List żelazny dla Romanowskiego. Jego obrońca uderzył w ministra Żurka
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał list żelazny dla Marcina Romanowskiego. Prokuratura zapowiedziała zażalenie, a sprawa trafi teraz do sądu apelacyjnego. Mecenas Bartosz Lewandowski ocenia, że prawomocne rozstrzygnięcie może zapaść w ciągu ok. miesiąca. "Czasem trzeba się pogodzić z porażkami" – napisał w sieci, zwracając się bezpośrednio do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.
List żelazny dla Marcina Romanowskiego. Obrońca zbiegłego polityka pisze o "porażce" ministra sprawiedliwości
Źródło zdjęć: © East News
Najważniejsze informacje:
- Prokuratura ma siedem dni na złożenie zażalenia na decyzję sądu.
- Utrzymanie postanowienia oznaczałoby uchylenie tymczasowego aresztowania i europejskiego nakazu aresztowania.
- Waldemar Żurek krytycznie ocenił fakt, że w sprawie orzekał tzw. neosędzia.
- Obrońca Romanowskiego zwrócił się w sieci do ministra sprawiedliwości, napisał, że czasem trzeba "pogodzić się z porażką".
Sąd apelacyjny rozpatrzy odwołanie prokuratury po jego złożeniu. Pełnomocnik Marcina Romanowskiego Bartosz Lewandowski uważa, że postępowanie nie powinno się znacząco przedłużać.
– Jeżeli prokuratura nie będzie sztucznie przedłużać tego postępowania, na przykład poprzez składanie wniosków o wyłączenie sędziów, to być może w ciągu około miesiąca uda nam się uzyskać prawomocne rozstrzygnięcie – zapowiedział Lewandowski.
Co oznacza list żelazny dla Marcina Romanowskiego?
Jeśli sąd drugiej instancji podtrzyma decyzję warszawskiego sądu, przestaną obowiązywać postanowienie o tymczasowym aresztowaniu oraz europejski nakaz aresztowania. Romanowski będzie mógł wrócić do Polski i odpowiadać w postępowaniu z wolnej stopy.
– Wszystko to po prostu się kończy. W takiej sytuacji Marcin Romanowski będzie mógł bezpiecznie stawić się w Polsce i odpowiadać w postępowaniu z wolnej stopy. Jego sytuacja procesowa będzie diametralnie inna niż do tej pory – wskazuje Lewandowski.
"Spójrzmy prawdzie w oczy: kto jednoosobowo próbuje zapewnić nietykalność człowiekowi podejrzanemu o gigantyczne nadużycia w Funduszu Sprawiedliwości? To neosędzia Konrad Mielcarek. Awansowany do Sądu Okręgowego przez upolitycznioną neo-KRS. Komisarz wyborczy z nadania ekipy Ziobry"- napisał w serwisie X Waldemar Żurek.
Minister sprawiedliwości wyjaśnił na platformie X, że Konrad Mielcarek to "sygnatariusz listu poparcia dla neo-KRS w imieniu Stanisława Zduna – jednego z przedstawicieli tej zamkniętej kliki". Przypomniał też, że zgodnie z przepisem zaostrzonym w poprzedniej kadencji przez samo PiS żelazny list w śledztwie nie może zostać wydany bez zgody prokuratora.
"Gdy te same przepisy uderzają w zwykłych obywateli – trzeba je bezlitośnie egzekwować. Gdy uderzają w partyjnego kolegę – nominat z tamtego reżimu wyrzuca ustawę do kosza. Zasada 'swoich bronimy' tu nie zadziała" – napisał Żurek.
Lewandowski reaguje. Zwraca się bezpośrednio do Żurka
Mecenas Bartosz Lewandowski zdecydował się za pośrednictwem mediów społecznościowych przekazać wiadomość ministrowi sprawiedliwości. "Panie Ministrze, jeśli nie lubi Pan sędziego, potrafi Pan posunąć się nawet do pozbawienia go stanowiska. Tak stało się z sędzią Dariuszem Lubowskim. Teraz potępia Pan kolejnego sędziego 'z honoru i wiary', ponieważ nie orzekł tak, jak Pan oczekiwał – napisał.
Prawnik z satysfakcją podkreślił, że prokuratura odniosła "porażkę". "Prokuratura pod Pana dowództwem NIE ZŁOŻYŁA wniosku o wyłączenie sędziego ani nie chciała badać jego bezstronności. A jednak mogła, bo skład orzekający był znany z dużym wyprzedzeniem. Czasami trzeba pogodzić się z porażkami. Kiedy przegrywa się sprawę w sądzie, nie zawsze oznacza to, że sędzia jest w jakiś sposób niekompetentny" – napisał Lewandowski.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.