Waldemar Żurek o działaniach prokuratury w sprawie listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego. "Błąd"
Żurek: brak wniosku prokuratora o wyłączenie sędziego to błąd
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP
Waldemar Żurek mówił o środowej decyzji sądu, który wydał list żelazny Marcinowi Romanowskiemu. Prokuratura zapowiedziała zażalenie na tę decyzję. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny powiedział, że nie traktuje decyzji sądu jako osobistej porażki.
- Myślę, że każdy z nas powinien zobaczyć, jak funkcjonują dzisiaj sądy - powiedział. - My w najbliższym tygodniu będziemy procedować ustawę praworządnościową, która ma zrobić porządek w wymiarze sprawiedliwości z tak zwanymi neosędziami - dodał.
Waldemar Żurek
Źródło zdjęcia: TVN24
Żurek pytany był o to, czy jego zdaniem nie byłoby listu żelaznego, gdyby w tej sprawie nie orzekał neosędzia. - Myślę, że by nie było z uwagi na merytoryczne przesłanki - ocenił.
Prowadzący rozmowę Konrad Piasecki dopytywał, dlaczego wobec tego prokuratura nie wnioskowała o wyłączenie sędziego. - Było przekonanie wśród prokuratorów, że jeżeli zapis ustawy, którą wprowadził PiS, jest taki - prokuratura zgłasza sprzeciw, sąd nie ma nic do powiedzenia i jest z tym związany. To jest podejście błędne - stwierdził. Zgodnie z przepisem Kodeksu postępowania karnego - wprowadzonym do tego kodeksu w 2021 r. - "w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu".
Żurek przyznał, że brak wniosku o odsunięcie sędziego to "błąd". - Ja tu mówię to otwartym tekstem. Będę widział się z prokuratorami i uważam, że to jest błąd - powiedział.
- To jest taka wiara, że jak tak jest napisane w ustawie, to to się ziści. Nie ziści się i trzeba co do zasady w każdej tego typu sprawie zgłaszać taki wniosek - powiedział.
Waldemar Żurek o decyzji sądu w sprawie Marcina Romanowskiego: zła merytorycznie
Minister sprawiedliwości powiedział, że to "złe" orzeczenie sądu. - Nie mówimy o formalnych przesłankach, mówimy o kwestiach merytorycznych, bo jeżeli jest osoba, która deklarowała już kiedyś, wychodząc z aresztu, bo widzieliśmy Romanowskiego, który został wypuszczony z aresztu, że będzie współpracował z prokuraturą, że nie będzie się ukrywał i robi zupełnie coś innego, to tak, jakbyśmy mieli notorycznego złodzieja i nagle uznali, że wierzymy w to, że on taką przemianę przeszedł, że będzie nagle mówił prawdę i nie będzie kradł. No nie, tak nie będzie - opisał.
Piasecki zwrócił uwagę, że z punktu widzenia państwa istotniejsze może być osądzenie Romanowskiego, na co może pozwolić list żelazny. - Z jednej strony ma pan rację, ale list żelazny jednak daje się osobie, do której ma się jakieś minimum zaufania, że ona pewne rygory związane z tym listem wykona - odpowiedział Żurek. - Tutaj w ogóle nie ma ani pół przesłanki do tego, żebyśmy w to wierzyli - dodał.
- Jest jeszcze drugi aspekt. Proszę pamiętać, że Romanowski wszczeblu tej zorganizowanej grupy przestępczej stał bardzo wysoko, na samym szczycie - wskazał. Powiedział, że "sądy skazują już jego podwładnych".
- U mnie osobiście, jakbym był sędzią, zachodzi taka bardzo poważna obawa, że ten człowiek jak wróci i będzie miał swobodną możliwość kontaktu z innymi osobami, będzie wpływał na te osoby i być może będzie to miało skutek negatywny na prowadzony proces - zauważył.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.