Pałac tłumaczy ruch Karola Nawrockiego w sprawie TK. Wskazują list

- Żeby zobrazować państwu, jaki jest punkt widzenia, myślenia pana prezydenta Nawrockiego o Trybunale Konstytucyjnym odwołam się do listu, który pan prezydent skierował na 40-lecie Trybunału Konstytucyjnego, a więc wtedy, kiedy jeszcze tych wydarzeń dnia dzisiejszego nie było, bo myślę, że on w sposób bardzo skondensowany oddaje sposób myślenia o państwie, konstytucji, praworządności i takiej trosce pana prezydenta o polskie państwo prawa - mówił Zbigniew Bogucki.
Jak podkreślił, głowa państwa opowiada się za TK "silnym autorytetem prawa, a nie politycznych patronów" oraz za sędziami, których wiedza, doświadczenie i niezależność nie będą budziły wątpliwości.
- Nie możemy zaakceptować bezprawia wymierzonego w Trybunał Konstytucyjny. Nie możemy jednak zgodzić się również na sytuację, w której każda kolejna większość parlamentarna traktuje obsadę Trybunału jak następną odsłonę rywalizacji politycznej - cytował Bogucki.
Jak dodał, prezydent chce, by TK był "instytucją Rzeczypospolitej", a nie jednej partii, środowiska czy większości parlamentarnej.
Według Boguckiego Nawrocki chciałby, aby w przyszłości Trybunał mógł funkcjonować bez politycznych nacisków. - Myślę, że jest to bliskie wielu milionom Polaków, mniej lub bardziej zaangażowanych w te sprawy. Tak powinien wyglądać Trybunał - stwierdził.
Bogucki odniósł się również do opinii Komisji Weneckiej, która - jak mówił - była "pretekstem" do działań podjętych w środę z udziałem służb. Podkreślił, że opinie Komisji Weneckiej ani innych podobnych organów nie mają w Polsce mocy wiążącej.
- Najwyższym prawem Rzeczypospolitej jest konstytucja - zaznaczył. Jak przekonywał, źródłami prawa są m.in. konstytucja, ustawy oraz ratyfikowane umowy międzynarodowe, a nie stanowiska czy opinie Komisji Weneckiej. Powołał się przy tym na art. 7 konstytucji, zgodnie z którym organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.
Bogucki zarzucił także rządowi wybiórcze podejście do stanowisk Komisji Weneckiej. Jak wskazał, obecna większość powołuje się na jej opinię dotyczącą Trybunału Konstytucyjnego, a jednocześnie - jego zdaniem - nie respektuje innych opinii tego samego organu.
Bogucki przywołał opinię Komisji Weneckiej z 2024 roku, dotyczącą publikowania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Jak wskazał, zgodnie z jej treścią nawet wyroki wydane z udziałem nieprawidłowo powołanych sędziów muszą być publikowane, choć mogą podlegać wznowieniu postępowania.
- Wszystkie pozostałe wyroki muszą być publikowane bez jakiejkolwiek dalszej ingerencji rządu - cytował prezydencki minister. Przypomniał także fragment opinii, zgodnie z którym umożliwienie rządowi kontrolowania skutków prawnych wyroków "rażąco naruszałoby niezależność sądu i zasadę państwa prawa".
Podkreślił jednocześnie, że obowiązek publikowania orzeczeń TK wynika bezpośrednio z konstytucji, a nie z niewiążących opinii instytucji międzynarodowych.
Następnie szef Kancelarii Prezydenta odniósł się do kwestii odbierania ślubowania od sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Zapewnił, że Karol Nawrocki w każdym przypadku dążył do przeprowadzenia tej procedury, jednak chciał wcześniej wyjaśnić wątpliwości dotyczące spełniania wymogów formalnych przez poszczególnych kandydatów.
W tym kontekście Bogucki wskazał na kandydaturę Macieja Berka, który wcześniej pełnił funkcję ministra w rządzie Donalda Tuska. Jak wyjaśnił, prezydent chciał ustalić, czy Berek spełnia wymagania niezbędne do objęcia stanowiska sędziego TK. W tej sprawie Kancelaria Prezydenta skierowała do Sejmu dwa pisma.
- Nie po to, żeby kontrolować polski parlament, tylko po to, żeby wyjaśnić tę procedurę - przekonywał Bogucki. Dodał, że prezydent, jako strażnik konstytucji, musi mieć pewność, iż osoba składająca przed nim ślubowanie rzeczywiście może sprawować funkcję sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Na poparcie swoich argumentów przywołał wypowiedzi przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Pawła Śliza oraz szefa Kancelarii Sejmu Marka Siwca. Jak relacjonował, pierwszy z nich przekonywał, że wymagania formalne wobec kandydatów zostały wcześniej zweryfikowane przez służby sejmowe i marszałka Sejmu. Z kolei Siwiec wskazywał, że to komisja ocenia, czy kandydat spełnia wymagane kryteria.
Zdaniem Boguckiego rozbieżności między tymi wypowiedziami potwierdzają zasadność wątpliwości zgłaszanych przez prezydenta. Minister zasugerował, że wymagania formalne wobec Berka mogły w ogóle nie zostać zweryfikowane.
- Możemy się domyślać z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością (...), że takiej weryfikacji (...) nie przeprowadził nikt - stwierdził, dodając, że Kancelaria Prezydenta do tej pory nie otrzymała odpowiedzi od marszałka Sejmu.
Więcej informacji wkrótce...
"Polityczny WF": As w rękawie PSL-u. Tak może wzmacniać się wobec TuskaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.