The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 12, 2026

"Koryto to samo". Krakowianie skomentowali zwycięstwo Gibały

Translate

Po czterech próbach Łukasz Gibała doczekał się zwycięstwa. W niedzielnych wyborach został wybrany na prezydenta Krakowa. Reporter WP rozmawiał z mieszkańcami o zmianie na czele miasta i ich oczekiwaniach wobec nowego włodarza. Nie zabrakło gorzkich komentarzy. - Koryto to samo, tylko świnie się zmieniają - ocenił jeden z rozmówców.

Mateusz Urban, reporter Wirtualnej Polski, rozmawiał z Krakowianami po wyborach przedterminowych na prezydenta miasta. Opinie o ostatecznych wynikach były bardzo zróżnicowane. Niektórzy z mieszkańców przygotowani są na zmianę, którą zainicjowało referendum.

- No, pora na zmianę. Chcemy czegoś nowego, oczekujemy, że będzie lepiej niż było - mówiła jedna z kobiet.

Niezrzeszonego Łukasza Gibałę nie można uznać za zupełnie nową postać na arenie politycznej. Nowy prezydent Krakowa już czwarty raz startował z kampanią. Jeden z rozmówców nie był pod wrażeniem wytrwałości kandydata.

- Nie podoba mi się Gibała. Tyle razy startował, nie udało mi się wygrać. Jest nieudacznikiem - podsumował krótko mężczyzna.

Kolejny Krakowianin wspomniał o "kolesiostwie", które panuje w Krakowie. W bardzo wymownej metaforze przedstawił swoje poglądy na temat zmieniających się rządów miasta.

- Kolesiostwo panuje w Krakowie od lat. Najpierw był betonowy Jacek, teraz są inni. Mój świętej pamięci ojciec zawsze powtarzał, że koryto to samo, tylko świnie się zmieniają - podzielił się.

W drugiej turze wyborów Gibała zmierzył się z kandydatką wspieraną przez KO i PSL Moniką Piątkowską. Reporter WP zapytał się rozmówczyń, dlaczego nie głosowały w wyborach na kobietę, która mogłaby je reprezentować.

- No bo dlatego, że nam się mężczyzna podoba. (...) Nie wiem, tak mi się wydaje, że więcej potrafi zrobić niż kobieta - podsumowała Krakowianka.

Wszystkie wypowiedzi rozmówców dostępne są w materiale wideo.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.