The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 29, 2026

Wspólna lista do Sejmu? Lewica stawia warunki. W PiS uderzają w Tuska

Translate

Czy partie tworzące obecną koalicję rządzącą wystartują razem w kolejnych wyborach parlamentarnych? Pomysł wspólnej listy Donalda Tuska wzbudził emocje w Sejmie. Politycy odnieśli się do możliwego porozumienia. KO przekonuje, że obóz rządzący jest zjednoczony, Lewica obawia się utraty własnego elektoratu, a PiS wykorzystuje dyskusję do krytyki premiera.

Dyskusja o wspólnym starcie nabiera znaczenia w kontekście najnowszego sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski. Z badania wynika, że połączenie sił Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL i Polski 2050 mogłoby wyraźnie zmienić układ mandatów w przyszłym Sejmie. Nie oznacza to jednak gwarancji utrzymania władzy przez obecny obóz rządzący.

- Dzisiaj widać bardzo jasno, że koalicja jest dużo bardziej zjednoczona niż prawa strona sceny politycznej. Politycy chcą wpuszczać do przestrzeni publicznej Brauna, czyli osobę, która absolutnie powinna zniknąć z przestrzeni publicznej, to my powinniśmy zrobić wszystko, aby takie środowisko absolutnie nie mogło w przestrzeni publicznej funkcjonować - mówił Adrian Witczak z KO.

Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej przekonywał w rozmowie z Mateuszem Urbanem, że obecny obóz rządzący jest bardziej zjednoczony niż prawicowa opozycja. Polityk zwrócił uwagę na różnice między ugrupowaniami po prawej stronie sceny politycznej i odniósł się do obecności Grzegorza Brauna w debacie publicznej. Jego zdaniem ugrupowania tworzące obecny obóz rządzący powinny zrobić wszystko, by ograniczyć wpływ takich polityków.

Znacznie bardziej sceptycznie do pomysłu wspólnego startu podchodzi Anita Kucharska-Dziedzic z Lewicy. Posłanka uważa, że porozumienie wyborcze jest możliwe przede wszystkim między ugrupowaniami o zbliżonych poglądach.

- To się raczej nie wydarzy. To się wydarzyć może wśród ugrupowań, które są w miarę bliskie programowo (...) Też uważamy, że w sytuacji, w której znaleźlibyśmy się na jakiejś wspólnej liście z resztą koalicjantów rządowych, stracilibyśmy sporo tego elektoratu, który nie będzie chciał nas wyszukiwać na tej wspólnej liście - stwierdziła Anita Kucharska-Dziedzic z Lewicy.

Z tych słów jasno wynika, że Lewica mogłaby stracić część swojego elektoratu, gdyby wystartowała na jednej liście z pozostałymi koalicjantami.

Inaczej dyskusję wykorzystuje Prawo i Sprawiedliwość. Anna Krupka, komentując pomysł wspólnej listy KO, skupiła się przede wszystkim na sytuacji gospodarczej i odpowiedzialności rządu.

- Państwo polskie, przez nich bankrutuje i za to winę ponosi Donald Tusk i Andrzej "Dziura" Domański. Nie wierzę, aby Polacy po raz kolejny zaufali tym oszustom - skomentowała Anna Krupka z PiS pomysł wspólnej listy KO.

W PiS sama kwestia wspólnej listy pozostaje jednak otwarta, a ostateczne decyzje będą zależeć między innymi od przyszłych sondaży i negocjacji między liderami ugrupowań.

Anita Kucharska-Dziedzic zwróciła też uwagę na sytuację w województwie lubuskim, gdzie przed wyborami uzupełniającymi do Senatu doszło do porozumienia kilku środowisk.

- Na razie go mamy u siebie, u mnie w regionie, w województwie lubuskim. Zbliżają się wybory uzupełniające do Senatu. No i mamy kandydata, który jest kandydatem Prawa i Sprawiedliwości, Rozwoju Plus, Konfederacji Bosaka, Konfederacji Mentzena i Konfederacji Zajączkowskiej. Wyłamała się tylko Konfederacja Brauna - tłumaczyła Kucharska-Dziedzic.

Jak wskazała, wynik głosowania może być sprawdzianem tego, czy współpraca różnych środowisk prawicowych przynosi im korzyści wyborcze.

- Pewnie wyniki także takich wyborów jak w województwie lubuskim, w osieroconym przez zmarłego senatora różańskiego okręgu będą jakimś testem, na ile jedna lista prawicowa może prawicy przynieść sukces - podsumowała posłanka Lewicy.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.