The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, September 17, 2026

Bojkot stołówki na Ursynowie. Ponad 300 uczniów rezygnuje z obiadów

Translate
Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Szkoła Podstawowa nr 340 na Ursynowie

Źródło wideo: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl

Źródło zdj. gł.: materiały prywatne

Część uczniów ursynowskiej podstawówki zbojkotowała szkolną stołówkę. Ich rodzice mają liczne zastrzeżenia wobec operatora, który od początku września zajmuje się przygotowaniem posiłków. Ponad 300 osób zrezygnowało już z obiadów. Krytyka spadła też na dzielnicowych urzędników, odpowiedzialnych za wybór firmy.

Problem dotyczy Szkoły Podstawowej numer 340 im. profesora Bogusława Molskiego. To jedna z największych placówek na Ursynowie. Od początku września ze szkolnych posiłków miało korzystać ponad 700 uczniów. W ostatnich dniach ich liczba spadła niemal o połowę. Rodzice wolą sami szykować dzieciom jedzenie na wynos i nie chcą korzystać z usług operatora, który przejął stołówkę.

Z ich relacji wynika, że dzieci skarżyły się na zimne posiłki, zaniżone porcje, wydawanie obiadów pod koniec przerwy i brak pełnych posiłków dla ostatnich osób w kolejce. Mówiły, że posiłki wyglądają nieapetycznie do tego stopnia, że spojrzenie na talerz może wywoływać obrzydzenie. Ich zdaniem, w stołówce ma panować bałagan, a brudne tace i naczynia są składowane na stolikach w strefie, gdzie inni jedzą posiłki.

Stołówka w Szkole Podstawowej nr 340

Stołówka w Szkole Podstawowej nr 340

Źródło zdjęcia: materiały prywatne

Kilkanaście zgłoszeń o "bolących brzuchach"

- Gdy dla jednego z uczniów zabrakło obiadu, zamiast marchewki z groszkiem i ziemniaków dostał dodatkową pałkę kurczaka, która wyglądała na nadgryzioną - relacjonuje Robert Wojciechowski, przewodniczący Rady Rodziców SP nr 340.

Rodzice twierdzą, że w ofercie stołówki powinna być dostępna dieta wegetariańska, lecz są dni, kiedy potraw bez mięsa nie ma. Uczniowie mogą też wybrać dietę sportową. Z założenia powinna być dostosowana do potrzeb osób uczęszczających do klas sportowych i mieć wyższą kaloryczność niż standardowe posiłki.

- W tej chwili dieta sportowa wygląda tak, że uczniowie dostają po prostu większą porcję. Gdy jedna z uczennic odbierała posiłek, nakładający go pracownik uznał, że ma za dużo ziemniaków, więc ściągnął je ręką na drugi talerz i podał go kolejnej osobie - twierdzi nasz rozmówca.

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Źródło zdjęcia: materiały prywatne

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Źródło zdjęcia: materiały prywatne

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Źródło zdjęcia: materiały prywatne

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Źródło zdjęcia: materiały prywatne

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Źródło zdjęcia: materiały prywatne

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Źródło zdjęcia: materiały prywatne

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Źródło zdjęcia: materiały prywatne

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Posiłki ze stołówki Szkoły Podstawowej nr 340

Źródło zdjęcia: materiały prywatne

Obsługa stołówki powinna też pamiętać o zgłoszonych alergiach. Według rodziców był co najmniej jeden przypadek, gdy dziecko dostało w posiłku składniki, na które jest uczulone.

- Mam kilkanaście zgłoszeń od rodziców z ostatnich dni o tym, że dziecko po zjedzeniu obiadu bolał brzuch lub pojawiły się wymioty - wylicza przewodniczący rady rodziców.  

- W czwartek 3 września w szkole ogłoszono alarm bombowy. Po godzinie 9 została zarządzona ewakuacja. Pracownicy stołówki mieli już ugotowane posiłki, musieli wszystko zostawić i wyjść. Co się stało następnego dnia? Nie podano jedzenia z menu na piątek, tylko to przygotowane na czwartek. Dzieci mówiły, że ryż był zeschnięty i tak twardy, że się musiały dokopywać pod spód, żeby móc go zjeść - opowiada mężczyzna.

Zmiana operatora

W nowym roku szkolnym obsługą stołówki zajęło się konsorcjum dwóch spółek z Pomorza - Investo i Iguana. Zostały one wyłonione w przetargu organizowanym na przełomie wiosny i lata przez Dzielnicowe Biuro Finansów Oświaty. Już na etapie postępowania rada rodziców interweniowała w ursynowskim magistracie.

Jak wyjaśnia jej przewodniczący, rodzice odkryli, że wspomniane firmy nie cieszą się pozytywnymi opiniami. Dodatkowo, w marcu tego roku Krajowa Izba Odwoławcza oddaliła odwołanie spółki Investo w sporze o przetarg na usługi w jednej z wrocławskich szkół. Wyrok KIO potwierdzał, że firma dopuściła się nieprawidłowości podczas prowadzenia tamtejszej stołówki. Zarzuty dotyczyły jakości posiłków, niezgodności z jadłospisem i gramaturą, problemów z czystością i odpadami czy plastikowego przedmiotu w posiłku.

Rodzice oczekiwali, że urząd sprawdzi dokładnie oba podmioty i nie dopuści, by wygrały przetarg. Urzędnicy nie zdecydowali się jednak na zmianę specyfikacji zamówienia, która pozwoliłaby formalnie je wyeliminować. Finalnie konsorcjum zdobyło najwięcej punktów i podpisało umowę na obsługę stołówki podstawówki na Ursynowie.

Szkoła Podstawowa nr 340 na Ursynowie

Szkoła Podstawowa nr 340 na Ursynowie

Źródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl

Urzędnicy bronią decyzji

Dyrektor Dzielnicowego Biura Finansów Oświaty Marcin Sierpiński odpowiedział Radzie Rodziców w piśmie z 11 września, że pracownicy organizujący przetarg rzetelnie zweryfikowali sytuację wykonawcy.

"Po otrzymaniu informacji przedstawionych przez Radę Rodziców pracownicy biura nie poprzestali na analizie samego wyroku lub informacji przekazanych przez osoby trzecie. Podjęli dodatkowe czynności wyjaśniające i zwrócili się bezpośrednio do wcześniejszego zamawiającego o przedstawienie informacji dotyczących sposobu zakończenia wcześniejszej umowy" - pisał.

Podkreślił, że przedstawiciele wrocławskiej szkoły nie przekazali urzędowi informacji, które mogłyby stać się podstawą do wykluczenia wykonawcy.

Dyrektor biura poinformował, że urzędnicy nie zdecydowali się na skorzystanie z przepisów prawa zamówień publicznych pozwalających na wykluczenie wykonawcy na podstawie tak zwanych fakultatywnych przesłanek.

"Nadmierne posługiwanie się tym katalogiem może bowiem prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia konkurencji, zwiększać obciążenia związane z badaniem ofert oraz ryzyko błędów przy ocenie sytuacji wykonawców" - wyjaśnił Sierpiński.

"Najbardziej martwi nas sytuacja maluchów"

W ubiegłym tygodniu w podstawówce odbyło się spotkanie rodziców z dyrekcją. Zaproszeni zostali także operator stołówki i władze dzielnicy. Żaden z ich reprezentantów się nie zjawił.

Rada rodziców czeka na ruch ze strony dyrekcji i oczekuje rozwiązania umowy z konsorcjum.

- Chcielibyśmy, żeby zadziałało się to jak najszybciej. Chodzi przecież o żywienie naszych dzieci. Najbardziej martwi nas sytuacja maluchów. To pierwsze dni szkoły, kiedy potrzebują szczególnego wsparcia. Wszystko jest dla nich na początku nowe i trudne. Starsze dzieci poradzą sobie same, gdy dostaną posiłek z domu albo pieniądze od rodziców, żeby kupić coś w automacie czy pobliskim sklepie - zauważa Robert Wojciechowski.

Pisma z prośbą o kontrole i interwencje rada rodziców przesyłała też między innymi do Urzędu Zamówień Publicznych, Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej oraz Państwowej Inspekcji Pracy. Według naszego rozmówcy, rodzice zaobserwowali dużą rotację personelu stołówki. Twierdzą też, że nie wszyscy pracownicy mają umowę o pracę, za co wykonawca dostał dodatkowe punkty w przetargu.

Po informacje w tej sprawie zwróciliśmy się między innymi do dyrekcji podstawówki. Jej dyrektor Małgorzata Antonowicz przekazała nam, że w imieniu placówki wypowiadał się będzie rzecznik Urzędu Dzielnicy Ursynów. Do momentu publikacji artykułu, nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi na przekazane ursynowskiemu magistratowi pytania.

"To pomówienia, wynikające z niewiedzy"

O odniesienie się do zarzutów rodziców poprosiliśmy także operatora stołówki. Właściciel firmy Investo Kamil Stopikowski uważa, że rozpowszechniane przez nich informacje są nieprawdziwe. - W znacznej mierze są to pomówienia, wynikające z niewiedzy - twierdzi mężczyzna.

Jak podkreśla, kuchnia w ursynowskiej podstawówce jest prowadzona w sposób, który w żadnym stopniu nie odbiega od wymaganych standardów wynikających z przepisów prawa.

- W kuchni zatrudniona jest odpowiednia liczba pracowników, prowadzona jest wymagana dokumentacja, przestrzegane są przepisy sanitarne, wykonawca współpracuje z rzetelnymi dostawcami produktów spożywczych. Kuchnia szkolna zarządzana jest przez doświadczonego wykonawcę, specjalizującego się w organizacji żywienia zbiorowego w placówkach oświatowych, w których każdego dnia przygotowywanych jest kilka tysięcy posiłków dziennie - podkreśla Stopikowski.

- Zdjęcie z nadgryzionym udkiem na talerzu przedstawia posiłek w trakcie konsumpcji, obsługa nie podała nadgryzionego kawałka udka - twierdzi mężczyzna. - Decyzję o wydaniu obiadu z poprzedniego dnia, kiedy zarządzono ewakuację szkoły, podjęli pracownicy szkoły, a nie wykonawca. Posiłek natomiast został ostatecznie przygotowany od podstaw w dniu wydania - dodaje.

Przedsiębiorca odnosi się też do zarzutów rodziców związanych z rzekomymi brakami kadrowymi. - Od początku zatrudnionych była odpowiednia liczba osób do wykonywania tego zamówienia, wbrew powielanej powszechnie opinii. Ponadto umowa nie zobowiązuje wykonawcy do zatrudnienia konkretnej liczby osób, organizacja pracy pozostaje w wyłącznej gestii wykonawcy - zastrzega.

Jak podkreśla, priorytetem jego firmy pozostaje wyjaśnienie sytuacji ze szkołą, znalezienie rozwiązania umożliwiającego dalszą realizację usług oraz wyeliminowanie ewentualnych problemów.

- Jesteśmy gotowi współpracować z dyrekcją szkoły i rodzicami, analizować zgłaszane uwagi oraz wprowadzać uzasadnione zmiany w zakresie zgodnym z umową i obowiązującymi przepisami. Nieobecność przedstawiciela firmy na spotkaniu w dniu 10 września nie oznacza braku gotowości do składania wyjaśnień ani lekceważenia zgłaszanych uwag. Jesteśmy gotowi do spotkania z przedstawicielami szkoły i rady rodziców oraz rzeczowego omówienia wszystkich zgłoszonych problemów - deklaruje Kamil Stopikowski.

View the original on TVN24

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.