CNN TürkHava Durumu (16-10-2026)ESPNTransfer rumors, news: Liverpool's Wirtz to Bayern Munich?Punch10-year-old twins set to launch first bookInquirerOver 16 million Filipinos benefit from BDP projects – NTF-ElcacESPN DeportesSolari: "Si en 15 años no se logró, hay que cambiar las cosas"한겨레국방부, 청해부대 파병 연장안 곧 제출…“아덴만 해적 급증으로 안전 악화”The Jerusalem PostIDF blocks roads leading to Gaza border after Nahala settlers attempt to build outpost overnightUOLLivro argumenta que voto se organiza por valores e estruturas mentais, não por fatosZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFSky TG24Mirandola, coniugi decapitati: gli inquirenti sentono il figlio sospettatoהידען“מדוזת חלל” האירה את שמי פלורידה בעקבות שיגור פלקון 9الشرقإعادة افتتاح متحف "سيد الضوء"خواكين سورويا في مدريد
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, October 16, 2026

Niepokojący moment. Szerszeń żółtonogi dotarł do Polski, jest pierwsze gniazdo

Translate

Szerszeń żółtonogi (Vespa velutina, zwany też azjatyckim – chociaż „azjatyckich” gatunków jest więcej) pojawił się w Europie w 2004 r., kiedy po raz pierwszy stwierdzono go we Francji. Przez następne lata rozprzestrzeniał się po kolejnych krajach, m.in. sąsiadujących z Polską, jak Niemcy i Czechy.

W październiku został zauważony w Polsce – w Wielkiej Wsi pod Krakowem (gdzie jest w pełni rozwinięte gniazdo), a później też w pasiece Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie (tu pojedyncze osobniki, dotąd gniazda nie znaleziono).

Ten inwazyjny gatunek szerszeni jest zagrożeniem głównie dla pszczołowatych, które są ich podstawowym pożywieniem.

Szerszeń żółtonogi jest szczególnie niebezpieczny dla pszczół miodnych, ponieważ potrafi na nie polować tuż przy wlocie do ula, przez co może nawet całkowicie ograniczyć ruch pszczół w pasiecie. W efekcie grozi im śmierć głodowa, ponieważ zbieraczki nie będą wracały do ula, gdzie jest gromadzony pokarm – mówił PAP dr Łukasz Nicewicz z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, który wraz z grupą naukowców i pszczelarzy zaangażował się w tę sprawę.

Jak dodał, na razie są potwierdzone dwa miejsca występowania tego szerszenia, ale eksperci spodziewają się, że jest ich więcej. Badacz zaznaczył, że niepokoi również czas, w którym zaobserwowano dorosłe osobniki. W tej chwili, czyli jesienią, królowe kopulują i zakopują się w ziemi, czekając tam na wiosnę, kiedy rozpoczną zakładanie swoich własnych gniazd – tłumaczył.

Zaskakujące miejsce odnalezienia gniazda

Nicewicz zwrócił też uwagę, że to stanowisko - w Wielkiej Wsi pod Krakowem - jest dosyć zaskakujące, patrząc na dotychczasowe drogi rozprzestrzeniania się tego gatunku. Wcześniej najbliższe polskiej granicy stanowisko było stwierdzone w Opawie na granicy polsko-czeskiej. Spodziewaliśmy się więc go raczej w woj. śląskim niż małopolskim - mówił.

Aby dowiedzieć się, skąd przywędrowały te owady, naukowcy przeprowadzą badania genetyczne kilkunastu osobników. Możliwości są dwie: albo to nowe stanowisko populacji, np. z Niemiec, Francji czy Słowenii, albo zawleczenie, np. przez transport.

Jak wygląda szerszeń żółtonogi?

Szerszeń żółtonogi, jak sama nazwa wskazuje, trzy ostatnie człony nóg ma całe żółte. Korpus, czyli tułów oraz większość odwłoku są czarne. Jedynie końcówka odwłoku ma kolor żółto-pomarańczowy, na odwłoku jest jeden żółto-pomarańczowy pas, a jeden pomarańczowy element jest widoczny na polu pomiędzy oczami na głowie – opowiadał badacz z UŚ. Te osobniki, które zostały złapane do badań, mają długość ok. 2,5 cm.

Z kolei lek. wet. Bartłomiej Molasy, doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, również zaangażowany w tę sprawę, podał, że szerszeń europejski gniazduje zwykle w dziupli, ścianie budynku lub innej osłoniętej przestrzeni, a gniazda mają zwykle 200-400 osobników.

Z kolei u szerszenia żółtonogiego wiosenne gniazda są niewielkie i często powstają w osłoniętych miejscach, np. pod zadaszeniami lub w zabudowaniach gospodarczych. Ale już duże gniazda wtórne często są w koronach drzew, są kuliste lub gruszkowate, zwykle z niewielkim bocznym wejściem. W dużych koloniach jest ponad 1000 osobników – mówił PAP.

Niszczenie gniazd - jedyna możliwa metoda

W ocenie naukowców obecnie jedyną możliwą metodą walki z tym szerszeniem jest niszczenie gniazd (można też zastawiać pułapki, ale one są mniej skuteczne). Dlatego też, jak podał Nicewicz, w przyszłym tygodniu na miejsce ma przyjechać brygada z Francji, wyspecjalizowana w likwidacji takich gniazd. A jest to nie lada wyzwanie z uwagi i na wysokość gniazda (szerszenie żółtonogie budują je na dużych wysokościach), i na agresywność tych owadów. 

Jednak trzeba działać zdecydowanie – teraz, jak i wiosną, gdy mogą się pojawiać kolejne nowe gniazda. 

Już teraz widzimy, że w Zachodniej Europie to jest ogromny problem, ponieważ pszczoły miodne nie radzą sobie z inwazją szerszeni azjatyckich – rodziny albo intensywnie słabną, ponieważ tracą dużą liczbę pszczół, albo są uwięzione w gnieździe, ponieważ nie mogą bez obaw wylatywać po pokarm – opowiadał Bartłomiej Molasy.

Edukacja i apel do mieszkańców

Dodał, że bardzo ważna jest też edukacja. Nie chcemy wywoływać paniki wśród ludzi, którzy czując niebezpieczeństwo, mogą zabijać wszystko, co będzie nawet tylko przypominać szerszenie: osy czy trzmiele – mówił.

Molasy zaapelował też, aby zgłaszać występowanie takich osobników i przekazywać informacje np. do Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ). Dodał, że można też robić zdjęcia lub filmy i umieszczać np. w aplikacji iNaturalist, a niedługo powinny pojawić się również aplikacje do monitoringu występowania tego szerszenia.

Historia rozpoznania i stwierdzenia szerszenia żółtonogiego zaczęła się od zdjęcia jednego dorosłego osobnika, które opublikowano w aplikacji iNaturalist, gdzie można dzielić się zdjęciami organizmów – roślin, zwierząt, grzybów itd.

Niezależnie pszczelarze zamieścili na forach zdjęcia szerszeni grasujących w ich pasiekach. Wtedy tematem zainteresował się pszczelarz Henryk Hudy, który skontaktował się z zaprzyjaźnionymi naukowcami. Kiedy ci potwierdzili, że to faktycznie szerszeń żółtonogi, zaczęli działać, m.in. zgłaszając to do państwowych służb przyrodniczych oraz organizując na miejsce wyprawę rozpoznawczą.

Jak podali dwaj rozmówcy PAP, w sprawę potwierdzenia szerszenia żółtonogiego zaangażowani byli również: dr hab. Paweł Migdał z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, Helena Prokova ze Słowacji, dr Joanna Kajzer-Bonk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr Waldemar Żyła z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, dr hab. Wojciech Solarz z Instytutu Ochrony Przyrody PAN oraz pszczelarze Grzegorz Małek z Wielkiej Wsi, Krzysztof Kapica z AGH, Janusz Kołodziejczyk z Białego Kościoła, a także Karel Ostarek i Henryk Hudy.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.