InquirerVP’s lawyers didn’t dispute authenticity of financial records – prosecutionThe Jerusalem PostIraq says it lost $60b from Iran war, reaches understandings with US on Hormuz oil routeDaily MaverickTrump says he is highly unlikely to order Iran strikes if talks progressPunchEPL: Leeds vow action against racist abuse of BogleZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioVarietyTaylor Swift and Karlie Kloss Reunite at Travis Kelce’s Chiefs Game Against JetsTagesschauUnionsfraktionschef erteilt Plastiksteuer eine AbsageESPN DeportesAtlético agobia al Barça y se pone en ventajaOnetŻałoba po zamachu w Krakowie, opozycja chce dymisji Kierwińskiego | Onet Rano.Football ItaliaVideo: Pellegrino’s tribute to Batistuta after goal vs. JuventusRai NewsSerie A, Fiorentina-Juventus: 1-1 dopo i primi 45'ANSAVia libera della Consob all'offerta di Intesa per Mps, si parte il 24 novembre
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, November 8, 2026

"Nie byli ranni, ale potrzebowali pomocy". Kulisy dramatycznej akcji

Translate
  • W sobotnim ataku w Krakowie zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych, w tym dwóch policjantów oraz sam sprawca zdarzenia, 24-letni Michał O.

  • Napastnik przed przyjazdem do Krakowa zamordował w Ostrowcu Świętokrzyskim swoich rodziców oraz siostrę, po czym wjechał na płytę rynku czarnym subaru.

  • Pielęgniarka, która znajdowała się w ostrzelanym sklepie, udzielała pomocy kobiecie postrzelonej w brzuch oraz mężczyźnie z zatrzymaniem krążenia.

  • Świadkowie relacjonują, że oprócz osób postrzelonych, pomocy potrzebowali też świadkowie zdarzenia, w tym kobieta w ciąży oraz osoby z atakami paniki.

  • Mężczyzna, u którego w trakcie strzelaniny doszło do zatrzymania krążenia, nie przeżył, choć według relacji świadków nie odniósł bezpośrednich ran postrzałowych.

  • Pracownicy ostrzelanego sklepu przeprowadzili sprawną ewakuację klientów na najwyższe piętro, zapewniając im wodę oraz wsparcie psychiczne w trakcie zamachu.

- Mama udzielała pomocy kobiecie postrzelonej w brzuch. Po wszystkim, gdy mnie zobaczyła, powiedziała: "Ona jest w twoim wieku. To mogłaś być ty". Rzuciłyśmy się sobie w ramiona - opowiada Interii Milena Sobczak, turystka, która spędzała weekend w Krakowie z rodziną.

W sobotnie popołudnie, tuż przed strzelaniną, wróciła do apartamentu w okolicy Wawelu, by położyć córkę na drzemkę. W tym czasie jej mama i teściowa wybrały się na zakupy na krakowski rynek. Kobiety weszły do sklepu, którego szklaną witrynę chwilę później przeszyła kula zamachowca.

Strzelanina w Krakowie. Turystka: W pierwszej chwili pomyślałam, że to żart

- Dostałam wiadomość od szwagierki. Zapytała: "Co z mamami", bo słyszy, że w Krakowie jest strzelanina. W pierwszej chwili pomyślałam, że to żart, ale dotarło do mnie, że z takich spraw się nie żartuje. Mama nie odbierała. Wtedy włączyliśmy telewizor - opowiada poruszona.

Z mediów kobieta dowiedziała się, że nie może zbliżać się w okolice Rynku Głównego. Bezsilność narastała, aż w końcu telefon odebrała jej teściowa. To od niej dowiedziała się, że jej mama bierze udział w akcji ratowniczej.

Gdy 24-letni Michał O. oddał strzały w stronę sklepu, kobiety znajdywały się na pierwszym piętrze budynku. Ranne zostały osoby na parterze. Mama pani Mileny ruszyła do pomocy. Okazało się, że zakupy w tym samym miejscu robił ratownik medyczny. Szybko przejął koordynację działań.

- Mama udzielała pomocy na zmianę kobiecie postrzelonej w brzuch i mężczyźnie, u którego doszło do zatrzymania krążenia - opisuje córka. Jak dodaje, jej teściowa, która również jest pielęgniarką, musiała zostać na piętrze. Tak zadecydował ochroniarz, starając się zapanować nad sytuacją i bezpieczeństwem osób zgromadzonych w butiku.

Szybko okazało się, że pomocy wymagają nie tylko ranni w wyniku postrzału.

- Wśród świadków była kobieta w ciąży, która źle się poczuła. Inna osoba dostała ataku paniki. Nie byli ranni, ale potrzebowali pomocy, choćby wsparcia słownego - tłumaczy.

O cichych bohaterach strzelaniny w Krakowie piszą zresztą internauci. Mowa o pracownikach ostrzelanego sklepu.

"Na wyższych piętrach nikt nie wiedział, co się dzieje, ale natychmiast przeprowadzili sprawną ewakuację wszystkich klientów na najwyższe piętro - najbezpieczniejsze. Zdezorientowanych, wystraszonych. Pomogli tym z wózkami, zapewnili wodę i wsparcie. Uspokajali, chociaż z pewnością sami byli przerażeni" - napisała na Facebooku klientka sklepu, która była na miejscu w czasie strzelaniny.

Kraków. Świadkowie zamachu o skali tragedii: Osób wymagających pomocy było więcej

Jak przekazała córka pielęgniarki, mężczyzna, u którego w trakcie zdarzenia doszło do zatrzymania krążenia, nie przeżył. Według jej relacji nie był postrzelony. Nie wiadomo jednak, czy został on wymieniony wśród sześciu ofiar śmiertelnych zamachu, o których informują służby. W Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim słyszymy, że nie sposób w tej chwili rozgraniczyć, co było bezpośrednią przyczyną zgonu ofiar zdarzenia.

Córka zaangażowanej w akcję pielęgniarki podkreśla, że skala tragedii wykracza poza liczbę ofiar i rannych, a osób wymagających pomocy w tej czy innej formie, było o wiele więcej. Wsparcia udzielali im, obok służb, w wielu przypadkach cywile.

Z panią Mileną rozmawiamy w niedzielę wieczorem. Emocje są jednak wciąż bardzo intensywne, kobieta nie kryje łez. - Wychował mnie najlepszy człowiek na świecie, pielęgniarka, która jest dla mnie wzorem do naśladowania - podsumowała.

Atak w Krakowie. Wśród rannych policjanci

Do tragicznych wydarzeń doszło w sobotę ok. godz. 15 na Rynku Głównym w Krakowie. Napastnik, poruszający się czarnym Subaru, wjechał na płytę rynku i zaczął strzelać do przypadkowych osób. Wcześniej, w Ostrowcu Świętokrzyskim, zabił swoich rodziców i siostrę.

W ataku na terenie Krakowa zginęło sześć osób, a 16 - w tym dwóch policjantów i napastnik - zostało rannych. Więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ., otwiera się w nowym oknie

"Polityczny WF": Poszli po bandzie w sprawie TK. Dało się inaczej?INTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.