Jeden na rowerze, drugi na hulajnodze - obaj pijani. Szokujące wyniki policyjnej kontroli

Autor: Renata Gaweł Publikacja: Dzisiaj, 25 września (08:38)
Dwóch mężczyzn - jeden na rowerze, drugi na hulajnodze - zostało zatrzymanych przez piaseczyńskich policjantów w miejscowości Łazy (Mazowieckie). Obaj byli pod wpływem alkoholu – rowerzysta miał ponad 2 promile, a użytkownik hulajnogi elektrycznej aż ponad 3 promile alkoholu w organizmie. Funkcjonariusze ukarali ich mandatami w wysokości po 2500 złotych.
Fot. Zrzut ekranu/Policja /Shutterstock
Niebezpieczna jazda pod wpływem alkoholu
Do tego niebezpiecznego zdarzenia doszło na Al. Krakowskiej w Łazach w powiecie piaseczyńskim na Mazowszu.
Policjanci zauważyli dwóch mężczyzn poruszających się jednośladami - jeden rowerem, drugi hulajnogą elektryczną.
Ich zachowanie wzbudziło podejrzenia funkcjonariuszy, którzy postanowili przeprowadzić kontrolę trzeźwości. Przypuszczenia szybko się potwierdziły – 35-letni rowerzysta miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu, a 36-latek na hulajnodze elektrycznej aż ponad 3 promile.
Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że dalsza jazda w takim stanie mogła zakończyć się tragicznie. W przypadku osób poruszających się jednośladami ryzyko upadku lub zderzenia z innym uczestnikiem ruchu jest szczególnie poważne - podkreślają policjanci.
Surowe konsekwencje i apel policji
Obaj mężczyźni musieli przerwać swoją podróż i dalszą drogę pokonać pieszo. Policjanci nałożyli na nich mandaty karne w wysokości po 2500 złotych.
Funkcjonariusze przypominają, że jazda rowerem czy hulajnogą pod wpływem alkoholu to nie jest niewinne przewinienie, lecz realne zagrożenie dla bezpieczeństwa na drodze.
Jeśli piłeś alkohol, nie wsiadaj na rower ani hulajnogę. Kilka kilometrów, które chciałoby się pokonać jednośladem, nie jest warte ryzyka utraty zdrowia, życia ani konsekwencji prawnych. Czasem najlepszym i najbezpieczniejszym środkiem transportu jest po prostu własna para nóg – apelują policjanci.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.