The Jerusalem PostIDF kills three terrorists in Gaza, including Hamas Nukhba who kidnapped Alexander Dancyg on Oct. 7PunchAI-powered fraud threatens telecom security, banking – NCCDaily MaverickWHAT’S COOKING: Asparagus spears with rosemary-infused Parmesan butter creamESPNThe joy and pain that define baseball were in full force in Rays' incredible Game 4 winInquirerGroup urges Senate to restore education budget cutsBollywood HungamaEXCLUSIVE: Bombay High Court sets aside IMPPA’s award against Nikhil Dwivedi’s Saffron MagicworksCapital FMEx-wife of Zimbabwe’s vice-president freed after collapse of attempted murder caseSky TG24Halloween 2026, 10 campi di zucche da vedere in Italia: dal Veneto alla PugliaBusiness AMGoudsmokkel levert IS-gelieerde rebellen in Congo 1,6 miljoen dollar per jaar opZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFDeadlinePrime Video Germany Names Former Netflix Film Exec Sasha Buhler As Originals Chiefn-tvBieterwettstreit um ein Fossil: Skelett von Dino "Jodi" erzielt 47 Millionen Dollar
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, October 28, 2026

Prezydent chce poszerzenia granic miasta. Wójt: nie włożył w rozwój ani złotówki!"

Translate
Olsztyn

Olsztyn

Źródło zdj. gł.: Shutterstock

Prezydent Olsztyna chce poszerzenia granic administracyjnych o tereny dwóch sąsiednich gmin: Dywity i Stawiguda. Miasto tłumaczy to chęcią rozwoju. - Jeśli Olsztyn nie będzie rósł i zwiększał swojej siły, w przyszłości może stracić funkcję stolicy regionu - mówi Patryk Pulikowski, rzecznik prasowy prezydenta. Zgoła odmienne nastroje panują w gminach, których wójtowie stanowczo sprzeciwiają się jakimkolwiek zmianom. I zapowiadają protest przed dzisiejszą sesją rady miasta.

Prezydent Olsztyna Robert Szewczyk zapowiedział, że miasto chce poszerzyć granice administracyjne o tereny znajdujące się w gminie Dywity - teren osiedla Sterowców oraz cmentarza i w gminie Stawiguda - wsie Bartąg, Bartążek, Jaroty i Tomaszkowo.

- Przede wszystkim myślimy o przyszłości miasta, okolicznych samorządów oraz całego regionu. Jeśli Olsztyn nie będzie rósł i zwiększał swojej siły, w przyszłości może stracić funkcję stolicy regionu. A to będzie się wiązać z daleko posuniętymi konsekwencjami, takimi jak utrata miejsc pracy czy ograniczenie atrakcyjności dla potencjalnych inwestorów - tłumaczy Patryk Pulikowski, rzecznik prasowy prezydenta Olsztyna.

Po raz ostatni granice administracyjne Olsztyna były zmieniane około 40 lat temu. - W tym czasie powstały i nadal powstają wielotysięczne osiedla tuż za granicami Olsztyna. Właśnie dlatego, że korzystają z bliskości miasta. Ich mieszkańcy pracują w Olsztynie, korzystają z usług, ale ich podatki trafiają do gmin ościennych. W praktyce Olsztyn ponosi część kosztów funkcjonowania innych gmin, nie otrzymując nic w zamian - argumentuje rzecznik prasowy prezydenta.

W 2025 roku Olsztyn próbował poszerzyć granice o tereny gminy Purda, co spotkało się ze sprzeciwem mieszkańców i władz gminy. Na części przejętego obszaru miasto planowało budowę tak zwanego miasteczka prawnego, w tym siedzib sądów, prokuratury, a w przyszłości także aresztu śledczego. Wniosek Olsztyna nie uzyskał jednak pozytywnej rekomendacji rządu.

- W każdym przypadku jest to decyzja rządu. Wierzymy, że mamy wszystkie argumenty po naszej stronie - odpowiada Patryk Pulikowski zapytany o najnowsze plany miasta.

Na niebiesko zaznaczono tereny, o które Olsztyn chciałby poszerzyć swoje granice administracyjne

Na niebiesko zaznaczono tereny, o które Olsztyn chciałby poszerzyć swoje granice administracyjne

Źródło zdjęcia: Urząd Miasta w Olsztynie

Zdecydowane stanowisko wójta gminy Stawiguda

- Stanowczo sprzeciwiam się przyłączeniu części gminy Stawiguda do Olsztyna. Nie ma mojej zgody na rozbicie naszej wspólnoty i przejęcie terenów, w których rozwój przez lata inwestowaliśmy - mówi Michał Kontraktowicz, wójt gminy Stawiguda.

Dla liczącej ponad 13 tysięcy mieszkańców gminy, ewentualna zmiana granicy oznaczałaby stratę na rzecz Olsztyna około 7,6 tysiąca mieszkańców.

- To odebranie ponad połowy mieszkańców oraz znacznej części terenów, w które zainwestowaliśmy ogromne środki. Nazywanie takiej operacji jedynie poszerzeniem granic Olsztyna zaciera jej rzeczywistą skalę. Z perspektywy Stawigudy byłoby to głębokie rozbicie funkcjonującej wspólnoty i ingerencja w podstawy jej dalszego rozwoju - dodaje wójt gminy Stawiguda.

Michał Kontraktowicz domaga się od władz Olsztyna pełnego bilansu: utraconych dochodów, przejmowanych zadań, majątku, dotychczasowych nakładów i zobowiązań. Jak mówi, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto i z czego zapłaci za skutki tej decyzji.

Olsztyn

Olsztyn

Źródło zdjęcia: Shutterstock

- Nie zaakceptuję ogólnych zapewnień, że mieszkańcom będzie lepiej. Potrzebne są konkretne odpowiedzi: jak miałyby działać szkoły, kto zapewni dowóz dzieci, co stanie się z programami wsparcia, komunikacją, ochroną przeciwpożarową i rozpoczętymi inwestycjami. Trzeba wskazać koszty, terminy i odpowiedzialność za każde z tych zadań. Nie wolno traktować bezpieczeństwa codziennego życia mieszkańców jako szczegółu, który ustali się dopiero po zmianie granic - dodaje w rozmowie z tvn24.pl wójt.

Włodarz gminy Stawiguda ma żal do prezydenta Olsztyna, że w tak ważnej sprawie, nie podjęto merytorycznej rozmowy. Sam o całej sprawie dowiedział się z mediów.

- To niedopuszczalny sposób traktowania sąsiedniego samorządu w sprawie, która może pozbawić go ponad połowy mieszkańców. Nie odbyliśmy partnerskich rozmów o konkretnym zakresie tej propozycji i jej konsekwencjach. Powoływanie się na ogólne kontakty między samorządowcami nie zmienia tego faktu. Rozmowa o przyszłości tysięcy ludzi wymaga dokumentów, analiz i rzeczywistego dialogu, a nie stawiania sąsiadów przed publicznie ogłoszonym planem - podsumowuje Michał Kontraktowicz.

Gmina Dywity kontra prezydent Olsztyna

Podobny głos płynie z sąsiedniej gminy Dywity. Jej wójt Agnieszka Sakowska-Hrywniak w rozmowie z tvn24.pl mówi o "stanowczym sprzeciwie wobec działań prezydenta Olsztyna".

- Nie ma naszej zgody na przejmowanie terenów, które zostały już zagospodarowane, wyposażone w infrastrukturę i od lat stanowią integralną część naszej gminy. Osiedle Sterowców nie jest niezagospodarowanym obszarem czekającym na rozwój. To miejsce, w którym mieszkają ludzie, funkcjonują wspólnoty sąsiedzkie, wytworzyły się więzi społeczne - podkreśla wójt Dywit.

Obecnie na osiedlu Sterowców mieszka 800 osób, i kolejne 300-400, które mają meldunki w innych miejscach. Do placówek oświatowych na terenie gminy uczęszcza 110 dzieci z osiedla Sterowców. Jak mówi wójt, tu rodzi się jeden z problemów.

- Po poszerzeniu granic dzieci szkolne z osiedla Sterowców ze względu na rejonizację będą musiały zmienić szkołę na olsztyńską, co będzie się wiązało dla nich ze zmianą otoczenia rówieśniczego, wejściem w nowe środowisko i potencjalnym stresem z tego powodu - mówi Agnieszka Sakowska-Hrywniak.

Poza tym oprócz skutków społecznych dla gminy decyzja o poszerzeniu miałaby też konkretne skutki i straty finansowe. Roczny uszczerbek w budżecie z tytułu wpływów z PIT mieszkańców osiedla Sterowców wyniósłby około cztery miliony złotych.

- To kwota, za którą gmina mogłaby prowadzić inwestycje zarówno na osiedlu Sterowców, jak i w innych częściach gminy. To bardzo duże środki - dodaje wójt.

I podkreśla na koniec: - Gmina zainwestowała w infrastrukturę osiedla. Co z tymi nakładami? To rząd kilku milionów złotych. Poszerzenie zakłada też włączenie w granice miasta kilku dużych firm, co będzie oznaczać utratę dochodów z CIT dla. Tak naprawdę Olsztyn nie włożył w rozwój osiedla ani złotówki! - podsumowuje.

Co dalej?

Kolejnym krokiem będzie głosowanie na sesji rady miasta w środę 28 października. Jeśli olsztyńscy radni poprą pomysł prezydenta, konieczne będzie przeprowadzenie konsultacji społecznych. To powinno nastąpić pod koniec listopada. Następnie po skompletowaniu wymaganych dokumentów oraz podjęciu odpowiedniej uchwały przez radę miasta, odpowiedni wniosek zostanie złożony do ministerstwa.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.