Rewolucja już trwa. Wybitny polski matematyk z Cambridge: to natychmiast zmieni nasze życie
Natalia Pochroń: Co widzi matematyk, patrząc na świat, czego nie dostrzega przeciętny człowiek?
Maciej Dunajski: Precyzję. Chce zrozumieć świat w sensie matematycznym, zero-jedynkowym. Choć nie brakuje w nim odcieni szarości, dla matematyka jest on czarno-biały. Jest nauczony patrzeć na złożoną rzeczywistość tak, by umieć wyizolować z niej konkretne problemy i próbować je rozwiązać.
Czytaj nas częściej w Google
A co matematyk myśli, kiedy słyszy, że sztuczna inteligencja, która — jakby nie patrzeć, jest algorytmem, wytworem matematyki — może zdominować ludzkość i przejąć kontrolę nad światem?
Podchodzi do tych rewelacji ostrożnie i ze sceptycyzmem. Czy za pięć lat ludzkość przestanie istnieć? Czy ryzyko związane ze sztuczną inteligencją jest poważne czy wyolbrzymione? Tego nie wie nikt. Ja jednak widzę w tych wszystkich wiadomościach trochę przesady i sporo polityki.
Jako społeczeństwo naturalnie chłoniemy takie doniesienia, jeszcze bardziej nadając im rozgłos. Nie próbuję oczywiście w żaden sposób umniejszać rewolucji zapoczątkowanej przez sztuczną inteligencję, bo ta bez dwóch zdań się odbywa, jesteśmy jej świadkami. Ale trzeba podchodzić do tego z ostrożnością. Inną kwestią jest to, co ta rewolucja oznacza dla matematyki.
OpenAI twierdzi, że rozwiązało jedną z najtrudniejszych zagadek matematyki — problem milenijny dotyczący równań Naviera-Stokesa. Matematycy próbowali dokonać tego od około 90 lat, agentom AI zajęło to zaledwie 88 godzin. Jaka była pana pierwsza myśl, gdy pan o tym usłyszał?
By dowiedzieć się czegoś więcej. Chciałem zrozumieć, co naprawdę się stało. W świecie matematyków wywołało to duże poruszenie.
Czym są te problemy milenijne, skoro za ich rozwiązanie Instytut Matematyczny Claya wyznaczył nagrodę w wysokości miliona dolarów?
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.