Źle podchodziliśmy do kwestii długowieczności. Eksperci z Harvardu obalają mit: to wcale nie kwestia genów
Ludzie często zakładają, że skoro jestem gerontolożką — specjalistką od nauki o starzeniu się — to robię wszystko, by dożyć 120 lat. Moje ambicje są jednak o wiele prostsze. Chcę być kobietą po osiemdziesiątce, która wciąż podróżuje, sama wkłada walizkę do schowka nad głową, otwiera słoiki bez pomocy innych i jak najdłużej prowadzi samodzielne życie. Tak właśnie wygląda dla mnie zdrowe starzenie się.
Kiedy moja mama zmarła na raka piersi w wieku 57 lat, miałam zaledwie 23 lata. Wcześniej interesowałam się zdrowiem, ale głównie z perspektywy dobrego wyglądu. Po jej stracie przestało chodzić mi wyłącznie o to, by zmieścić się w bikini. Chciałam zrozumieć, dlaczego się starzejemy i co mogę zrobić, by zabezpieczyć swoją przyszłość. To ostatecznie skłoniło mnie do zagłębiania się w nauki o starzeniu się. To, co w niej uwielbiam, to fakt, że nie skupia się wyłącznie na biologii. Zwraca uwagę na całościowy obraz — na psychologię, relacje, otoczenie oraz doświadczenia, które zgromadziliśmy przez całe życie.
Czytaj nas częściej w Google
Najważniejszą rzeczą, jakiej się nauczyłam, jest to, że starzenie się to nie tylko to, co dzieje się po 60. roku życia — 80-letnia wersja ciebie jest kształtowana przez wybory, których dokonujesz dzisiaj. Oto, co naprawdę działa — a czym nie warto się przejmować.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.