Pożar w rumuńskich zakładach zbrojeniowych. Trop prowadził do Polski

Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali w Polsce obywatela Ukrainy, za którym władze Rumunii wydały europejski nakaz aresztowania w związku z podejrzeniem przygotowania aktu sabotażu.
Zatrzymany mężczyzna jest podejrzewany o udział w podpaleniu terenu parku przemysłowego w Braszowie, gdzie mieści się fabryka zbrojeniowa CARFIL, do którego doszło 14 września.
Rumuński wywiad SRI powiązał wrześniowy pożar ze zorganizowaną siatką sabotażową wspieraną przez Federację Rosyjską, w której skład wchodzą również dwaj obywatele Białorusi.
- Policjanci otrzymali informację, że za obywatelem Ukrainy, który mieszka na terytorium Polski, został wydany przez stronę rumuńską europejski nakaz aresztowania - przekazał na antenie Polsat News kom. Krzysztof Wrześniowski, rzecznik prasowy Komendanta Centralnego Biura Śledczego Policji.
Jak wyjaśnił Wrześniowski, nakaz wydano w związku z podejrzeniem, że mężczyzna na terenie Rumunii działał w celu przygotowania akcji sabotażowej polegającej na podpaleniu jednego ze strategicznych w skali międzynarodowej obiektów zajmujących się rozwojem broni i amunicji.
Podejrzany został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBŚP w poniedziałek późnym popołudniem.
Rumunia: Pożar w pobliżu fabryki zbrojeniowej. Wcześniej pojawiły się ostrzeżenia
Sprawa wiąże się z pożarem, który wybuchł 14 września 2026 roku na terenie parku przemysłowego na platformie CARFIL w Braszowie. Działa tam nie tylko fabryka zbrojeniowa, lecz także kilka przedsiębiorstw prowadzących działalność cywilną.
Jak informował rumuński portal Digi24, dyrektor generalny CARFIL Mircea Tantau powiedział we wtorek, że kierownictwo zakładu otrzymywało już od wiosny ostrzeżenia dotyczące możliwych aktów sabotażu wymierzonych w rumuński przemysł zbrojeniowy.
Tantau wspominał, że o pożarze został poinformowany około godziny 3 w nocy przez dyżurnego jednego z punktów ochrony fabryki. Początkowo nie rozmawiał ze strażakami, lecz oglądał nagrania z monitoringu. Gdy dotarł do pracy około godziny 6.30, ogień był już ugaszony. Następnie powiadomił przełożonych w Bukareszcie, a władze rozpoczęły dochodzenie.
Pożar w Rumunii. Dyrektor CARFIL początkowo podejrzewał osobistą zemstę
Dyrektor generalny CARFIL Mircea Tantau przyznał, że początkowo podejrzewał, że pożar z 14 września był aktem zemsty. Nagrania z monitoringu wskazywały, że sprawca dobrze znał teren zakładu i mógł być związany z jedną z firm działających w parku przemysłowym.
Jak ujawnił, w związku z tym, że fabryka otrzymywała ostrzeżenia zaostrzono środki bezpieczeństwa. Przeszkolono pracowników i ochronę oraz ograniczono dostęp do parkingu przed zakładem. Zwrócono też uwagę na osoby, które bez wyraźnego powodu obserwowały teren fabryki i zostały usunięte przez ochronę.
CARFIL produkuje sprzęt wojskowy i amunicję, w tym wykorzystywaną przez drony. Tantau uważa, że wrześniowy incydent miał na celu wywarcie presji na kierownictwo fabryki i spółki ROMARM.
Rumuński wywiad wskazuje siatkę sabotażową z Rosji
W poniedziałek rumuński wywiad SRI poinformował o zidentyfikowaniu skoordynowanej siatki sabotażowej powiązanej z Federacją Rosyjską. Według ustaleń służb miała ona odpowiadać za pożar z 14 września na terenie parku przemysłowego w Braszowie, w pobliżu fabryki zbrojeniowej.
Jak informowały rumuńskie media, w śledztwie prowadzonym przez prokuraturę podejrzanych jest trzech cudzoziemców: dwóch obywateli Białorusi i obywatel Ukrainy. Sprawa dotyczy podejrzenia przygotowywania aktów sabotażu.
Dwóch podejrzanych zostało zatrzymanych w Niemczech, gdzie - według śledczych - mieli przygotowywać podobne działania. Trzeci mężczyzna przebywał w Polsce i to właśnie jego zatrzymali funkcjonariusze CBŚP.
Według rumuńskich śledczych siatka miała interesować się również innymi celami w Rumunii i w pozostałych państwach Unii Europejskiej. Władze Rumunii wydały europejskie nakazy aresztowania i podejmują działania zmierzające do sprowadzenia podejrzanych do kraju.
"Polityczny WF": Parzący ziemniak. Opozycja niekoniecznie chce rządzić od 2027INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.