"Nie byli ranni, ale potrzebowali pomocy". Kulisy dramatycznej akcji

W sobotnim ataku w Krakowie zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych, w tym dwóch policjantów oraz sam sprawca zdarzenia, 24-letni Michał O.
Napastnik przed przyjazdem do Krakowa zamordował w Ostrowcu Świętokrzyskim swoich rodziców oraz siostrę, po czym wjechał na płytę rynku czarnym subaru.
Pielęgniarka, która znajdowała się w ostrzelanym sklepie, udzielała pomocy kobiecie postrzelonej w brzuch oraz mężczyźnie z zatrzymaniem krążenia.
Świadkowie relacjonują, że oprócz osób postrzelonych, pomocy potrzebowali też świadkowie zdarzenia, w tym kobieta w ciąży oraz osoby z atakami paniki.
Mężczyzna, u którego w trakcie strzelaniny doszło do zatrzymania krążenia, nie przeżył, choć według relacji świadków nie odniósł bezpośrednich ran postrzałowych.
Pracownicy ostrzelanego sklepu przeprowadzili sprawną ewakuację klientów na najwyższe piętro, zapewniając im wodę oraz wsparcie psychiczne w trakcie zamachu.
- Mama udzielała pomocy kobiecie postrzelonej w brzuch. Po wszystkim, gdy mnie zobaczyła, powiedziała: "Ona jest w twoim wieku. To mogłaś być ty". Rzuciłyśmy się sobie w ramiona - opowiada Interii Milena Sobczak, turystka, która spędzała weekend w Krakowie z rodziną.
W sobotnie popołudnie, tuż przed strzelaniną, wróciła do apartamentu w okolicy Wawelu, by położyć córkę na drzemkę. W tym czasie jej mama i teściowa wybrały się na zakupy na krakowski rynek. Kobiety weszły do sklepu, którego szklaną witrynę chwilę później przeszyła kula zamachowca.
Strzelanina w Krakowie. Turystka: W pierwszej chwili pomyślałam, że to żart
- Dostałam wiadomość od szwagierki. Zapytała: "Co z mamami", bo słyszy, że w Krakowie jest strzelanina. W pierwszej chwili pomyślałam, że to żart, ale dotarło do mnie, że z takich spraw się nie żartuje. Mama nie odbierała. Wtedy włączyliśmy telewizor - opowiada poruszona.
Z mediów kobieta dowiedziała się, że nie może zbliżać się w okolice Rynku Głównego. Bezsilność narastała, aż w końcu telefon odebrała jej teściowa. To od niej dowiedziała się, że jej mama bierze udział w akcji ratowniczej.
Gdy 24-letni Michał O. oddał strzały w stronę sklepu, kobiety znajdywały się na pierwszym piętrze budynku. Ranne zostały osoby na parterze. Mama pani Mileny ruszyła do pomocy. Okazało się, że zakupy w tym samym miejscu robił ratownik medyczny. Szybko przejął koordynację działań.
- Mama udzielała pomocy na zmianę kobiecie postrzelonej w brzuch i mężczyźnie, u którego doszło do zatrzymania krążenia - opisuje córka. Jak dodaje, jej teściowa, która również jest pielęgniarką, musiała zostać na piętrze. Tak zadecydował ochroniarz, starając się zapanować nad sytuacją i bezpieczeństwem osób zgromadzonych w butiku.
Szybko okazało się, że pomocy wymagają nie tylko ranni w wyniku postrzału.
- Wśród świadków była kobieta w ciąży, która źle się poczuła. Inna osoba dostała ataku paniki. Nie byli ranni, ale potrzebowali pomocy, choćby wsparcia słownego - tłumaczy.
O cichych bohaterach strzelaniny w Krakowie piszą zresztą internauci. Mowa o pracownikach ostrzelanego sklepu.
"Na wyższych piętrach nikt nie wiedział, co się dzieje, ale natychmiast przeprowadzili sprawną ewakuację wszystkich klientów na najwyższe piętro - najbezpieczniejsze. Zdezorientowanych, wystraszonych. Pomogli tym z wózkami, zapewnili wodę i wsparcie. Uspokajali, chociaż z pewnością sami byli przerażeni" - napisała na Facebooku klientka sklepu, która była na miejscu w czasie strzelaniny.
Kraków. Świadkowie zamachu o skali tragedii: Osób wymagających pomocy było więcej
Jak przekazała córka pielęgniarki, mężczyzna, u którego w trakcie zdarzenia doszło do zatrzymania krążenia, nie przeżył. Według jej relacji nie był postrzelony. Nie wiadomo jednak, czy został on wymieniony wśród sześciu ofiar śmiertelnych zamachu, o których informują służby. W Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim słyszymy, że nie sposób w tej chwili rozgraniczyć, co było bezpośrednią przyczyną zgonu ofiar zdarzenia.
Córka zaangażowanej w akcję pielęgniarki podkreśla, że skala tragedii wykracza poza liczbę ofiar i rannych, a osób wymagających pomocy w tej czy innej formie, było o wiele więcej. Wsparcia udzielali im, obok służb, w wielu przypadkach cywile.
Z panią Mileną rozmawiamy w niedzielę wieczorem. Emocje są jednak wciąż bardzo intensywne, kobieta nie kryje łez. - Wychował mnie najlepszy człowiek na świecie, pielęgniarka, która jest dla mnie wzorem do naśladowania - podsumowała.
Atak w Krakowie. Wśród rannych policjanci
Do tragicznych wydarzeń doszło w sobotę ok. godz. 15 na Rynku Głównym w Krakowie. Napastnik, poruszający się czarnym Subaru, wjechał na płytę rynku i zaczął strzelać do przypadkowych osób. Wcześniej, w Ostrowcu Świętokrzyskim, zabił swoich rodziców i siostrę.
W ataku na terenie Krakowa zginęło sześć osób, a 16 - w tym dwóch policjantów i napastnik - zostało rannych. Więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ., otwiera się w nowym oknie
"Polityczny WF": Poszli po bandzie w sprawie TK. Dało się inaczej?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.