Od Mirandy do Ady. Cynthia Nixon w tvn24.pl o kobietach, władzy i odwadze
Zwiastun serialu "Pozłacany wiek"
Źródło wideo: HBO Max Polska
Źródło zdj. gł.: Karolina Wojtasik/HBO
Chociaż świat ją poznał jako Mirandę Hobbes w "Seksie w wielkim mieście" pod koniec lat 90., to Cynthia Nixon miała już ugruntowaną pozycję aktorską w Stanach Zjednoczonych. Debiutowała w 1979 roku jako 13-latka. Od tamtej pory zbudowała imponujący dorobek nie tylko aktorski, ale również reżyserski. Jest jedną z ośmiu aktorek, które na koncie mają nagrody: Emmy, Grammy oraz Tony.
Poza karierą aktorską i reżyserską, Nixon dała się poznać światu jako aktywistka. Mocno angażowała się w działania na rzecz równego respektowania praw człowieka dla osób LGBTQ+ - przede wszystkim w kwestii równości małżeńskiej dla par jednopłciowych w USA. W 2018 roku wystartowała w prawyborach Partii Demokratycznej na stanowisko gubernatora stanu Nowy Jork. Jak wyznała w jednym z wywiadów, zrobiła to tylko dlatego, że nikt nie miał odwagi, żeby postawić się urzędującemu Andrew Cuomo.
Od czterech lat zachwyca w roli Ady Brooks w serialowym hicie "Pozłacany wiek" (produkcja HBO Max, serwisu należącego do Skydance, właściciela między innymi tvn24.pl). Tytuł serialu nawiązuje do okresu w historii USA (od końca lat 70. do końca lat 90. XIX wieku), który był czasem istotnych przemian społeczno-ekonomicznych. Akcja serialu rozpoczyna się na początku lat 80. XIX w Nowym Jorku.
Cynthia Nixon w "Pozłacanym wieku"
Źródło zdjęcia: Karolina Wojtasik/HBO
Cynthia Nixon: nadal żyjemy w pozłacanym wieku
Nixon w rozmowie z tvn24.pl podkreśliła, że społeczeństwo amerykańskie "nadal żyje w pozłacanym wieku". - Bardzo mała grupa ludzi na szczycie dysponuje niewyobrażalnym wręcz majątkiem. Tak wielkim, że nie wiedzą nawet, co z nim zrobić. W tym samym czasie zdecydowana większość społeczeństwa - obecnie jeszcze większa niż kiedyś - ledwo wiąże koniec z końcem. Coraz częściej bywa tak, że ludzie nie mają nawet środków niezbędnych do przetrwania - zwróciła uwagę.
- Po pozłacanym wieku doszło do ważnych zmian polityczno-społecznych, do czego nawiązujemy w najnowszym sezonie serialu. Ich celem było na przykład złamanie monopoli. Współcześnie również potrzebujemy tego typu inicjatyw. Większość ludzi znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, nie mówiąc już o kondycji naszej planety. A nie możemy liczyć na to, że miliarderzy i milionerzy sami pohamują swoje apetyty na jeszcze większe bogactwo. Potrzebne jest zaangażowanie rządu i całego społeczeństwa - oceniła.
To właśnie w czasie pozłacanego wieku ukuło się określenie "robber barons", czyli "magnaci-złodzieje". Zdaniem Nixon współczesnych miliarderów z branży technologicznej można nazwać w ten sam sposób.
- "Magnaci-złodzieje" z czasów pozłacanego wieku nie byli dobrymi ludźmi, ale przynajmniej pozostawili po sobie wiele dobrego. Zbudowali wiele muzeów, sal koncertowych, bibliotek i wiele udogodnień, z których możemy korzystać również dzisiaj. Chciałabym, żeby miliarderzy z branży technologicznej zrozumieli, że są częścią społeczeństwa, a nie stoją ponad nim - stwierdziła.
W serialu przyglądamy się społeczeństwu, które jest zdominowane przez białych mężczyzn. Dopiero w najnowszym, czwartym sezonie pojawia się temat walki o prawa wyborcze dla kobiet. Aktorka zauważyła, że w Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach znowu na popularności zyskują inicjatywy zmierzające do odebrania tych praw kobietom.
- Pojawiają się ruchy przekonujące, że kobiety powinny zostać w domu, nie pracować i samodzielnie zajmować się wychowaniem dzieci. Są tacy, którzy chcieliby odebrać kobietom prawo do głosowania, ponieważ ich udział w wyborach może powodować konflikty w gospodarstwach domowych. Przedstawiciele takich ruchów uważają, że do urn powinni chodzi mężczyźni, oddając głos w imieniu całego gospodarstwa domowego. A kobiety, które nie żyją z mężczyznami, całkowicie straciłyby głos - tłumaczyła.
- Nie chcę wypowiadać się w imieniu kobiet, które myślą inaczej niż ja. Wydaje mi się jednak, że w tym przekonaniu, że kobiety nie powinny mieć prawa do udziału w wyborach, że powinny zostać w domu, kryją się jakieś lęki. Sądzę, że to nie świadczy najlepiej o mężczyźnie, jeśli nie jest w stanie znieść faktu, że kobieta, z którą żyje ma własne zdanie - dodała.
Zderzenie światów dwóch elit
W poprzednich trzech sezonach twórcy "Pozłacanego wieku" wielokrotnie zachwycali tym, że skutecznie sięgają po wyzwania społeczne, polityczne i ekonomiczne tamtych czasów, które pozostają aktualne dziś. Zderzenie starej nowojorskiej elity z nową grupą bogacących się przedsiębiorców i finansistów, pogłębiające się nierówności społeczne, walka o prawa człowieka, umacniający się rasizm oraz konsekwencje rozwoju technologicznego - to niektóre z nich. Fabuła odsłania prawdziwe kulisy wydarzeń historycznych czy powstawania nowojorskich symboli: Mostu Brooklińskiego, Metropolitan Opera czy Statui Wolności.
Na pierwszym planie są dwie rodziny, mieszkające po sąsiedzku: Russellów - będących przedstawicielami nowej elity ("new money"), a sam Russell jest jednym z "magnatów-złodziei" - oraz rodziny Agnes van Rhijn (w tej roli Christine Baranski) - rodu, należącego do starej elity Nowego Jorku ("old money").
Agnes van Rhijn mieszka z siostrą, starą panną Adą Brooks (Cynthia Nixon). W pierwszym sezonie wprowadza się do nich bratanica - Marian Brooks (rewelacyjna Louisa Jacobson). Zresztą serial zrodził się z pomysłu opowiedzenia fabuły z perspektywy relacji dwóch sióstr. Oglądając kolejne odcinki, obserwujemy, jak pod wpływem różnych wydarzeń zmieniają się relacje wewnątrz rodziny.
Czego Miranda Hobbes mogłaby nauczyć się od Ady Brooks?
Dla postaci granej przez Nixon takim wydarzeniem było znalezienie miłości. - To niesamowita droga, jaką przeszła moja postać. Szczególnie, gdy pomyślę sobie, że o mały włos nie poślubiła ukochanego mężczyzny tylko dlatego, że nie chciała rozzłościć siostry. Jednak znalazła siłę, żeby zawalczyć o swoje szczęście. Myślę, że było to możliwe dzięki Marian - jej wsparciu i miłości - powiedziała aktorka.
- Ada - podobnie jak pozostałe postacie - nie jest idealna, chociaż w końcu odnajduje swój głos. Popełnia mnóstwo błędów, co prowadzi również do wielu komicznych sytuacji - oceniła Nixon.
Postać Ady została tak skonstruowana, że trudno przewidzieć, co jeszcze może się jej przydarzyć. Jest kobietą w sile wieku, pogodzoną ze swoją samotnością, sytuacją materialną, która uzależniła ją całkowicie od starszej siostry. To bohaterka, od której można uczyć się odwagi i otwartości na to, co życie może jeszcze zaoferować.
- Myślę, że osobie w wieku Ady trudno wyjść poza dotychczasowe schematy, zdobyć się na odwagę, żeby wszystko postawić na jedną kartę. Młodym osobom przychodzi to z większą łatwością. To, na co decyduje się Ada, jest godne podziwu. Ryzykuje wszystkim, co ma, dla czegoś, co być może w przyszłości przyniesie jej szczęście, chociaż nie wie, jak to się skończy - przekonywała Nixon. I dodała: - Wydaje mi się, że możemy czerpać z życia o wiele więcej, gdy zaryzykujemy, żeby sięgnąć po to, czego pragniemy naprawdę.
Fani "Seksu w wielkim mieście" dostrzegą wiele podobieństw w obu postaciach, kreowanych przez Nixon: Mirandzie Hobbes oraz Adzie Brooks z "Pozłacanego wieku". Po głębszej refleksji można dojść do wniosku, że i Miranda, i Ada, odnoszą się do bardzo podobnego kobiecego archetypu. Zapytaliśmy Nixon, czego te postacie mogłyby się nawzajem od siebie nauczyć.
- Wydaje mi się, że Ada od Mirandy mogłaby nauczyć się tego, jak czerpać radość z życia, jak w siebie uwierzyć i walczyć o swoje. Ada mogłaby być w niektórych sytuacjach agresywniejsza. Natomiast Miranda mogłaby nauczyć się od Ady cierpliwości. Miranda jest bardzo niecierpliwa i chce natychmiast dostać to, czego pragnie. Zaś Ada jest dojrzalsza, jej życie toczy się wolniej, ale udowadnia, że czas trzeba poczekać na właściwy moment - wyjaśniła Cynthia Nixon.
Premiera pierwszego odcinka czwartego sezonu "Pozłacanego wieku" 1 listopada w HBO Max.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.