Chwile zapomnienia w ciąży? Wiadomo już, co za tym stoi

Ciążowa amnezja, zwana też pregnezją to efekt, do którego przyznaje się wiele kobiet. Przyszłym mamom zdarza się zapominać, po co weszły do pokoju, gdzie położyły klucze, miewają też trudności ze skupieniem się podczas rozmowy. To zjawisko przez lata pozostawało zagadką dla naukowców. Wiadomo było, że musi mieć hormonalne wytłumaczenie, ale dokładny mechanizm nie był znany. Dzięki przełomowym badaniom zespołu naukowców z Baylor College of Medicine, Shandong University i Louisiana State University udało się teraz zidentyfikować konkretne procesy biologiczne, które za tymi przejściowymi zaburzeniami pamięci u kobiet w ciąży stoją. Pisze o tym w najnowszym numerze czasopismo "Science Bulletin".
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Badacze, korzystając z modeli zwierzęcych, wykazali, że do tych odwracalnych zaburzeń pamięci prowadzi charakterystyczne dla ciąży, wysokie stężenie estrogenu. Co istotne, efekt ten nie wpływa na nastrój czy motywację, co sugeruje, że mamy do czynienia ze specyficznym oddziaływaniem na funkcje poznawcze, a nie ogólnym pogorszeniem samopoczucia.
Kluczową rolę w tym procesie odgrywa receptor estrogenowy alfa, który jest szczególnie aktywny w bocznej części podwzgórza, obszarze mózgu bogatym w neurony GABA. Te komórki nerwowe zwykle wysyłają hamujące, uspokajające sygnały do innych części mózgu. Jednak pod wpływem wysokiego poziomu estrogenu ich aktywność zostaje zaburzona, sygnały hamujące są tłumione, a neurony zaczynają wykazywać nadmierną aktywność. Za pomocą nowoczesnych technik naukowcy potwierdzili, że to właśnie te zmiany prowadzą do przejściowych problemów z pamięcią. Co więcej, gdy badacze usunęli receptory estrogenowe z tych neuronów u myszy, zarówno zaburzenia pamięci wywołane przez estrogen, jak i te związane z ciążą, ustępowały.
Odkryto również, że nadaktywne neurony podwzgórza wysyłają bezpośrednie połączenia do hipokampa, regionu mózgu odpowiedzialnego za tworzenie i przechowywanie wspomnień. Dzięki technice chemogenetyki, pozwalającej na precyzyjne kontrolowanie aktywności wybranych neuronów, naukowcy wykazali, że wyciszenie tego szlaku chroniło myszy przed zaburzeniami pamięci wywołanymi przez estrogen. Z kolei sztuczne pobudzenie tego samego połączenia prowadziło do problemów z pamięcią nawet u zwierząt, które nie miały podwyższonego poziomu hormonów.
Pregnezja jest przejściowa
Związek między estrogenem a funkcjami poznawczymi od dawna budził kontrowersje. Z jednej strony, terapia hormonalna po menopauzie bywa korzystna dla pamięci, z drugiej, wysokie stężenia estrogenu w ciąży czy podczas stosowania antykoncepcji hormonalnej często wiążą się ze skargami na „mgłę mózgową”. Najnowsze badania sugerują, że kluczowe znaczenie ma nie tylko poziom hormonu, ale także miejsce jego działania w mózgu oraz czas ekspozycji. Naukowcy podkreślają, że umiarkowane, cykliczne dawki estrogenu mogą wspierać funkcje poznawcze, natomiast długotrwałe, wysokie stężenia, typowe dla ciąży, aktywują inny szlak, prowadzący do przejściowych zaburzeń pamięci.
Aby sprawdzić, czy mechanizm ten występuje również u ludzi, badacze przeanalizowali wyniki testów pamięciowych u kobiet na różnych etapach ciąży. Okazało się, że w późnej ciąży pojawiają się specyficzne trudności z pamięcią, które wiążą się z poziomem estrogenu we krwi, niezależnie od innych czynników mogących wpływać na zdolności poznawcze. Wyniki te potwierdzają, że pregnezja ma rzeczywiste, biologiczne podłoże i jest zjawiskiem przejściowym. Nie jest to oznaka ogólnego pogorszenia funkcji poznawczych, lecz przejściowe zaburzenie, które ustępuje po porodzie.
Odkrycie konkretnego szlaku nerwowego odpowiedzialnego za ciążową amnezję otwiera nowe możliwości dla przyszłych badań i potencjalnych terapii. Zrozumienie tego mechanizmu może pomóc lekarzom lepiej informować pacjentki o możliwych skutkach ubocznych ciąży lub stosowania antykoncepcji hormonalnej, a także opracować metody łagodzenia tych objawów bez zakłócania innych, korzystnych działań estrogenu w organizmie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.