowego prezydenta - pisze dla Wirtualnej Polski prof. UMK dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska.
Wybory w Krakowie
Źródło zdjęć: © East News
Od lat w polityce znany jest następujący mechanizm: ten, kto wygrywa wybory, czyli jest dobrym kandydatem lub kandydatką, kto po prostu umie prowadzić kampanię wyborczą i się w niej odnajduje, nie zawsze jest potem dobrym politykiem czy polityczką. I na odwrót – czasem ludzie bardzo kompetentni zupełnie nie potrafią grać w kampanii lub mają złych doradców (lub jedno i drugie). Łukasz Gibała okazał się lepszym kandydatem, a najbliższe dwa i pół roku pokażą, jakim będzie prezydentem. Monika Piątkowska gratulowała wygranej kontrkandydatowi, ale zapowiedziała stanowczo, że będzie patrzeć na ręce nowemu prezydentowi.
Kraków wybrał nowego prezydenta. Śledź RELACJĘ NA ŻYWO w Wirtualnej Polsce.
Na wygraną Gibały wskazywała dość jednoznaczna arytmetyka. Sporo było do wzięcia od wyborców, którzy głosowali na innych kandydatów poza finałową dwójką. Rozkład poparcia dla pozostałych pokazywał, że kapitał ten sprzyja bardziej Gibale niż Piątkowskiej. Oczywiście można dywagować, czy Monika Piątkowska to był dobry wybór – moim zdaniem nie – ale w tej chwili te dyskusje nie mają większego znaczenia. Koalicja Obywatelska straciła politycznie ważne stanowisko w Krakowie, choć wciąż ma większość w Radzie Miejskiej. Ma też bałagan w strukturach małopolskich i w interesie tej partii jest szybkie uporządkowanie tych kwestii.
DLA CIEBIE
Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto
DLA CIEBIE
Kandydaci byli aktywni w terenie, nie było głównej debaty, były za to wizyty w mediach ogólnopolskich. W trakcie kampanii pojawiały się informacje o pewnych niejasnościach i wątpliwościach dotyczących oświadczeń majątkowych Łukasza Gibały. Ani w przeszłości, ani obecnie nie ma w tej sprawie żadnych rozstrzygnięć, wobec czego sprawa ta – jak widać – nie miała wielkiego wpływu na wynik kampanii. Wyborcy wybaczają tak wiele, że na tle tego wszystkiego, co już w polityce było, nie robi to na nich chyba większego wrażenia.
O tym, czy krakowianie i Kraków nie wpadli z deszczu pod rynnę, mieszkańcy przekonają się już za chwilę. Z całą pewnością ci niezadowoleni wzięli sprawy w swoje ręce i choć były już prezydent żali się, że kara jest nieadekwatna do błędów, to jednak z demokratycznego punktu widzenia obywatele mają narzędzia i z nich skorzystali. Łukasz Gibała, który był głównym inicjatorem referendum, pokazał skuteczność w tym zakresie. Od jutra jego rola zmienia się z kogoś, kto mógł krytykować do woli, w kogoś, kto teraz będzie ponosił odpowiedzialność za każdą decyzję. A to już zupełnie inna rola.
Przed nowym prezydentem przestrzega ten odwołany. Jego wpis zamieszczony na platformach społecznościowych kilkanaście godzin przed głosowaniem – w swoim wydźwięku negatywny wobec niedawnego kolegi z partii – niewiele jednak w tej kampanii zmienił. Nawet dziwne byłoby, gdyby zmienił, skoro politykę Misztalskiego odrzucono.
Teraz zaczyna się sprawdzian dla nowego prezydenta. Jak wskazywałam już w analizach dla Wirtualnej Polski – niewiele wynik ten zmieni dla przyszłorocznych wyborców. Ale zarówno Lewica, jak i KO powinny dokonać solidnej ewaluacji swoich decyzji i działań, które miały okazję przetestować kilka miesięcy przed kampanią ogólnopolską. Bo skala wyborów w 2027 roku oraz cena błędów, które i Lewica, i KO powtarzają z dużą konsekwencją, będzie zupełnie inna.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.