Ksiądz stanął przed sądem, grozi mu dożywocie
Ksiądz z zarzutem zabójstwa
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Piotr Polak
Obrońcy oskarżonego wnieśli o wyłączenie jawności całego procesu. Sąd zgodził się na utajnienie rozprawy tylko na czas przesłuchania oskarżonego. Prokurator odczytał akt oskarżenia.
W trakcie śledztwa duchowny przyznał się do zbrodni, złożył obszerne wyjaśnienia i wyraził skruchę. W środę w sądzie proboszcz wycofał się z poprzednich zeznań i zmienił linię obrony.
W związku z obawą matactwa ze strony oskarżonego prokurator wniósł o przedłużenie tymczasowego aresztu, którego termin miał się wkrótce skończyć. Sąd przychylił się do tego wniosku.
Następną rozprawę sąd wyznaczył na 21 października.
Brutalne zabójstwo
Do zbrodni doszło w lipcu 2025 r. Z ustaleń śledztwa wynika, że mężczyźni jechali samochodem księdza. Duchowny zatrzymał pojazd, wyjął siekierę z bagażnika i uderzył nią w głowę znajomego. Następnie polał Anatola C. benzyną, podpalił i odjechał. W tle zbrodni była umowa darowizny nieruchomości, którą Anatol C. przekazał wcześniej proboszczowi parafii w Przypkach Mirosławowi M. W zamian duchowny miał pomóc bezdomnemu w znalezieniu odpowiedniego mieszkania.
Według śledczych to właśnie bezskuteczność tych starań doprowadziła do eskalacji konfliktu. Proboszcz miał być zniechęcony zachowaniem znajomego, który domagał się od niego znalezienia miejsca zamieszkania odpowiadającego jego oczekiwaniom.
Pośpiesznie wsiadał do samochodu
Sąd przesłuchał też w środę kluczowego świadka. To rowerzysta, który feralnego wieczoru spostrzegł na drodze samochód, a za nim leżące na jezdni palące się ciało. Mężczyzna potwierdził w sądzie, że widział w miejscu zabójstwa oskarżonego Mirosława M.
Z jego relacji wynika, że sprawca wsiadł pośpiesznie do samochodu, gdy zauważył jadący rower. Świadek zdążył jednak oświetlić rowerową lampą jego twarz, gdy ten odjeżdżał, a także zapamiętał numery rejestracyjne pojazdu. Zapisał je w telefonie, by będąc w szoku, nie zapomnieć. Rowerzysta usiłował gasić palące się ciało, zadzwonił na numer alarmowy i wezwał służby.
Usłyszał zarzut zabójstwa
Kapłan został zatrzymany w swojej parafii. Usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. W późniejszym czasie prokuratura postawiła mu kolejny zarzut związany z wcześniejszym usiłowaniem zabójstwa Anatola C. Śledczy ustalili bowiem, że trzy tygodnie wcześniej proboszcz podjął nieudaną próbę pozbawienia życia znajomego. Wówczas także zatrzymał samochód na polnej drodze i nakazał Anatolowi C. sprawdzenie silnika. Gdy ten się schylił, ksiądz zadał mężczyźnie silny cios w głowę. Wtedy, ze względu na to, że w okolicy pojawił się traktorzysta, Mirosław M. zabrał Anatola C. na plebanię i wezwał pogotowie. Miał tłumaczyć, że mężczyzna został uderzony tylną klapą samochodu przez przypadek.
Przeprowadzony przez prokuratora eksperyment wykluczył jednak tę wersję wydarzeń. Śledczy podejrzewają, że już wtedy Mirosław M. użył siekiery, którą woził w bagażniku, a ostatecznie wykorzystał ją później do uśmiercenia znajomego. Mirosław M. przyznał się do zbrodni, złożył obszerne wyjaśnienia i wyraził skruchę. W trakcie prokuratorskiego śledztwa został poddany obserwacji psychiatrycznej. Biegli nie stwierdzili u niego objawów choroby psychicznej i uznali go za osobę w pełni poczytalną, która może odpowiadać za swe czyny przed sądem.
Sprawa budzi duże poruszenie ze względu na pełnioną przez oskarżonego funkcję proboszcza oraz to, że ofiara była osobą w kryzysie bezdomności. Arcybiskup warszawski Adrian Galbas wyraził smutek, podkreślając moralną odpowiedzialność Kościoła i przepraszając wiernych za tę "okropną zbrodnię".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.